11 sierpnia 2012

10. Biała jak mleko, czerwona jak krew – Alessandro D’Avenia


„Każda rzecz jest kolorem. Każde uczucie jest kolorem. Cisza to biel. Biel jest kolorem, którego nie znoszę – nie ma granic.”

Leo jest pierwszy raz zakochany. Obiektem jego uczuć jest rudowłosa piękność – Betrice. Kojarzy mu się z czerwienią. Czerwień to miłość. Jest też Silvia –przyjaciółka. Ją i przyjaźń symbolizuje błękit.  Jest też cierpienie, ból, strata, bezkres czyli biel. A bieli Leo nienawidzi. Co się wydarzy jeżeli kolory zaczną się przenikać i zmieniać jak kształty w kalejdoskopie?

„Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew.”

 Przeczytałam tę książkę w jeden wieczór, a z napisaniem recenzji miałam nie lada problem. Z jednej strony ta historia mnie poruszyła, zmusiła do refleksji. Jednak patrząc obiektywnie, nie jest to jakieś arcydzieło.
Historia jest opowiedziana oczami Leo – nastolatka, który skrycie podkochuje się w dziewczynie, z którą nigdy nie rozmawiał. Jeżeli chodzi o tę postać mam ambiwalentne uczucia. Momentami błyszczał psychologicznymi rozważaniami, poczuciem humoru. W innych momentach irytował mnie swoją naiwnością, przewidywalnością i humorami. U swojego boku ma przyjaciela z drużyny – Niko- co do którego zupełnie nie mam zdania. Przyjaźni się także z Sylvia, którą od początku polubiłam, pomimo że jest dość przewidywalną postacią i przejrzałam ją już na pierwszych stronach.
Na ich drodze pojawia się też nauczyciel – ideał chciałoby się rzec. Prowadzi on nadprogramowe lekcje, jest marzycielem i idealistą. Leo na początku się oczywiście buntuje, próbuje ośmieszyć młodego pedagoga, jednak później się przekonuje i odnajduje w nim wsparcie.
Z miłością do Beatrice też nie jest tak prosto, bowiem pewne okoliczności uniemożliwiają wspaniałą miłość. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, gdybyście się zdecydowali na tę książkę.
Jak już wspominałam książkę czyta się bardzo szybko. Język jest przystępny, historia może odrobinę banalna i przewidywalna. D’Avenia pokazuje nastoletnią miłość, ale momentami przesadza z rozważaniami głównego bohatera, co bywało męczące.
Uważam, że nie jest to książka najwyższych lotów, aczkolwiek przyjemna lektura w sam raz na wakacje.
Moja ocena: 6/10

9 komentarzy:

  1. eM słyszała już o tej książce sporo.
    Ma ją w planach, bo jakoś ostatnio coraz częściej siedzi w podobnej tematyce, ku zdziwieniu jej samej.
    Jestem jej bardzo ciekawa.
    No i na dokładkę, wiem, że oryginał był po włosku napisany.
    Dlaaaczego nie umiem tak dobrze włoskiegoooo? ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstęp z kolorami- genialny. A im dalej czytałam Twoją recenzję tym bardziej chciałam przeczytać. Szczególnie ten nauczyciel, skojarzył mi się ze stowarzyszeniem umarłych poetów. Chętnie przeczytam. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw tych kolorów pojawia się przez całą książkę i jest dość ciekawym zabiegiem stylistycznym :).

      Usuń
  3. Kupiłam sobie tę książkę na promocji. Zobaczymy, jakie będą moje wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o książce i mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i również miałam problem z recenzją. Pomimo że nie jest jakimś arcydziełem, jest dość ciekawa (:

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam okazję przeczytać tę książkę i podobnie jak Ty mam do niej mieszane uczucia. pierwsza cześć bardzo przypadała mi do gustu, ale zakończenie jest przewidywalne i nużące.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z kolei mam mieszane uczucia odnośnie zakupu książki. Od dobrych 2 m-cy się waham. Z jednej strony treśc nie wydaje się niczym odkrywczym, ani oryginalnym, ale wrażenie jakie robi na odbiorcach podnosi jej wartosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam w recenzji nie jest to książka najwyższych lotów, ale moim zdaniem warto po nią sięgnąć.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)