1 sierpnia 2012

6. Więzień labiryntu – James Dashner



-Wygląda jak labirynt- wyszeptał, prawie śmiejąc się do siebie. Nic gorszego nie mogło go już chyba spotkać. Ktoś wyczyścił mu pamięć  umieścił  go w gigantycznym labiryncie. Sytuacja była tak niewiarygodna, że aż zabawna.”

Thomas budzi się w kompletnych ciemnościach. Nie pamięta nic poza swoim imieniem. Kilka chwil późnej trafia do Strefy. Plac otoczony murami, za którymi ciągnie się labirynt bez wyjścia. Żeby było ciekawiej w korytarzach możemy natknąć się na „milusie stworzonka”. Czy nastolatkom uda się uciec? A  przede wszystkim czy gra jest warta świeczki?

 „Jednak szczęście wyrwano im z serc. Miłość wyrwano z ich życia.”

W Internecie znalazłam mnóstwo opinii, które zachwalają tę książkę pod niebiosa. Na okładce znalazłam też informację, że jest to najlepsza trylogia od czasu „Igrzysk śmierci”. Pomyślałam, że warto będzie poświęcić jej trochę czasu. Niestety jestem rozczarowana.

„-Jestem kompletnym popaprańcem. Z jednej strony mam doła i tęsknię za domem, ale z drugiej strony to tak naprawdę nie wiem , za czym tęsknie. Wiem tylko, że nie chcę tu być. Chcę wrócić do mojej rodziny. Kimkolwiek i jakakolwiek ona by nie była. Chcę pamiętać.”

Jak wspominałam pokładałam w tej książce duże nadzieje. Liczyłam na przerażające momenty, zaskakujące zwroty akcji i pełnych życia i charakteru bohaterów. Co jednak dostarczył mi „Więzień labiryntu”? Przewidywalnej akcji, wyblakłych bohaterów i nudy, bo jakikolwiek ruch zaczyna się dopiero w okolicach czterdziestego rozdziału. Autor nie sprawił, że bałam się Bóldożerców i niecierpliwie przewracałam kartki. Wręcz przeciwnie, podczas lektury wiele razy się wyłączałam i gubiłam wątek. Książka mnie nie wciągnęła, a postacie mimo, że słabo zarysowane dobitnie mnie irytowały. Doszły do tego sztuczne dialogi  i sztuczne opisy. Do gustu przypadł mi język użyty przez Dashnera. Było to jakieś urozmaicenie w tej zagadce labiryntu. Pewnie dziwicie się dlaczego zrównałam tę książkę z ziemią? Otóż została ona uznana za kolejny bestseller na miarę HG, a otrzymaliśmy w efekcie przeciętną lekturę. Obawiam się również kolejnych części i przyznam szczerze, że nie jestem pewna czy po nie sięgnę.
Nie zniechęcam was całkowicie do tej książki, jednak nie uznałabym ją za tak świetną na jaką została wypromowana.

Moja ocena 5.5/10

5 komentarzy:

  1. Chyba jednak się wstrzymam. Poczytam co innego. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz wszystkie antyutopie, nie ważne jak bardzo różne od Igrzysk (a są naprawdę różne. Co autor, to prawie inny pomysł. Trochę inaczej niż przy wampirach ;)), to będą teraz nimi promowane.
    Taki "chłyt marketingowy".
    Więźnia Labiryntu mam ochotę przeczytam mimo wszystko. Ot tak, żeby się przekonać. Ale to za jakiś czas, a może nawet wcale, bo mam straaasznie dużo książek czekających na mnie już na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kilka recenzji o tej książce i mam zamiar wkrótce po nią sięgnąć. Mimo wszystko (:

    OdpowiedzUsuń
  4. TO ja jednak spasuję. CHociaż już kiedyż czytałam o tej książce... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyłamię się zatem spośród komentujących. Nie tak dawno temu czytałam tę książkę i recenzowałam na moim blogu. Książka przypadła mi do gustu i dostała ode mnie prawie że maksymalną ocenę.
    Jak wiadomo... ilu czytelników, tyleż opinii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)