29 lipca 2012

5. Siostra - Rosamund Lupton

Biorę udział w konkursie SZwB  <strona konkursu>

„Przez chwilę widziałam Cię w tym tłumie. Później odkryłam, że ludzie, którzy zostali rozdzieleni z kimś, kogo kochaj, często dostrzegają ukochaną osobę w obcym człowieku. To ma jakiś związek z tym, że część mózgu odpowiedzialna za rozpoznawanie ludzi jest przegrzana i zbyt szybko reaguje. Ta okrutna sztuczka umysłu trwała zaledwie kilka chwil, ale to wystarczyło, żebym poczuła wręcz fizycznie, jak bardzo Cię potrzebowałam.”

Do samego końca miała nadzieję. Przez cały czas wierzyła, że jej ukochana siostra żyje. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Jednak czy radosna, pełna życia dziewczyna mogła popełnić samobójstwo? Nikt nie chce uwierzyć w inną wersję wydarzeń poza Beatrice. Czy śledztwo na własną rękę prowadzone przez tą młodą kobietę skończy się ujęciem prawdziwego mordercy?


 „Może strach i przerażenie, raz przeżyte, zakorzeniają się w człowieku nawet wtedy, gdy przyczyna już znika. Zostawiają za sobą senny horror, który zbyt łatwo trafia do świadomości.”

Napisana w dość nietypowy sposób powieść opowiadająca o tragicznej śmierci młodej studentki, a także zmaganiach jej starszej siostry, która jako jedyna nie wierzyła w samobójstwo Tess. Ból, tęsknota, rozpacz oraz wątek kryminalny to kombinacja idealna.

Przez pierwsze kilka rozdziałów ta książka do mnie nie przemawiała. Miałam nadzieję, że to się zmieni bo pokładałam w tej książce spore nadzieje. Autorka w kilku momentach zaskoczyła mnie nieprzewidywalnymi zwrotami akcji.  Bardzo podobała mi się sama formuła książki. Jest to list starszej siostry do młodszej, w którym opisuje śledztwo w sprawie jej śmierci. Główna bohaterka –Beatrice- zaskarbiła sobie moje serce. W czasie prowadzenia własnego dochodzenia przechodzi ogromną metamorfozę. Jest kobietą zdeterminowaną, odważną  i momentami odrobinę bezczelną. Pomimo przeciwności losu, niechęci świadków i braku wiary w jej możliwości rozwiązuje zagadkę śmierci osoby, która była nie tylko siostrą, ale także przyjaciółką.
Lupton w genialny sposób łączy kryminalną zagadkę z poczuciem winy, bezsilności i żalem po stracie ukochanej osoby.
Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom kryminalnych historii, ale także osobom, które lubią wzruszyć się podczas czytania.
Moja ocena 9,5/10 

28 lipca 2012

Stosik #1




Jesteśmy już niestety w połowie wakacji, więc postanowiłam umieścić mój pierwszy stosik. Liczę na to, że przeczytam te książki do rozpoczęcia roku szkolnego. Oczywiście pojawią się niebawem ich recenzje.



Od góry
1. J.D. Salinger "Buszujący w zbożu" - moje drugie podejście do tej książki, może tym razem wytrwam do końca.
2. Toni Morrison "Umiłowana" -książka znaleziona w babcinych zbiorach
3. Andrew Klavan "Prawdziwa zbrodnia" - podobnie jak pozycja numer dwa
4. Jo Nesbo "Karaluchy"
5. Lauren Oliver "7 razy dziś" - co tym razem pokaże autorka "delirium". Zakup tej książki okazał się biznesem życia (pozdrawiam Vibi)
6. James Dashner "Więzień labiryntu"- kolejna powieść w stylu "Igrzysk śmierci",niebawem recenzja
7. Carlos Ruiz Zafón "Cień wiatru"
8. Michael Grant "Gone Faza druga GŁÓD"
9. Markus Zusak "Złodziejka książek" -obecnie jestem w trakcie czytania



26 lipca 2012

4. Rok 1984 - George Orwell






Jako, że mamy wakacje mam sporo czasu na czytanie książek i pisanie recenzji, dlatego pojawiają się one tak często. Dzisiaj pozycja obowiązkowa, szczególnie dla fanów antyutopii typu "Igrzyska śmierci", "delirium" czy "Więzień labiryntu".


Antyutopia Georga Orwella to pozycja, z którą powinien zapoznać się każdy człowiek, a nie tylko mól książkowy. Wizja państwa, gdzie jednostka jest całodobowo inwigilowana, a także poddana całkowitej kontroli przez orany władzy  to coraz chętniej podejmowany temat przez współczesnych pisarzy. Orwell jest według mnie niekwestionowanym mistrzem, jeżeli chodzi o tego typu książki.

 „Mogą je ujawnić podczas dochodzeń, wycisnąć za pomocą tortur. Ale jeśli ktoś przyjmuje za cel nie przetrwanie, lecz zachowanie człowieczeństwa jakie są tego następstwa? Nie mogą zmienić siłą czyichś uczuć, zresztą nawet sam człowiek nie może ich zmienić, choćby nie wiem jak pragnął. Tak, potrafią wydobyć każdy szczegół tego co robił lub mówił, ale serce, którego działanie nawet dla niego stanowi tajemnicę pozostanie niezwyciężone.”

Świat, w którym człowiek nie może znaleźć słów, aby wyrazić swój bunt. Świat, w którym podsłuchy są na porządku dziennym. Świat, w którym musisz wierzyć, że dwa i dwa daje pięć, trzy ,cztery, lub wszystkie trzy wyniki na raz jeśli tylko Partia tego zażąda . Świat Wielkiego Brata.



„Wojna to pokój.
Wolność to niewola.
Ignorancja to siła
.”

Głównym bohaterem powieści jest Winston Smith, którego życie wypełnia praca polegająca na „aktualizacji prasy” czyli dostosowywania jej do obecnej polityki państwa. Zajmuje się także usuwaniem nazwisk ewaporowanych, którzy przecież nigdy nie istnieli.  Winston dostrzega jednak kłamstwa Partii i rozczarowany swoim życiem popełnia myślozbrodnię. Zaczyna on nienawidzić Wielkiego Brata. Jak się jednak okazuje nie może ufać nikomu, nawet ukochanej osobie.

Trafiłam na tą książkę przy okazji robienia prezentacji na język polski. Opisy, które znalazłam przekonały mnie do przeczytania jej. O ile „Folwark zwierzęcy” Orwella nie przypadł mi do gustu, „Rok 1984” wręcz przeciwnie.
Orwell  w świetny sposób opisuje cały mechanizm działania państwa. Winston Smith nie tylko początkowo działa zgodnie z zasadami panującymi w Oceanii, ale również  na własnej skórze doświadcza wszelkich represji związanych z popełnieniem  myślozbrodni. Zatrzymany przez Policję Myśli zostaje zamknięty w Ministerstwie Miłości, gdzie ma zostać wyleczony i na nowo pokochać Wielkiego Brata – symbol Partii.
Ciekawy jest również język. Jeżeli zdecydujecie się na przeczytanie tej książki to zajrzyjcie w pierwszej kolejności do aneksu, gdzie znajdują się podstawowe zasady nowomowy<garść informacji o nowomowie>. Dzięki temu będziecie mogli lepiej zrozumieć słownictwo, a także kontekst w jakim jest użyte.
To co najbardziej przeraża mnie w tej książce to realizm. Publiczne sądy i egzekucje, nieustanna obserwacja, kontrola myśli, a przede wszystkim wszechobecna propaganda. Orwell wprowadza czytelnika w brutalny świat, pozbawiony wolności, miłości i sprawiedliwości.
Kiedy kończy się tą książkę ma się wrażenie, że dwa i dwa to… pięć.
Moja ocena  10/10
Na podstawie książki powstał również film. Tym razem nie przeżyłam rozczarowania. Jest to chyba pierwsza adaptacja, która w miarę sensownie oddała treść i nastrój książki. Lektura obowiązkowa, film jako ważny dodatek.

25 lipca 2012

3. Delirium -Lauren Olivier


Wyobraź sobie świat, gdzie miłość jest chorobą, a Ty w dniu osiemnastych urodzin masz poddać się zabiegowi, który Cię z niej wyleczy. Wyobraź sobie, że wiele ryzykujesz  , choć doskonale znasz konsekwencje, które grożą po wykryciu objawów amor delirium nervosa. Wyobraź sobie, że według specjalistów życie bez miłości jest szczęśliwsze. A teraz odpowiedz na pytanie, czy gdyby miłość była chorobą chciałbyś się wyleczyć?

Lena z niepokojem odlicza dni do zabiegu, który według powszechnej opinii uczyni jej życie lepszym, szczęśliwszym, a przede wszystkim bezpiecznym. W jej życiu pojawia się jednak Alex – chłopak, który nigdy nie będzie jej przeznaczony. Czy aby na pewno? Czy miłość okaże się silniejsza od panującego prawa? Opowieść o miłości, przyjaźni oraz walce z panującym systemem.

„Wprawdzie deliria nigdy mnie nie dotknęła, jednak martwię się. Podobno dawniej miłość doprowadzała ludzi do szaleństwa. Czy nie jest to wystarczający powód do niepokoju? Księga SZZ przytacza historie ludzi, którzy zmarli z powodu utraconej lub nigdy niezaznanej miłości, co chyba jest w tym wszystkim najgorsze. Oto najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada i wtedy gdy go omija.”

„Delirium”  to kolejna antyutopia, która trafia w moje ręce. Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia co do tej książki – z jednej strony mnie urzekła, z drugiej zawiodła.

Jesteś pod wrażeniem „Igrzysk śmierci”?   Oto następna trylogia, na punkcie której totalnie zwariujesz. „Delirium” to niepokojący thriller, który sprawi, że błyskawicznie sięgniesz po kolejny tom. (Borders.com)

To co bardzo podobało mi się w tej książce to fabuła. Jest ona oryginalna i nie można zarzucić Olivier jakiegokolwiek skopiowania pomysłu.  W przypadku powieści Olivier mamy do czynienia z obrazem państwa, gdzie miłość uważana jest za chorobę. Przed zabiegiem obywateli obowiązują ścisłe zasady m.in. przestrzeganie godziny policyjnej, a w razie złamania prawa surowe kary. Sam zamysł bardzo mi się podoba, wykonanie już nie tak bardzo. Brakowało mi nagłych zwrotów akcji, chwil napięcia, grozy. Moim zdaniem porównanie do „Igrzysk śmierci” przy pisaniu recenzji nie działa na korzyść  „delirium”. Niestety, ale w porównaniu do HG „delirium” wypada blado. Nie oznacza to jednak, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie ma wiele plusów i warto ją przeczytać, szczególnie jeżeli ktoś lubi opowieści rozgrywające się w futurystycznym, antyutopijnym świecie pozbawionym podstawowych norm moralnych.
Do gustu przypadli mi także bohaterowie, no może z wyjątkiem Hany, która od początku mnie irytowała. Chociaż z jednej strony to również dobrze świadczy o książce, że postacie budzą w czytelniku różne emocje. Wracając do bohaterów, którzy mnie urzekli to zdecydowanie Lena i Alex. Nie jest to przesłodzona parka, jaką możemy spotkać w wielu książkach. Może jest to wynikiem tego, że miłość jest ukazana jako coś zakazanego – pięknego, ale jednocześnie śmiertelnie niebezpiecznego.
Pomimo tego, że nie jestem do końca zadowolona z tej książki z pewnością sięgnę po kolejny tom.
Moja ocena 8/10

23 lipca 2012

2. Misery - Stephen King

Biorę udział w konkursie SZwB <strona konkursu>


Główny bohater – Paul Sheldon – pisarz tandetnych historii miłosnych, które podbijają rynek, w wyniku wypadku trafia do domu swojej psychofanki, byłej pielęgniarki, której nie podoba się nowa, poważna książka Sheldona. O tym, że sława może mieć swoją mroczną stronę i o tym, jak wiele człowiek potrafi wytrzymać, by odzyskać utraconą wolność. A także o tym dlaczego warto robić kopie zapasowe…

„ Zadrżał, oczekując na wystrzał. Ale oczywiście jej tam nie było – jego umysł zdołał już rozpoznać, że to tylko zwykły sen. Nie sen – ostrzeżenie. Może wrócić w każdej chwili. Kiedykolwiek.”

Chyba każdy słyszał o Kingu. Chyba każdy słyszał o jego geniuszu. Muszę przyznać, że nie jest on przereklamowany. „Misery” to pierwsza powieść jego autorstwa, którą miałam okazję czytać. Pomimo, że miało to miejsce jakiś czas temu dalej jestem pod wrażeniem tej lektury. Być może nie ma tutaj jakiś zaskakujących i nagłych zwrotów akcji, a części czytelników fabuła może wydać się monotonna, jednak książka zawiera „to coś”. „To coś”, które pozwalało mi czuć ból łamanych kości, strach i niepewność Paula Sheldona. To kreacja Annie Wilkes, która momentami przyprawiała mnie o gęsią skórkę. To szczegóły, które powodują, że nie czujemy upływu czasu podczas lektury.
Podoba mi się również problematyka jakiej dotyka Stephen King. Po pierwsze ból jaki zdolny jest zadać człowiek drugiej osobie. Annie Wilkes nie ma żadnych skrupułów. Jest gotowa zrobić wszystko, aby osiągnąć swój upragniony cel. Przeciw niej staje Sheldon- połamany, obolały, wycieńczony, ale silny duchem. Wiele razy otarł się o śmierć, często ryzykował. Jednak po przeczytaniu książki wiem dlaczego to robił. Starał się za wszelką ceną odzyskać wolność i uciec od koszmaru psychopatycznej fanki, brutalnej pielęgniarki i kobiety, która pojawiała się w jego snach jako koszmar, podobnie jak była jego koszmarem na jawie.

„  Prawdę mówiąc, miał nadzieję, że umrze. Tylko… proszę, żeby to nie było bolesne. Bez wspomnień, bez bólu, bez Annie Wilkes.”

Książka wiele razy wzbudzała we mnie skrajne emocje, zmuszała do rozmyślań, a przede wszystkim budziła we mnie strach i grozę- co udaje się nielicznym.
Moja ocena 10/10

Na podstawie powieści powstał film. Jak w wielu innych przypadkach nie dorasta on książce do pięt. Annie Wilkes na kartach książki budziła we mnie większe przerażenie niż ta na ekranie telewizora.



21 lipca 2012

1. Kobieta bez twarzy - Anna Fryczkowska

Biorę udział w konkursie SZwB <strona konkursu>




Błękitne niebo, czyste powietrze, zielone połacie lasu, jeziora i...  trup.

„Ale, jak mówiła mama, życie nie zawsze okazuje się takim, jak byśmy chcieli. I nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo. A na pewno nikt z nas nie podejrzewał, że odkryjemy rzeczy straszne, o których boję się nawet pisać.(…).Boję się patrzeć w siebie, jak bałam się spojrzeć w twarz tamtej kobiecie w wodzie.”

Hanna Cudny po samobójczej śmierci męża postanawia wraz z dwojgiem swoich dzieci przenieść się na wieść.  Sielanka jaką miała wieś ucząc języka angielskiego przeradza się         w koszmar, kiedy jej córka  w tajemniczych okolicznościach odnajduje zwłoki kobiety. Kolejne wydarzenia tworzą przerażającą układankę, którą główna bohaterka próbuje rozwikłać…
Czy jednak ludzie, którym ufa  mogą stanowić dla niej największe zagrożenie?
Historia opowiedziana oczami matki i jej córki, która trzyma czytelnika w napięciu do ostatnich stron.

„- Kto ją niby miał utopić? U nas, w Świątkowicach, nie dzieją się takie rzeczy. Pijana może w wodę polazła. (…)
-A tak mówią.
- Kto mówi?
-Wszyscy mówią (…)”

Swoją ocenę zacznę od fabuły książki. Muszę przyznać, że Anna Fryczkowska spisała się na medal. Czytając bądź oglądając kryminały zazwyczaj prowadzę własne śledztwo. Tym razem było to bardzo trudne wyzwanie. Autorka co chwila wprowadza nowe wątki, które rzucają inne światło na sprawę. Wplata ona w fabułę wiele szczegółów, które nadają książce specyficzny klimat. Bardzo spodobało mi się również to, że Fryczkowska porusza temat zaufania. Fakt , że najbliższe osoby głównej bohaterki mogą być zamieszane w sprawę dodatkowo zagęszcza atmosferę. Kolejnym plusem są realia w jakich autorka osadziła swoją historię. Fryczkowska w genialny sposób opisała atmosferę panującą na polskiej wsi.  Groteskowe przedstawienie niektórych bohaterów nadaje powieści specyficzny klimat. Intrygi, plotki krążące po wsi i ciekawscy sąsiedzi nadają kryminałowi charakter. Niestety w książce pojawiały się momenty, które zdecydowanie mi przeszkadzały. Być może wynikało to z faktu, że pisarka chciała w jakiś sposób urozmaicić fabułę. Moim zdaniem elementy zjawisk paranormalnych przewijające się kilkakrotnie były zbędne. Czasami zastanawiałam się, czy za chwilę nie okaże się, że sprawcą tajemniczych śmierci były duchy. Podejrzane zachowanie syna spowodowane satanizmem –tak; skrzypiąca podłoga w niezamieszkałej części domu – zdecydowanie nie. Byłam również zaskoczona zakończeniem, które choć intrygujące wydawało się być napisane na kolanie.
Moja ostateczna ocena to 9/10

20 lipca 2012

Witam

Witam czytelników mojego nowego bloga książkowego.
Wiem, że podobnych miejsc w sieci jest bardzo dużo, ale uważam, że w przypadku promowania książek nigdy nie będzie ich zbyt wiele.
Na blogu pojawią się recenzje przeczytanych przeze mnie książek, czasem również filmów.
Jestem otwarta na wszelkie sugestie dotyczące bloga.
Zapraszam do systematycznego odwiedzania mojego bloga i komentowania.
Pozdrawiam serdecznie