29 grudnia 2012

26. Saga "Szeptem" - Becca Fitzpatrick

O sadze Becki Fiztpatrick słyszał już chyba każdy. Część jest zachwycona, część przyjmuje tę serię bez żadnych emocji- ot, zwykła młodzieżówka. Tym razem nie o wampirach, lecz o upadłych aniołach.
Niedawno skończyłam czytać ostatnią część i postawiłam zrecenzować dla Was wszystkie cztery książki.
Mam nadzieję, że nie zrobię zbyt dużo spojlerów. 

"Nazywam się Nora Grey i chociaż do niedawna byłam przeciętną nastolatką (...) ostatnio moje życie zaczęło odbiegać od normy. Nie wiedziałabym, czym jest normalność, nawet gdybym się o nią potknęła."
                                                                      [finale]



"Może nie doświadczam twojego dotyku Noro, ale czuję miłość jaką mnie darzysz. Ona mnie wypełnia. Jest dla mnie wszystkim."
                                                                   [finale]

Nora to zwykła nastolatka. Rok wcześniej straciła ojca, po czym nie może się pozbierać. Wspiera ją najlepsza przyjaciółka Vee. Wszystko układało się zupełnie zwyczajnie, dopóki w szkole nie pojawił się tajemniczy, nieziemsko przystojny chłopak - Patch. I chociaż początkowo Nora żywi do niego antypatię, z czasem budzi się w niej ciepłe uczucie do tego chłopaka. Jest tylko jeden, malutki problem- on jest upadłym aniołem. Ale ciii.... są rzeczy, o których można mówić tylko Szeptem.

Wydawać by się mogło, że to typowa, schematyczna historia o dwójce zakochanych nastolatków. Mnie jednak ta historia urzekła. Jest to opowieść o miłości nie z tego świata, a co się z tym wiąże ze stawianiem czoła na prawdę dużym przeciwnościom losu. Pierwsza część nie ma zbyt porywającej fabuły. Nie mniej jednak jest to swego rodzaju "odmóżdżacz", który pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości i choć na chwilę zapomnieć o problemach. Większe zawiłości napotykamy w drugiej części "Crescendo". Moim zdaniem drugi tom jest najgorszym z całej serii. Jest tutaj tyle zamieszania, tajemniczych powiązań, że momentami nie mogłam się połapać o co chodzi. Nie chcę zbyt dużo zdradzać. Powiem jedynie, że dowiadujemy się, iż Patch może mieć coś wspólnego ze śmiercią ojca Nory. Nieoczekiwane zwroty akcji, które trzymają czytelnika w napięciu i zakończenie, które "zmusza" do sięgnięcia po moją ulubioną, trzecią część pt. "Cisza". W przedostatnim tomie okazuje się, że Nora w tajemniczych okolicznościach straciła pamięć. Nie pamięta wydarzeń z ostatnich miesięcy, nie pamięta nawet Patcha. Jej najlepsza przyjaciółka Vee, a dla mnie zaraz po Patchu ulubiona bohaterka tej sagi oraz matka dziewczyny za wszelką cenę starają się, aby Nora nie przypomniała sobie Patcha, Rixona, a także dramatycznych wydarzeń. Miłosna sielanka się skończyła, czas na wojnę między upadłymi aniołami i nefilami. Kto wygra? I najważniejsze komu wierny będzie Patch?

"Jak trwoga to do Patcha."
                                                                 [finale]
Przekonani do sięgnięcia po tę sagę? A to jeszcze nie wszystko. Początkowo myślałam, że Hush Hush będzie trylogią. Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy zakończenie "Ciszy" niemal wymuszało powstanie kolejnej części. Do dziś pamiętam, jak dzwoniłam do Vibi i tłumaczyłam, że jestem zła na Fitzpatrick, że zostawiła tyle niedokończonych wątków. Byłam więc bardzo szczęśliwa, kiedy dowiedziałam się, że jednak powstanie czwarta zamykająca serię część tytułująca się jako "Finale". Nora i Patch muszą się ukrywać, archaniołowie oczekują od dziewczyny spełnienia obietnicy, która jest sprzeczna z przysięgą złożoną Czarnej  
Ręce.  Na horyzoncie pojawia się  wojna? Kto zwycięży? A może będą sami przegrani? Komu można ufać?
Parafrazując napis  z okładki , przyjaciele staną się wrogami,  a wrodzy przyjaciółmi. Jak tylko odgadnąć czyje intencje są szczere?
Zaraz po "Ciszy" ostatni tom należy do moich ulubionych. Przeczytałam książkę w dwa wieczory, zupełnie nie mogąc się od niej oderwać. Kibicowałam parze kochanków, starałam się przejrzeć czarne charaktery i przewidzieć zakończenie. 
Po przeczytaniu wszystkich części mogę śmiało stwierdzić, że warsztat Becki Fitzpatrick niesamowicie się rozwinął, a cała saga jest świetną młodzieżówką. Autorka stworzyła wachlarz barwnych, choć klasycznych postaci. Idealna para nie jest wcale nudna, choć chyba jest to głównie zasługą Patcha. Najlepsza przyjaciółka Nory - Vee od początku zdobyła moje serce, a wredna Millar dodawała wszystkiemu smaczku. Ponadto historia opowiedziana jest lekkim językiem, nie dłuży się, ale jednocześnie jest wielowątkowa i po prostu ciekawa.
Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po sagę  Hush Hush, a niezdecydowanych odsyłam na stronę poświęconą tym książkom <link>.
Moja ocena 9/10

"Widziałam wszystko wyraźnie: jego gładkie słowa, czarne błyszczące oczy, doświadczenie z kłamstwem, uwodzeniem, kobietami. Zakochałam się w diable."
                                                                 [crescendo]

Z tego co mi wiadomo saga ma zostać zekranizowana. Mam nadzieję, że powstanie dobra produkcja. Kogo widzicie w roli Patcha? Zgodnie z Vibi stwierdziłyśmy, że powinien być to jakiś nieznany aktor młodego pokolenia. 
***
Małe podsumowanie 

Rok 2012 zbliża się ku końcowi. Mój blog ma już prawie pół roku.
W tym czasie przeczytałam 26 książek, wysłuchałam 2 audiobooków i napisałam 26 recenzji.
Bloga obserwuje 52 osoby.
Odwiedziliście mnie 2024 razy, a skomentowaliście 197 razy.
Ponadto moje dwie recenzje zostały nagrodzone, udało mi się nawiązać współpracę z Audeo.
Dziękuję Wam wszystkim i proszę o więcej.
Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku.



Do napisania w styczniu. Ukaże się recenzja kolejnej części o genialnym policjancie Harrym Hole oraz noworoczny stosik.

21 grudnia 2012

Wesołych Świąt







Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, 
chciałabym złożyć wszystkim blogowiczom i gościom mojego bloga najszczersze życzenia.
Niech te Święta upłynął Wam w ciepłej rodzinnej atmosferze. Niech przy wigilijnym stole nie zabraknie najbliższych Wam ludzi, a pod choinką prezentów.
Życzę Wam również szampańskiej zabawy sylwestrowej.
Niech Nowy Rok będzie dla Was okazją do poznania fantastycznych osób oraz realizacji najskrytszych marzeń.
Niech w Waszym życiu nie zabraknie miłości, ciepła i pogody ducha oraz oczywiście wspaniałych książek.
Blogowiczom życzę również wytrwałości w prowadzeniu bloga, wielu nowych nawiązanych współpracy oraz dużych liczb w statystykach.
Nigdy się nie poddawajcie - jesteście świetni w tym co robicie.
Jeszcze raz - Wesołych Świąt!!!




Złota Jerozolima:

"Do szopy, do szopy wszyscy,
Kto ogrzać pragnie ręce,
z darami, z darami, z darami,
By odtajało serce."



18 grudnia 2012

25. "Upadek" - Albert Camus

"Niewątpliwie podejrzewali mnie o to, że żyje pełnią  życia i oddany szczęściu: tego się nie wybacza."

"Miałem serce na rękawach. Można było doprawdy nie uwierzyć, że sprawiedliwość sypia ze mną co noc."

Amsterdamska spelunka "Mexico City", sędzia pokutnik i spowiedź z całego życia.
Podróż ulicami holenderskiego miasta w poszukiwaniu sensu istnienia, dobra i zła oraz wolności człowieka. Czy jedno wydarzenie może całkowicie zmienić pogląd człowieka na świat?
Co sprawiło, że renomowany prawnik, udziela teraz porad prawnym prostytutkom i załatwia szemrane interesy w barze przy kieliszku jałowcówki?

"Radowała mnie moja własna natura, a wiemy wszyscy, że na tym właśnie polega szczęście. chociaż, żeby wzajemnie się uspokoić, udajemy czasem, że potępiamy ten rodzaj przyjemności, nazywając ją egoizmem."

"Upadek" to według krytyków jeden z najlepszych, obok "Dżumy" utwór  Camusa. Muszę jednak przyznać, że było to najdłuższe sto stron w mojej czytelniczej karierze. Podczas gdy ja męczyłam "Upadek", moja przyjaciółka próbowała poradzić sobie z "Dżumą"(recenzja) . Obie mamy dość negatywny stosunek to dzieł tego noblisty. 


Głównym bohaterem jest prawnik, którego  dawno przeminęła. Mężczyzna w formie monologu-spowiedzi opowiada historię swojego życia. Początkowo jest on takim panem idealnym, który uśmiecha się do każdego przechodnia, pomaga staruszkom przechodzić przez ulicę. Nie powiem, irytował mnie. Był tak przesadnie pewny swoich racji, tak zadowolony i zapatrzony w siebie, że nie sposób było go lubić. A to, co robi w kulminacyjnym momencie swojej historii przechodzi ludzkie pojęcie. Trudna była dla mnie także forma  monologu. W przypadku "Traktatu o łuskaniu fasoli" odłożyłam książkę na półkę bez wyrzutów sumienia. W przypadku powieści Camusa postanowiłam dotrwać do końca.
Autor w obrazowej historii zwykłego człowieka pokazuje jak jedno wydarzenie może całkowicie przewartościować system wartości. Dość długo zwlekałam z napisaniem recenzji, ponieważ ta książka na początku w ogóle mnie do siebie nie przekonała. Bez wątpienia jest ona trudna w odbiorze, kilku wątków nie mogłam wręcz zrozumieć. Jednakże cieszę się, że zaczekałam z napisaniem recenzji. Po upływie czasu. dostrzegam, że ta książka niesie wiele wartości i drogowskazów. Jest jednak napisana w mało przystępny sposób, który nie pozwolił mi się do końca cieszyć lekturą.
Moja ocena 7/10 

Wyzwanie:


12 grudnia 2012

24. "Klub Mefista" - Tess Gerritsen (audiobook)



"Zło ma ludzką twarz."

Brutalne morderstwo zakłóca spokój w dniu Bożego Narodzenia. Zmasakrowane zwłoki to nie koniec problemów. Na miejscu zbrodni znajdują się tajemnicze symbole i słowo "zgrzeszyłam".
Do akcji wkracza detektyw Jane Rizzoli i lekarka sądowa Maura Isles.
Poszukiwania doprowadzają to tajemniczego stowarzyszenia o nazwie Klub Mefista.
Czy jego członkowie mają coś wspólnego z tragicznymi wydarzeniami?
Kto będzie następną ofiarą?
Kogo szuka policja - człowieka, czy samego diabła?

" Ignorowanie zła, nie sprawia, że nie istnieje."

Od dawna miałam zamiar zapoznać się z twórczością Tess Gerritsen. Dzięki wygranej w konkursie organizowanym przez Audeo i SZwB miałam okazję wysłuchać audiobooka "Klub Mefista" tejże autorki.  Jak wypadło to literackie spotkanie?
Bardzo dobrze . 

Zwyczajowo zacznę od fabuły. Owszem, często trzymająca w napięciu, czasem przerażająca, wielowątkowa, ale momentami niestety monotonna i nużąca. Na początku miałam również problemy ze zrozumieniem pewnych faktów, które były dozowane w ogromnych ilościach. Momentami gubiłam się w zawiłych relacjach i wydarzeniach. Był to chyba jednak świadomy zabieg autorki, gdyż później wszystko układa się  w przejrzystą choć dość makabryczną układankę. 
W świat tajemniczych symboli i makabrycznych morderstw wplątani są fascynujący bohaterowie. Rizzoli i Isles tworzą zgrany duet, który za wszelką cenę stara się rozwiązać zagadkę. Moją uwagę przykuł też Anthony Sansone, jeden z członków Klubu Mefista. Był tak specyficzną i ekscentryczną postacią, że na długo pozostanie w mojej pamięci. 
Jedno trzeba Tess Gerritsen przyznać. Wspaniale kreuje rzeczywistość. Opisy zła czającego się tuż za rogiem były tak realistyczne, że momentami włosy jeżyły mi się na głowie, a w ten stan udaje się wprowadzić mnie tylko nielicznym. To samo tyczy się postaci, które są bardzo autentyczne i zyskują sympatię, bądź szczerą nienawiść czytelnika. 
Podsumowując książka ma swój specyficzny klimat i charakter. Wprowadza czytelnika w świat tajemniczych, groźnych symboli, przedstawia anatomię zła (człowieka z resztą też :)), a także nie pozwala o sobie zapomnieć po jej skończeniu.

Miałam przyjemność zapoznać się z tą książką w formie audiobooka, więc teraz ocena od strony technicznej. "Klub Mefista" przeczytał mi Marian Opania. Głos tego, bądź co bądź starszego pana, na początku przywodził mi na myśl opowieść dziadka. Później ta koncepcja mi nie odpowiadała, bo dziadkowie raczej nie opowiadają o krwawych mordach. Nie mniej jednak, jego głos działa na mnie kojąco i mogłam bez problemu skupić się na treści książki. Marian Opania nie przesadzał też z modelowaniem głosu, więc na prawdę bardzo miło słuchało mi się tego audiobooka. Cieszyło mnie również to, że kolejne części są krótkie, nie musiałam więc zatrzymywać się w połowie nagrania.

W ten oto sposób mam za sobą kolejnego, świetnego audiobooka. Bez wątpienia sięgnę również po inne kryminały Tess Gerritsen i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Może jakiś polecicie?

Moja ocena 9/10
***

Post opublikowany  12.12.12 godz. 12:12 - mam nadzieję, że na szczęście :)

8 grudnia 2012

23. Ani żadnej rzeczy... - PM Nowak

"No tak, pomyślał Zakrzeński, nawet używanie takich słów jak '"koincydencja" czy "modus operandi" nie mogą zatuszować faktu, że prokurator jest trochę ociężały umysłowo."



Katarzyna Cebulska zostaje zamordowana we własnym domu w Podkowie Leśnej. Dochodzenie przejmuje policjant Jacek Zakrzeński oraz prokurator Kacper Wilk. Kto stoi za zabójstwem kobiety? Mąż, który ma doskonałe alibi? Były mąż, z nieciekawą przeszłością? Siostrzeniec męża, który niespodziewanie pojawia się w życiu Cebulskich? Śledztwo nabiera rozpędu, ale prowadzi w ślepe zaułki. Trzeba się spieszyć, gdyż prasa zwęszyła już temat na pierwsze strony gazet.

"Zakrzeński omal nie zaklął na głos. Nie powinien nigdy zapominać, że ma do czynienia z prokuratorem specjalnej troski."

"Ani żadnej rzeczy..." to debiut Nowaka i przyznaję, że jest to debiut udany. Misternie skonstruowana intryga, nietuzinkowe postacie, zaskakujące śledztwo. Wszystko to spowodowało, że miałam okazję przeczytać bardzo dobry kryminał. Książka wciąga czytelnika od pierwszej strony. Szkoda tylko, że autor nie rozbudował trochę bardziej wątków pobocznych, które dotyczyły życia prywatnego Zakrzeńskiego i Wilka. Mam nadzieję, że zrobi to w kolejnych częściach, bo ta dwójka bohaterów zyskała moją ogromną sympatię. Dwa przeciwieństwa, które wzajemnie się uzupełniają i prowadzą do finalizacji śledztwa. Mam tylko nadzieję, że nie ma w rzeczywistości takich prokuratorów, jak prokurator Wilk.
Bardzo podobało mi się, że Nowak osadził wydarzenia swojej książki w polskich realiach. Jako podróżnik mógł wybrać inną kulturę, ale tego nie zrobił, co było świetnym posunięciem. Być może dlatego książka tak mi się spodobała.
Do tego wszystkiego dodam, że książka jest napisana lekkim piórem, często możemy znaleźć tam wątki humorystyczne. Dzięki temu powieść czyta się bardzo szybko.
Podsumowując, warto sięgnąć po debiutancką książkę Nowaka. Osobiście czekam na kolejne części serii o Zakrzeńskim i Wilku.
Moja ocena 8/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:






Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat, bo u mnie jakaś recenzyjna posucha...



6 grudnia 2012

Stosik #3 Mikołajkowy






Byliście grzeczni w tym roku? Mam nadzieję, że tak. Wierzę również, że
 św. Mikołaj obdarował Was wymarzonymi prezentami książkowymi.
Do mnie część prezentów dotrze dopiero w okolicy świąt, ale  postanowiłam już dziś umieścić stosik.Kilka książek kupiłam sama, część pożyczyłam,
są też również prezenty od Świętego Mikołaja.  Jak się Wam podoba? Widzicie coś dla siebie? I oczywiście, jakie prezenty Wy dostaliście?


Od góry:

* Stephen King - "Stukostrachy"
* Albert Camus - "Upadek"
* Sophie Jordan - "Ognista"
* Anja Snellman - "Dziewczynki ze świata maskotek"
* Asa Larsson - " Aż gniew Twój przeminie "
* Tahereh Mafi - "Dotyk Julii"
* Ransom Riggs - " Osobliwy dom pani Peregrine "
* Becca Fitzpatrick - "Finale"
* Umberto Eco - "Cmentarz w Pradze"


I na koniec jeszcze muzyka, ale jeszcze nie świąteczna:


2 grudnia 2012

Chwalę się

Dzisiaj ponownie notka bez recenzji, Dzisiaj będę się chwalić pierwszą nawiązaną współpracę. Udało mi się nawiązać kontakt z platformą Audeo. Spodziewajcie się więc większej ilości recenzji audiobooków.


Niedługo na blogu pojawi się recenzja książki "Ani żadnej rzeczy" i Stosik Mikołajkowy.
Życzę spokojnego, niedzielnego wieczoru.

30 listopada 2012

22. Zabójcze sny - Richard Aellen

"- To, czego chce umysł - powiedział - ciało nie jest w stanie wykonać; to co widzą oczy, ręce nie są w stanie złapać.
Karl przesunął swoje dłonie po stole. - Użyj tych, wujku Aleksandrze. "


Paul - znany pisarz, zdobywca nagrody Pulitzera 
Karl - seryjny morderca
Dwaj bracia bliźniacy, którzy nie wiedzą o swoim istnieniu. Jeden z nich zabija, drugi opisuje swoje senne koszmary. Czy jest możliwy tajemniczy związek między bliźniętami. Czy telepatyczna łączność pomoże udaremnić atak terrorystyczny? Czy sen może być jawą?


"Wspomnienie własnych słów przyprawiło go znowu o mdłości...możliwość ich ponownego pojawienia się powodowała, że sama myśl o śnie stawała się okropną groźbą."

Do lektury tej książki zabierałam się dwa razy. Po raz pierwszy, kilka lat temu "Zabójcze sny" były dla mnie po prostu za trudne. Postanowiłam, że tym razem dotrwam do końca za wszelką cenę. Z jakim rezultatem?

Książkę Aellena znalazłam w osiedlowej bibliotece i to co zwróciło moją uwagę, to opis na okładce. Spodziewałam się psychologicznego thrillera, mrożących krew w żyłach opisach zabójstw i trzymającej w napięciu fabuły. Rzeczywiście, pierwszych kilka rozdziałów zrobiło na mnie spore wrażenie. Miałam nadzieje, że taki stan rzeczy utrzyma się do końca książki. Niestety rozczarowałam się. Jest to książka bardziej sensacyjna,  niż psychologiczna. Świetny pomysł na fabułę - tajemniczą komunikację rozdzielonych braci został, moim zdaniem został zmarnowany. Nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy w oryginale jest podobnie, ale język tej książki jest mówiąc szczerze kiepski. Roi się tutaj od powtórzeń np. : "Zacisnęła palce na umywalce, aż do bólu palców". Przez takie szczegóły książka traci na wartości. Przeprowadzenie całej akcji też nie jest doskonałe. Następujące po sobie wydarzenia są przewidywalne, podobnie jak samo zakończenie [Czy Amerykanie nie mogą się obyć bez happy endu (sic!)].  Ostatnim już minusem jest zarysowanie postaci głównego bohatera, Paula. Jego naiwność powodowała, że chciałam na niego krzyczeć. Jak można sądzić, że po odnalezieniu brata mordercy padniemy sobie w ramiona i pogadamy przy kawce. 

Podsumowując, "Zabójcze sny" to książka, która nie wywołuje w czytelniku skrajnych emocji. Nie przewracałam z niecierpliwością kartek, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Nie mniej jednak, jeżeli kogoś interesują międzynarodowe intrygi i lubi książki sensacyjne, jest to odpowiednia pozycja. Uważam jednak, że gdyby było w niej więcej psychologii, byłaby znacznie lepsza, ale widać autor miał inny zamysł.
Moja ocena 5/10



" - Ciągle nie rozumiesz znaczenia daru, jaki posiadasz.
- To nie dar, wierz mi."

24 listopada 2012

Uwaga Książki - najgorsze są te dobre

Jako, że czytanie " Zabójczych snów" idzie mi jak przysłowiowa krew z nosa postanowiłam zaprezentować Wam filmik, na jaki trafiłam jakiś czas temu. Kontrowersyjny, krótki materiał pokazujący w ironiczny sposób zagrożenia płynące z jakże niebezpiecznego nałogu :


Dodatkowo wyniki badań :

No niestety, ale czyta coraz mniej osób. Wczoraj byłam w bibliotece i byłam świadkiem muszę to przyznać, smutnej sytuacji. Jedna z dwóch dziewczyn wypożyczyła sobie książę na oko 400 stron. Na co jej koleżanka zapytała, jak ona zamierza to przeczytać. 
I tutaj cytat :"Dla mnie przeczytanie dwóch stron lektury jest męką". Wiecie może dlaczego tak się dzieje? 
A przecież wiadomo, że czytanie wciąga :




Zapraszam Was do dyskusji. Jak zachęcić, szczególnie młode pokolenie do czytania książki, zamiast przesiadywania całymi dniami przed komputerem? Jak promować czytelnictwo, żeby nie kojarzyło się części społeczeństwa ze wstydem, bo znam i takie przypadki, gdzie ktoś boi się przyznać, że czyta.

I na koniec jeszcze jeden obrazek, na poprawę humoru :
Też tak macie?






16 listopada 2012

21. Samotność w sieci - Janusz L. Wiśniewski




"Samotnym jest się tylko wtedy, gdy ma się na to czas. On nie miał czasu."

ON: młody, utytułowany naukowiec, samotny.
ONA: młoda, nieszczęśliwa mężatka.
INTERNET, ICQ*, PROWOKACYJNA ZACZEPKA, POCZĄTEK CZEGOŚ NIEZWYKŁEGO.
Klasyczna historia miłosna w nowoczesnej, elektronicznej wersji. Czy warto zaryzykować? Czy warto przeżyć taką miłość? I czy warto przeżyć taką zdradę.

"Miłość może istnieć i trwać nieodwzajemniona. Przyjaźń - nigdy. Miłość jest pełna pychy, egoizmu, zachłanności i niewdzięczności. Nie uznaje zasług i nie rozdaje dyplomów. Przyjaźń poza tym jest niezwykle rzadko końcem miłości. To nie ma być żadna miłość! Co najwyżej asymptotyczny związek. Ma ich zbliżać nieustannie, ale nigdy nie nagrodzić dotykiem."

Opinii tej książki możemy znaleźć tysiące. Od określenia jej jako "dno i wodorosty", po pełen zachwyt i łzy w trakcie lektury. Jako, że chciałam odpocząć trochę od kryminałów, które ostatnio nałogowo czytam postanowiłam sięgnąć po tę książkę. I właściwie nie wiem co napisać. Z jednej strony nie jest to jakiś przykład grafomaństwa, ale nie jest to jednak powalająca na kolana książka. 

Zacznę może od pozytywów. Podobał mi się sam pomysł na książkę i problematykę. Czy można zakochać się w osobie, którą poznaliśmy przez internet? I najważniejsze, czy internetowy romans to już zdrada? Możemy również widzieć sytuację z dwóch stron widzenia: jej i jego, dzięki czemu akcja jest pełniejsza i bardziej barwna. I tak przez dwieście pierwszych stron książkę czytało się przyjemnie. Później miałam problemy. Cukier, banalność, przewidywalność i nużące retrospekcje. Do tego ta co chwile zmieniająca się czcionka, od której męczą się oczy. W efekcie otrzymujemy momentami wzruszająca historię o wyjątkowej i nietypowej miłości, przeplataną dwustronnymi opisami dekodowania genomu, co odbiera wszelki urok tej książki. I na koniec, zupełnie osobista uwaga, a mianowicie używanie formy Jakubku doprowadzało mnie do białej gorączki. 

Wiem już na pewno, że tego typu książki raczej nie zagoszczą na mojej półce, ani nie poświęcę im czasu. Jednak, jeżeli lubicie romanse to ta książka może się Wam podobać. 
Moja ocena 5/10 

"Małżeństwa nie powinny być zawierane w tym stanie chorobowym, jakim jest tak zwane zakochanie. To powinno być prawie zakazane. Jeśli nie przez cały rok, to przynajmniej od marca do maja, kiedy ten stan staje się z powodu zakłócenia mechanizmu wydzielania hormonów powszechny i objawy szczególnie nasilone. Powinno się najpierw iść na odwyk, porządnie się odtruć i potem powrócić do myśli o małżeństwie. (...) Gdyby zakochanie trwało zbyt długo, ludzie umieraliby z wyczerpania, arytmii lub tachykardii serca, głodu lub syndromu odstawienia snu. Ci, co by jednak nie umarli, w najlepszym wypadku skończyli by w szpitalu wariatów."

* ICQ - pierwszy komunikator internetowy; bohaterowie poznają się właśnie dzięki korzystaniu z niego. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu(link)

A co myślicie o filmie? Oglądaliście? Polecacie?

CHWALĘ SIĘ!!!
Muszę Wam się koniecznie czymś pochwalić. Jakiś czas temu brałam udział w konkursie organizowanym przez SZwB i portal Audeo. Zadaniem było zrecenzowanie audiobooka. Wczoraj odebrałam wiadomość, że zostałam nagrodzona w tymże konkursie voucherem o wartości 40 zł. na wybrane audiobooki serwisu Audeo.pl. Dziękuję za to wyróżnienie. 

10 listopada 2012

Liebster Blog






Nareszcie nastał weekend. Jestem w trakcie czytania "S@motności w sieci", więc postanowiłam, że dziś odpowiem na nominację do popularnej zabawy :




Za nominację serdecznie dziękuję Miłośnikowi Książek



Zasady zabawy:
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."



1.Twój ulubiony gatunek literacki.
Czytam głównie kryminały, thrillery, horrory i dystopie, ale nie zamykam się na inne gatunki.

2. Twoja ulubiona pora roku.
Wiosna

3. Spacer czy czytanie?
Zależnie od pogody i nastroju, ale najczęściej czytanie.

4. Ulubiony film/serial.
Pamiętniki Wampirów, Lekarze, Szkoła uczuć

5. Dlaczego założyłaś bloga?
Założyłam bloga, żeby promować literaturę, a także podyskutować na temat książek.

6. Spędzasz dwumiesięczne wakacje na bezludnej wyspie. Jakie trzy książki zabrałabyś ze sobą?
Trzy książki to zdecydowanie za mało, ale gdybym musiała wybierać byłaby to trylogia "Igrzyska śmierci".

7. Twoja ulubiona książka.
Wspomniana wcześniej trylogia, "Karaluchy" Nesbo i "Rok 1984" Orwella

8. Matras czy Empik?
I to, i to.

9. Góry czy morze?
Góry i  morze :)

10. Twój ulubiony portal/ blog związany z literaturą.
Wszystkie blogi, które obserwuję oraz portal Lubimy czytać.

11. Jak najczęściej spędzasz wolny czas?
Czytam oczywiście. Ewentualnie słucham muzyki lub oglądam filmy.

Moja lista pytań
1. Ulubiona seria książkowa.
2. Najlepiej zekranizowana książka to ...?
3. Ulubiony cytat.
4. Z jakim bohaterem książkowym chciałbyś się poznać?
5. Przygodę z jakiej powieści chciałbyś przeżyć?
6. Kupujesz książki czy wypożyczasz?
7. Książka, którą zabrałbyś ze sobą na koniec świata.
8. Ulubiona książka z dzieciństwa.
9. Ulubiony film.
10.Ulubiony autor.
11.Zajęcie w wolnym czasie.


Do zabawy nominuję:
1.http://biblioteka-goblina.blogspot.com
2.http://www.bibliotekamysli.blogspot.com/
3.http://www.postmeridiem1.blogspot.com/
4.http://mojenajlepszeksiazki.blogspot.com/
5.http://www.przywieczornejherbacie.blogspot.com/
6.http://recenzentka-fawelotte.blogspot.com/
7.http://www.czytoholiczka.blogspot.com/
8. http://paulle-i-ksiazki.blogspot.com/
9.http://www.ksiazkimoje.blogspot.com/
10.http://mysliczytelnika.blogspot.com/
11. http://copoeta.blogspot.com/

5 listopada 2012

20. Czerwone Gardło - Jo Nesbo


"Był na froncie gość, którego nazywaliśmy Czerwone Gardło.(...) Nauczył mnie zabijać bagnetem z najbardziej humanitarny sposób."



Aby nie zdradzać Wam zbyt wielu szczegółów z książki postanowiłam dziś bezczelnie przepisać opis z tyłu książki:

Harry Hole, samotnik i alkoholik, a jednocześnie genialny śledczy, przypadkiem wpada na ślad przemyconego do Norwegii snajperskiego karabiny Marklin. Śledztwo prowadzi komisarza w kręgi neofaszystów. Czy to przypadek, że starego hitlerowca znaleziono z poderżniętym gardłem w pobliżu miejsca, w którym zbierają się neonaziści? Harry podejrzewa, że sprawa może mieć początek w czasach drugiej wojny światowej. Jednak morderca jest ciągle krok przed nim. Zdaje się mówić : Jestem sędzią, ławą przysięgłych i katem... Nie powstrzymasz mnie.



"Policja ma stałe procedury w sytuacjach takich jak ta. Harry chodził oczywiście na kursy i wszystkiego się uczył. Nie zamierzał postępować według żadnej z nich."


Im więcej książek czytam tym większe mam wymagania. Co gorsza, jeśli jakiś autor raz mnie zachwycił oczekuje, że jego kolejne książki będą co najmniej równie dobre. Po przeczytaniu "Karaluchów" (recenzja)
zakochałam się w prozie Nesbo. Bez wahania sięgnęłam więc po "Czerwone Gardło". Książka była dobra, ale szału nie zrobiła. Niestety...

" - Słucham, Ellen
- Cześć, to ja.
-Kto?
-Harry. Nie udawaj, że jacyś inni faceci dzwonią do ciebie i mówią [to ja]
-Idź do diabła."

Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Wątki współczesne, przeplecione są wątkami z okresu drugiej wojny światowej. Początkowo można się w tym wszystkim pogubić lub doszukiwać sensu, ale jak się później okazuje zabieg ten nadaje fabule dynamiczność i wielowymiarowość. Intryga i zawiłość śledztwa w kilku momentach mnie przytłaczała. Zastanawiałam się kto jest kim w danym momencie książki. Przeszkadzało mi również to, że zamiast zaskakującego kryminału i trzymającej w napięciu fabuły otrzymałam kilkadziesiąt stron melodramatu pt. kto z kim i dlaczego. Nie mam nic przeciwko wielowątkowości, ale w tej książce było tego troszkę za dużo.
Pomijając tych kilka rzeczy, które negatywnie wpłynęły na odbiór całości kryminału, ponownie urzekła mnie kreacja głównego bohatera. Harry Hole - pijak, a jednocześnie genialny policjant. Ironiczny, a jednocześnie wrażliwy. Człowiek z ogromnym dystansem do siebie, ale również poważnie traktującym swoje obowiązki. Harry Hole stał się jednym z moich ulubionych bohaterów książkowych.
Podsumowując, "Czerwone Gardło" jest to dobra książka, spodziewałam się po Nesbo jednak czegoś lepszego. Jednakże i tak bez wahania sięgnę po kolejną część przygód z Harrym w roli głównej, która już czeka na mnie na półce.
Moja ocena 7/10

" -Proszę mi przedstawić chociaż jeden argument przemawiający za tym, żebym jako podatnik godził się na...
Harry wyciągnął służbowy pistolet Webera z kabury pod pachą.
- Mam tu sześć argumentów, panie płatniku. Wychodzić!"

31 października 2012

19. Więzień Nieba - Carlos Ruiz Zafón



"Wszystko w życiu można przebaczyć. Poza prawdą."


"Są takie miejsca i czasy, kiedy bycie nikim przynosi większy zaszczyt niż bycie kimś."

Bohater  Cienia wiatru wiedzie stateczne i uporządkowane życie, jako mąż Bei. Kolejny w kolejce do porzucenia stanu kawalerskiego jest Fermin Romero de Torres. Jego tajemnicza przeszłość puka niespodziewanie do drzwi. Czy bohater zdecyduje się wyjawić swoje tajemnice przyjacielowi? Kim tak na prawdę jest Fermin? O czym Barcelona wolałaby zapomnieć?


"Fermin westchnął żałośnie. Jego życie, niczym kostka do gry, było w rękach wariatów, płatnych morderców i dogorywających skazańców."

Więzień Nieba  to ostatnia z dotychczas wydanych książek z cyklu Cmentarza Zapomnianych Książek. Odwlekałam napisanie tej recenzji, gdyż każda książka Zafóna pogłębia moje ambiwalentne uczucia do jego twórczości. Z jednej strony jestem zachwycona Cieniem wiatru  i rozczarowana Grą Anioła. Niestety, ale Więzień Nieba też nie do końca podbił moje serce. 

Zacznę może jednak od zalet tej książki. W tej części zachwycił mnie główny bohater - Fermin, który już w pierwszej części podbił moje serce swoim poczuciem humoru oraz tajemnicami, które skrywał. W tej części poznajemy szczegóły jego przeszłości. Zostaje również wyjaśnionych wiele wątków, które były rozpoczęte w poprzedniej części. Na szczęście w tej części akcja nie jest monotonna, a jej wielowątkowość dodatkowo podnosi walory tej powieści. 

Moim zdaniem tej książce brakuje polotu i lekkości pióra jaką miał Cień wiatru. Akcja nie oderwała mnie w magiczny sposób od rzeczywistości. Nie mogłam poczuć klimatu mrocznych, ciemnych uliczek Barcelony.

Podsumowując, nie jest to jakaś wybitna książka, nie mniej jednak warto po nią sięgnąć, szczególnie jeżeli mieliście już styczność z tym cyklem.

Moja ocena 7/10


"W przyszłości wszystkie powieści będą czarne, albowiem jeśli w drugiej połowie tego patologicznego stulecia w ogóle cokolwiek przetrwa to będzie to zapach podstępu i zbrodni i tak traktowanych jako niewinne zabawy(...)"


23 października 2012

18. Gra Anioła - Carlos Ruiz Zafón





Cykl książek o Cmentarzu Zapomnianych Książek zawiera cztery części. Podobno można je czytać w dowolnej kolejności, ja jednak postanowiłam czytać je w kolejności wydania. I tak po lekturze Cienia wiatru (recenzja) z wielkimi nadziejami  przystąpiłam do lektury  Gry Anioła. Niestety spotkało mnie rozczarowanie.

" Kiedy następnym razem będziesz chciał uratować jakąś książkę, naprawdę uratować, nie ryzykuj życia. Po prostu mi powiedz, a ja zaprowadzę cię do takiego tajemnego miejsca, gdzie książki nigdy nie umierają i nikt nie może ich zniszczyć."

Po raz kolejny znajdujemy się w mrocznej Barcelonie. Młody pisarz dostaje nietypową propozycję wydawniczą od tajemniczego wydawcy. Ma napisać książkę jakiej jeszcze nie było, w nagrodę otrzyma fortunę, szczęście i zdrowie. Kim jest tajemniczy nieznajomy? Komu można zaufać? Czy główny bohater dołączy do przeklętych pisarzy Barcelony?

"Zazwyczaj jest tak, że im większy masz talent, tym większe ogarniają cię wątpliwości (...). I na odwrót."

Jak już wcześniej wspominałam miałam ogromne oczekiwania dotyczące tej książki. Jednak zamiast magicznej, tajemniczej historii otrzymałam 600 stron średnio interesującej historii. Według mnie książce brakuje klimatu i żywej akcji. Przeczytałam 100 stron i już fabuła zaczynała się rozkręcać, kiedy po raz kolejny zwalniała i wlokła się niemiłosiernie. Brakowało mi emocji, ciekawych postaci, czarnych charakterów, których obecność, choćby na kartach lektury mroziła krew w żyłach.

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Podsumowując, książka nie jest kompletną porażką i przykładem grafomaństwa. Jest dobra, ale niestety nie powaliła mnie na kolana. Przyznam szczerze, że z obawą podeszłam do lektury kolejnej części, aczkolwiek w tym wypadku byłam bardziej zadowolona po skończeniu książki. Niedługo ukaże się jej recenzja.

Moja ocena 6/10

A Wy? Czytaliście "Grę Anioła"? Jakie wrażenia?


"Kiedy śmierć stuka do drzwi, sceptycyzm wskakuje przez okno. Wystarczy mały zawalik, a człowiek gotów jest uwierzyć w Czerwonego Kapturka."

19 października 2012

17. Pies Baskervillów - Arthur C. Doyle (audiobook)

Recenzja bierze udział w konkursie SZwB. (szczegóły)




W tajemniczych okolicznościach giną kolejni członkowie rodu Baskervillów. Miejscowa ludność przypisuje niewyjaśnione zgony klątwie ciążącej na rodzinie od wieków. Według legendy przeklęty pies rodem z piekła rozszarpuje kolejnych dziedziców. Kiedy ginie kolejny spadkobierca do akcji wkracza genialny detektyw - Sherlock Holmes. Co odkryje na mrocznych trzęsawiskach hrabstwa Davon. Z kim przyjdzie mu się zmierzyć? Z wytrawnym mordercą czy nadprzyrodzoną istotą? 


Dzięki wygranej w konkursie mogłam przez ostatnie wieczory cieszyć się audiobookiem "Pies Baskervillów". To moje pierwsze spotkanie z tą formą książki, jak i twórczością Doyla.

Najpierw kilka słów o sprawach technicznych. Początkowo obawiałam się, że audiobook to nie dla mnie i że nie będę czerpać żadnej przyjemności ze słuchania. Jak się jednak okazało było wręcz przeciwnie.
Charyzmatyczny głos Jakuba Sendera, świetnie dopasowana oprawa muzyczna... Nic tylko usiąść wygodnie w fotelu z kubkiem gorącej herbaty i przenieść się najlepszym z możliwych środków lokomocji - wyobraźnią- na mroczne moczary Davon.

Jeżeli chodzi o samą treść, postanowiłam, że jeśli skończę czytać pożyczone książki od razu zabieram się za jakąś powieść o Sherlocku i Watsonie. Zachwycił mnie ich ironiczny charakter, wspaniale uknuta intryga, niespodziewane zwroty akcji i ten niepokój, kiedy słyszałam opis diabelskiego psa.

Książka zawierała również "to coś". Magia czytanych słów przenosiła mnie na miejsce zdarzeń. Mogłam poczuć strach Baskervilla, cuchnący oddech potwornego psiska, mgłę roztaczającą się nad trzęsawiskiem niczym delikatną, a zarazem silną sieć, która uwięzi mnie w błocie na zawsze.

Podsumowując, jestem zachwycona zarówno treścią książki, jak i samym audiobookiem.  Pomimo, że taka wersja nigdy nie zastąpi mi zwykłej książki, w przyszłości na pewno sięgnę po taka formę zapoznania się z lekturą.
Moja ocena 10/10


9 października 2012

Jesienne propozycje...

Za oknem robi się szaro, zimno i ponuro...
Jedynym lekarstwem na jesienne smutki są oczywiście dobre książki, a w zestawie do nich ciepły kocyk i gorący kubek kakao.
Postanowiłam umieścić w tym poście kilka propozycji (moich i koleżanki ze szkolnej ławy), które mogą umilić Wam jesienne wieczory.
Czekam na Wasze opinie, ale także propozycje.

Kolejność zupełnie przypadkowa

1. Godzina pąsowej róży - Maria Kruger 

Podróże kształcą, także te odbywane w czasie....
Co zrobiłabyś gdybyś przeniosła się sto lat wstecz - w świat gorsetów, nienagannych manier i dyscypliny?

Wspaniała, refleksyjna książka, która pozwala się przenieść czytelnikowi w czasie...











2. Szeptem, Crescendo. Cisza - Becca Fitzpatrick 




Kiedy myślę o tej książce nasuwa mi się tylko jedno słowo ... Patch <3.
A tak zupełnie na poważnie - świetnie skonstruowany paranormal romance, cudowne postacie i świetna fabuła.

Lekka  i przyjemna lektura o aniołach i miłości w rolach głównych.









3. Trylogia husycka - Andrzej Sapkowski 




Powieści fanstatyczno- historyczne polecone przez Karolinę.
Czytał ktoś? Warto?













4. Papla - Meg Cabot 



Czy wizyta we francuskiej winnicy może przybrać nieoczekiwany obrót?
Czy nieznajomy umili Lizzie pobyt? A może wcale nie jest taki nieznajomy? Może zna wszystkie jej sekrety? Oto do czego prowadzi gadulstwo...

Potężna dawka humoru - w sam raz na deszczowe popołudnie.










5. Tam gdzie spadają Anioły - Dorota Terakowska 


Ewa traci swojego Anioła Stróża... Bez opieki zaczyna ciężko chorować, a jej opiekun musi stoczyć walkę ze swoim przeciwnikiem - Aniołem Ciemności?

Czy Anioły na prawdę istnieją? Po przeczytaniu tej książki człowiek ma niemal  całkowitą pewność.

Moja pierwsza i zarazem najlepsza książka o Aniołach...










6. Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D'Avenia


Książka określana mianem współczesnego Love story.
Niby banalna, a jednak ujmująca (recenzja)














7. Delirium - Lauren Oliver


Kolejna książka o miłości. Tym razem miłość to choroba...
(recenzja)


Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom i na prawdę polecam.












6 października 2012

16. Kosogłos - Suzanne Collins

OSTRZEŻENIE:  TA TRYLOGIA UZALEŻNIA!!!

"Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, dalej wznieca pożar (...).

Na serię książek Igrzyska śmierci  składają się następujące książki:

Oraz długo wyczekiwany przeze mnie  Kosogłos

"Ogół jednak dość szybko zaczyna różnić się opiniami. Jesteśmy kapryśnymi, głupimi istotami  o marnej pamięci i wielkim talencie do samozniszczenia."



  Katniss wraz z rodziną mieszka w trzynastym dystrykcie. Dziewczyna jest kłębkiem nerwów, a walka z tyranem trwa nadal. Kto wygra - Kapitol, a może rebelianci? Czy młoda bohaterka ma jeszcze siłę na walkę? Czy zostanie kosogłosem?

" Och, skąd, to kosztuje więcej niż życie. Mordowanie niewinnych ludzi? Żeby to zrobić, trzeba poświęcić wszystko czym się jest."

Czekałam na możliwość przeczytania tej książki przez długi czas, ponieważ nie była ona dostępna w mojej bibliotece. W tym czasie naczytałam się wielu recenzji, sporo z nich było negatywnych. Zaczynając miałam więc mieszane nadzieje, ale już po kilku pierwszych stronach zostały one rozwiane.

" Róże. Zmiechy w kształcie wilków. Trybuci. Lukrowanie delfiny. Przyjaciele. Kosogłosy. Styliści. Ja. Tej nocy wszystko w moich snach wrzeszczy."

 W tej części Katniss nie jest sobą. Nie ma silnej dziewczyny. Nie ma niezniszczalnej bohaterki, która wychodzi ze wszystkich opresji bez szwanku. Nie znaczy to jednak, że nie mamy postaci z charakterem. Wręcz przeciwnie. Cieszę się również, że Suzanne Collins nie przebiera w środkach wyrazu. Mamy krew, mamy ból, mamy cierpienie. Mamy prawdziwą bohaterkę z krwi i kości  i za to dziękuję autorce.

"Żałosne karykatury myśliwych i przyjaciół, oto czym oboje się staliśmy."

Jeżeli chodzi o fabułę - również poprowadzona po mistrzowsku. I mimo, że nie ma już Igrzysk mamy do czynienia z areną... W jaki sposób? Tego Wam nie zdradzę, ponieważ wtedy czytanie tej książki nie miałoby najmniejszego sensu. Mamy również cały komplet fantastycznie wykreowanych postaci. Miałam okazję polubić Finnicka, Gale dalej zyskiwał moją sympatię, Peeta przez cały czas wydawał mi się dalej słabym i bezbronnym chłopcem ( odnoszę takie wrażenie od pierwszej części). Vibi Gale jakoś nie może ścierpieć i zarzuca mu brak człowieczeństwa. Po części się z nią zgadzam, ale staram się patrzeć obiektywnie. Sytuacja w jakieś znaleźli się bohaterowie czasem zmuszała ich do niechlubnych czynów.

Nie wiem skąd tyle negatywnych opinii, może dlatego,  że bohaterowie nie są niezniszczalni, nie ma happy endów, mamy do czynienia z innym wymiarem cierpienia. Ja po odłożeniu książki czułam  ogromny niedosyt i  być może w przyszłości sięgnę po tę trylogię raz jeszcze, ponieważ ta książka powoduje w duszy czytelnik ogromne obrażenia.

Moja ocena 10/10

"Nie czuję już żadnego związku z potworami, które zwą się ludźmi, choć sama do nich należę. Wydaje mi się, że nie były bez znaczenia słowa Peety o tym, iż wybijemy się nawzajem i zwolnimy miejsce dla jakiegoś przyzwoitego gatunku."

Zapraszam Was do udziału  w ankiecie:)

29 września 2012

Zbrodnicze zapowiedzi

Od jakiegoś czasu miałam pomysł na stworzenie posta z zapowiedziami książek. Syndykat ZwB organizuje konkurs, a zadanie polega na przedstawienie zapowiedzi książek właśnie (więcej informacji). Nie zastanawiają się, więc zbyt długo postanowiłam wziąć w nim udział.

Poniżej przedstawiam kilka książek, które najbardziej przyciągnęły moją uwagę.

1. Hanna Winter "Giń"

Tytuł oryginału :  "Strib"
Data wydania : 01.10.2012
Wydawnictwo : Fabryka Słów

Berliński Kuba Rozpruwacz rozpoczął swe łowy!

On zabija regularnie, z wielką precyzją planując kolejne zbrodnie. Nieuchwytny niczym zły duch, łaknący następnych mordów i bezlitosny jak demon, bestialsko torturujący kobiety jak Kuba Rozpruwacz i zimy jak sama śmierć! Nawet ucieczka z Berlina nie pozwoli uchronić się przed potworem!

Czekam na tę książkę odkąd pierwszy raz o niej usłyszałam. Pokładam w niej wielkie nadzieje i liczę, że się nie zawiodę.





2. Ranson Riggs "Osobliwy dom pani Peregrine"


Data wydania : październik 2012
Wydawnictwo : Media Rodzina

Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło...
Jacob wyrusza  na odciętą od wyspę świata by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?

Mroczny opis i intrygująca okładka. No i fakt, że książka znajdowała się przez 56 tygodni na liście bestsellerów New York Times'a. Sądzę, że jest na co czekać.




3. Anne Holt "W jaskini lwa"
Tytuł oryginału : Lovens Gap
Data wydania: 04.10.2012
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka

Jest 4 kwietnia 1997 roku, pół roku po zmianie rządu w Norwegii. Pani premier (...) zostaje znaleziona martwa w swoim gabinecie z raną postrzałową głowy. Ale kogo właściwie zastrzelono? Norweską  premier, czy Birgitte, osobę prywatną? 

Kiedy słyszę - norweski kryminał- jestem prawie pewna, że dana książka będzie dobra. Czy tym razem reguła się sprawdzi? Po cichu na to liczę i mam nadzieję, że czytelnicy się nie zawiodą.






4. Jeffery Deaver  "Twój cień"
Tytuł oryginału: XO
Data wydania : 23.10.2012
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka

Agentka specjalna (...) zmierzy się z obłąkanym stalkerem, prześladującym piękną wokalistkę country. 
Twój cień to typowa dla Deavera szalona karuzela licznych wątków. Nic nie jest tym, czym z pozoru się wydaje.

Świat gwiazd i ich (psycho)fanów. Liczne wątki, niespodziewane zwroty akcji... To będzie dobra książka.







5. Elizabeth Haynes "W najciemniejszym kącie"

Tytuł oryginału : Into the Darkest Corner
Data wydania : listopad 2012
Wydawnictwo : Papierowy księżyc

W najciemniejszym kącie to thriller, który zachwyca misternie skonstruowaną intrygą i mistrzowskim budowaniem napięcia. Książka przedstawia wiarygodny obraz chorobliwej obsesji.

Cathy jest pewna, że znalazła się na celowniku byłego kochanka i przygotowuje się do ostatecznego stawienia czoła demonom przeszłości.

Anatomia przemocy domowej, chorobliwej zazdrości i toksycznej miłości. Nic dodać nic ująć.

21 września 2012

15. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet – Stieg Larsson

Na wstępie przepraszam, że przez dłuższy czas nie pojawiały się recenzje, ale nie miałam po prostu weny, a pisania na siłę nie uznaje.


„Historia rodu, która w trakcie rozmowy z Henrikiem zaczęła nabierać kształtów, różniła się dość dramatycznie od oficjalnego wizerunku. Mikael wiedział, że każda rodzina ma swojego trupa w szafie, ale rodzina Vangerów miała całe cmentarzysko.”


40 lat o tajemniczym zniknięciu szesnastoletniej Harriet Vanger dziennikarz Blomkvist otrzymuje nietypowe zlecenie rozwiązania zagadki klanu Vangrów. Wydawca  „Millennium” porzuca swoje dotychczasowe życie i osiedla się w Hedestad, gdzie pod przykrywką napisania biografii ma rozwiązać zagadkę zniknięcia młodej dziewczyny. Po pewnym czasie dołącza do niego nietypowa kobieta, wraz z którą wpada na mroczną i krwawą historię rodziny Vangerów.
Czy historia zakończy się happy endem? Czy zagadka sprzed lat ma szanse zostać rozwiązana? Czy prawda ujrzy światło dzienne, a jeśli tak to za jaką cenę?

„Sytuacja była podwójnie absurdalna, ponieważ po dosłowne tysiącach godzin przemyśleń, zarówno w pracy, jak i poza nią, ciągle nie potrafił stwierdzić, czy w ogóle ma do czynienia z przestępstwem.”


 Rzadko się zdarza, że w pierwszej kolejności oglądam film, a dopiero później czytam książkę. Tym razem tak było, ale na szczęście w sporym odstępie czasu, więc wiele rzeczy uleciało z pamięci, dzięki czemu mogłam w pełni cieszyć się lekturą.
„Mężczyźni, …” to pierwszy tom trylogii Larssona.  Wielowątkowa, zagadkowa fabuła, wyraziste postacie i wyjątkowo dobrze skonstruowana intryga – to tylko niektóre plusy tej książki. Warto również zwrócić uwagę na problematykę – przemoc wobec kobiet. Mamy dane statystyczne, wiele tragicznych historii w różnych okresach czasu, mamy skomplikowane relacje międzyludzkie – wydawać by się mogło, że taki misz – masz będzie nie do strawienia. Okazuje się, że jednak, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
Jeżeli chodzi o minusy, to moim zdaniem momentami w książce powiewało nudą. Zawiłości drzewa genealogicznego Vangerów, mało znaczące epizody i postacie, które  nie miały żadnego znaczenia, a pojawiały się ustawicznie w książce momentami doprowadzały mnie do szału. Jest jeszcze jeden minus, ale chciałabym go zostawić na koniec i poddać do dyskusji osobom, które czytały książkę.
Wspomnę jeszcze krótko o mojej ulubionej postaci. Moja faworytką jest zdecydowanie młoda hackerka, która sama doświadcza wiele zła, a mimo to nie poddaje się w poszukiwaniu prawdy i sama wymierza sprawiedliwość. Gdyby Larsson choćby w minimalny sposób okroił jej udział w sprawie, to książka straciłaby wiele na wartości.
Moja ocena 8/10

„Ludzie zawsze mają swoje tajemnice. Chodzi tylko o to, żeby je odgadnąć.”


JEŻELI NIE CZYTAŁEŚ/CZYTAŁAŚ KSIĄŻKI NIE CZYTAJ DALEJ!!!
Mam pytanie do osób, które przeczytały książkę. Co sądzicie o zakończeniu? Osobiście nie jestem zwolenniczką smutnych czy drastycznych zakończeń, alemuszę przyznać, że jestem rozczarowana happy  endem i cukierkowym, idealnym zakończeniem wszystkich wątków. Zapraszam do dyskusji.

15 września 2012

KONKURS U VIBI


Zapraszam Was do udziału w konkursie mojej kochanej przyjaciółki Vibi - do wygrania "Cisza".
Szczegóły na jej blogu

8 września 2012

14. Złodziejka książek - Markus Zusak


„ Przez całe lata widziałem mnóstwo młodych mężczyzn, którym się zdawało, że atakują innych młodych mężczyzn. Ale tak nie było. Biegli prosto do mnie.”

Mała Liesel trafia wraz z początkiem wojny do rodziny Hubermannów, którzy mają być jej rodziną zastępczą. Dziewczynka, początkowo niezadowolona,  odnajduje w Hansie i Rosie prawdziwe wsparcie i miłość. Kradnie też książki. Poznaje potęgę słów, a także siłę przyjaźni ponad podziałami. W tle rozgrywają się dramatyczne wydarzenia drugiej wojny światowej, a młoda dziewczynka za wszelką cenę walczy o zachowanie człowieczeństwa…

„ Oczywiście pod warunkiem – tu zwrócił się do Hitlera – że nie zacznie pan przegrywać. Gdyby tak się jednak zdarzyło, obiecuję przymknąć oko na wszelkie pańskie taktyczne sztuczki (…)”

Dawno nie czytałam książki, która wywarła na mnie tak ogromne wrażenie.  Pierwszą rzeczą, która zaskakuje czytelnika jest narrator. Śmierć. Ale nie jest to podła kostucha z kosą, ale współczująca, choć cyniczna postać, która wprowadza nas niejako w tajniki  swojej pracy.
Tematyka również nie należy do najlżejszych. Hitlerowskie Niemcy, Holocaust, wojna. Na to wszystko patrzy Liesel – bezbronna dziewczynka, która trafiła do rodziny zastępczej. Jest bardzo związana ze swoim przyrodnim ojcem, który zyskał także moją sympatię. Matka, która wszystkich wyzywa okazuje się ciepłą i troskliwą osobą. Przewija się tam również gro innych świetnie wykreowanych postaci, które zapadają czytelnikowi w pamięć.
W „Złodziejce książek” otrzymujemy wspaniałą lekcję człowieczeństwa, poświęcenia i dobroci. Markus Zusak nie boi się opisywać rzeczy brutalnych, często kontrowersyjnych.
Tematyka drugiej wojny światowej sprawia, że tej książki nie czyta się lekko. Często odkładałam ją na później, aby przemyśleć pewne kwestie. Zusak nie pokazuje nam tylko wojny jako konfliktu zbrojnego. Pokazuje, że zawsze znajdą się ludzie, którzy do końca i za wszelką cenę będą walczyć o zachowanie w sobie człowieczeństwa i godności.
Moja ocena 10/10
„Cholerna kosa, a niech ją. Powinienem sobie sprawić miotłę albo mopa. No i wyjechać na urlop.”

30 sierpnia 2012

13. Dajcie mi jednego z was –Jacek Getner



W pewnym pokoju budzi się czterech obcych sobie mężczyzn. Kapral, Bogacz, Przystojniak i Prorok. Jest też Głos – organizator całej tej „zabawy” w Sąd Ostateczny. Każdy mężczyzna wyrządził mu jakąś krzywdę i teraz jeden z nich  musi za to zapłacić. Mężczyźni muszą za pomocą jednogłośnego werdyktu uznać najbardziej winnego w sprawie, czym skażą go na śmierć. Potem odzyskają wolność. Czy jednak warto wierzyć szaleńcowi, który wplątał ich w tę historię. A może to zwyczajny, aczkolwiek zagłuszony głos sumienia? Głos jest bliżej niż Ci się wydaje…

„ Czym jest życie wobec śmierci? Życie trwa moment, ułamek sekundy, można je zniszczyć w każdej chwili. Śmierć za to jest wieczna  nic jej nie przeminie.”


Po tę książkę sięgnęłam właściwie przez przypadek. Notka od autora bardzo mnie zaintrygowała, ale postawiła też samemu autorowi wysoką poprzeczkę. Czy Pan Getner sprostał zadaniu? I tak, i nie. Jeżeli chodzi o pomysł i przeprowadzenie fabuły byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Rozczarowało mnie tylko zakończenie, któro nie miało praktycznie żadnego głębszego odbicia w początkowej treści książki. Postacie przypadły mi do gustu, nie były one sztuczne , powiem – takie w sam raz. Największym minusem jest korekta, a właściwie jej brak. Podczas czytania jestem uczulona na wszelkie błędy. W wielu miejscach brakowało przecinków, pojawiały się literówki oraz błędy przy wprowadzaniu dialogów. Takie, wydawać by się mogło błahostki, zaważyły na tym, że książkę odbieram odrobinę negatywnie. Dlaczego? Z uwagi na to, że zamiast wczuwać się  w to co czytam, zwracałam uwagę na błędy.
Wracając do samej fabuły zabrakło mi trochę napięcia i większej ilości opisów. Czasem miałam problem z wyobrażeniem sobie danej sytuacji, bądź miejsca. Pan Getner daje nam jednak wspaniałą lekcję życia.
Książkę czyta się bardzo szybko, głównie ze względu na objętość. Gdyby nie błędy i odrobinę kiepski język moja ocena byłaby za pewne wyższa.

Moja ocena 5/ 10

28 sierpnia 2012

Stoisk #2

Wakacje niestety dobiegają końca, a ja postanowiłam umieścić kolejny stosik czytelniczy. Trochę się tego nazbierało :


1. S@motność w sieci - Janusz Leon Wiśniewski 
2. Wisielec i księżyc - Katarzyna Gacek, Agnieszka Szczepańska ( Książka otrzymana od Syndykatu ZwB)
3. Kiedy Atena odwraca wzrok - Jakub Szamałek (Książka otrzymana od Syndykatu ZwB)
4. Traktat o łuskaniu fasoli -Wiesław Myśliwski 
5. ani żadnej rzeczy - PM Nowak
6. Czerwone Gardło - Jo Nesbo ( Literatura Nesbo to moja miłość od pierwszego wejrzenia)
7.  Trzeci Klucz - Jo Nesbo 
8. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - Stieg Larsson 

Co czytaliście i co najbardziej polecacie?

Dla Waszej wygody powstała lista recenzji - LINK.

25 sierpnia 2012

12. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafón





„ Wyrastałem pośród książek, zaprzyjaźniając się z niewidzialnymi postaciami żyjącymi na rozsypujących się w proch stronach, których kolor mam do tej pory na palcach. „

Ojciec Daniela zabiera chłopca w magiczne miejsce – na Cmentarz Zapomnianych Książek. Daniel ma wybrać jedną książkę, którą będzie miał chronić przed zapomnieniem. Wybiera „ Cień wiatru” autorstwa Juliana Caraxa i zafascynowany książką próbuje dowiedzieć się coś więcej na temat autora. Przemierzając ulice powojennej Barcelony trafia w tajemnicze miejsca, poznaje smak przyjaźni, miłości i nienawiści, a także pokonuje napotkane trudności. Czy uda mu się ocalić „Cień wiatru”  od zapomnienia? Kim jest tajemniczy podpalacz? Kim jest Julian Carax?

„Są więzienia gorsze od słów.”
Moje pierwsze „spotkanie” z Zafónem było dla mnie dość traumatycznym przeżyciem, albowiem czytając jego debiut „Książę Mgły” byłam bliska rzucenia tej książki w najciemniejszy kąt mieszkania. Tym razem byłam jednak pozytywnie zaskoczona  i „Cień wiatru” to jedna z moich ulubionych książek.
Byłam w szoku kiedy zobaczyłam sporo negatywnych opinii na temat tej książki. Tani bestseller, płytka książka, przewidywalna fabuła, trywialne opisy…. Rzeczywiście nie każdemu czytelnikowi spodoba się opisywanie tajemniczych zakamarków Barcelony i być może odrobinę banalnej historii miłosnej. Ja byłam niemniej zachwycona. Być może wynika to z faktu, że w  porównaniu do wcześniej wspomnianego „Księcia Mgły” jest to arcydzieło.
Zacznę od fabuły. Moim zdaniem zaskakująca, choć momentami gubiłam się kto z kim i dlaczego. Opisy Barcelony uzupełnione wspaniałymi zdjęciami ( denerwowało mnie to, że  nie były podpisane ) przeniosły mnie do powojennej Hiszpanii. Natomiast jeżeli chodzi o bohaterów moje serce skradł Fermin. Ten ironiczny pan, kobieciarz i …. To zostawiam Wam – przekonajcie się sami. Nie polubiłam jednak głównego bohatera –był dla mnie za słabo wykreowany przez autora, momentami nudny. Jego ojciec też był szary, wyblakły i nie zostanie w mojej pamięci zbyt długo.
Polecam Wam tę książkę, jeżeli  jesteście fanami zawiłych historii rodzinnych, intryg i zaskakujących zwrotów akcji. Książka jest również kopalnią cytatów i mądrości życiowych.
Moja ocena 9/10

 „ (…) niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, cha słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego wcześniej czy później –i nie ważne ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć – wrócimy.”

14 sierpnia 2012

11. GONE Faza Druga GŁÓD – Miachael Grant




„Nie do wiary, czym człowiek może się zadowolić, jeśli tylko jest wystarczająco głody. A Sam, jak pozostali  w ETAP –ie, był głodny.”


Minęło trzy miesiące od utworzenia Etap-u. Jedzenia jest coraz mniej, problemów z każdą minutą przybywa. Sam rządzi, ale jest także odmieńcem, mutantem. Części dzieciaków to się nie podoba. Niektórzy próbują przejąć kontrolę nie wahając się przed niczym. Ciemność też nie ma skrupułów – jest głodna, opanowuje kolejne umysły, doprowadza do kolejnego starcia dobra ze złem. Komu można zaufać? A może nie można zaufać nawet samemu sobie?

 „Brianna, jak większość dzieciaków w ETAP-ie, nauczyła się radzić sobie z utratą rodziców, dziadków, starszego rodzeństwa. Ale nadzieja, że będzie można z nimi porozmawiać…”

Pierwszy tom z serii „GONE” przeczytałam z zapartym tchem <recenzja>. Druga część odrobinę mnie rozczarowała. Niestety dość długo męczyłam się z tą książką, bo tylko niektóre momenty  potrafiły mnie naprawdę wciągnąć i wyjąć z otaczającej rzeczywistości.
Głównym motywem tej części jest głód. Po pierwsze głód mieszkańców ETAP-u. Właściwie wszystko kręci się wokół jedzenia. Dzieciaki zaczynają być coraz bardziej brutalne i zdeterminowane. Zaczynają się podziały, walka o władzę i uznanie małej społeczności. Głodna jest również ciemność. Staje się ona coraz potężniejsza i coraz bardziej niebezpieczna. Grant serwuje nam również kolejne mutacje, przepisy na coś z niczego i odrobinę uranu. Jednak jak dla mnie brakowało w tej części smaczku pierwszego tomu.
Dość spore zmiany przeszły główne postaci. Sam, który był jednym z moich ulubionych bohaterów zrobił się teraz irytujący, władczy, a jednocześnie dużo słabszy psychicznie niż w pierwszej części. Astrid zrobiła się jak dla mnie zbyt przemądrzała. Wszystkim uderzała momentami woda sodowa z powodu posiadania jakiejkolwiek władzy. Być może Grant miał taki zabieg na celu, jednak mi on nie przypadł do gustu, a postacie stały się nierealne. No i oczywiście momenty, kiedy dzieci w ogóle nie zachowują się jak dzieci. Wiem, że w takiej sytuacji szybko dorosły, ale momentami brakowało mi dziecięcego, naiwnego spojrzenia na świat.
Czytając drugą część cyklu nie odczuwałam również zbytniego napięcia, może tylko w kilku kulminacyjnych momentach. Książka stała się dla mnie zbyt przewidywalna i nie zaskakiwała. Autor czasami urywa wątek, wraca do niego kilka rozdziałów później, kiedy już zapomniałam o danej sytuacji.
Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów ETAP-u, ale „Faza druga” mnie rozczarowała.
„ „Wiem, że jesteśmy tylko dziećmi”, mawiał. „Ale pewnego dnia może się okazać, że dzieci będą musiały wystąpić naprzód, być więcej niż tylko dziećmi.” ” 
Moja ocena 6/10