25 sierpnia 2012

12. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafón





„ Wyrastałem pośród książek, zaprzyjaźniając się z niewidzialnymi postaciami żyjącymi na rozsypujących się w proch stronach, których kolor mam do tej pory na palcach. „

Ojciec Daniela zabiera chłopca w magiczne miejsce – na Cmentarz Zapomnianych Książek. Daniel ma wybrać jedną książkę, którą będzie miał chronić przed zapomnieniem. Wybiera „ Cień wiatru” autorstwa Juliana Caraxa i zafascynowany książką próbuje dowiedzieć się coś więcej na temat autora. Przemierzając ulice powojennej Barcelony trafia w tajemnicze miejsca, poznaje smak przyjaźni, miłości i nienawiści, a także pokonuje napotkane trudności. Czy uda mu się ocalić „Cień wiatru”  od zapomnienia? Kim jest tajemniczy podpalacz? Kim jest Julian Carax?

„Są więzienia gorsze od słów.”
Moje pierwsze „spotkanie” z Zafónem było dla mnie dość traumatycznym przeżyciem, albowiem czytając jego debiut „Książę Mgły” byłam bliska rzucenia tej książki w najciemniejszy kąt mieszkania. Tym razem byłam jednak pozytywnie zaskoczona  i „Cień wiatru” to jedna z moich ulubionych książek.
Byłam w szoku kiedy zobaczyłam sporo negatywnych opinii na temat tej książki. Tani bestseller, płytka książka, przewidywalna fabuła, trywialne opisy…. Rzeczywiście nie każdemu czytelnikowi spodoba się opisywanie tajemniczych zakamarków Barcelony i być może odrobinę banalnej historii miłosnej. Ja byłam niemniej zachwycona. Być może wynika to z faktu, że w  porównaniu do wcześniej wspomnianego „Księcia Mgły” jest to arcydzieło.
Zacznę od fabuły. Moim zdaniem zaskakująca, choć momentami gubiłam się kto z kim i dlaczego. Opisy Barcelony uzupełnione wspaniałymi zdjęciami ( denerwowało mnie to, że  nie były podpisane ) przeniosły mnie do powojennej Hiszpanii. Natomiast jeżeli chodzi o bohaterów moje serce skradł Fermin. Ten ironiczny pan, kobieciarz i …. To zostawiam Wam – przekonajcie się sami. Nie polubiłam jednak głównego bohatera –był dla mnie za słabo wykreowany przez autora, momentami nudny. Jego ojciec też był szary, wyblakły i nie zostanie w mojej pamięci zbyt długo.
Polecam Wam tę książkę, jeżeli  jesteście fanami zawiłych historii rodzinnych, intryg i zaskakujących zwrotów akcji. Książka jest również kopalnią cytatów i mądrości życiowych.
Moja ocena 9/10

 „ (…) niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, cha słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego wcześniej czy później –i nie ważne ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć – wrócimy.”

5 komentarzy:

  1. Dużo osób zachwyca się nad tą książką. Ja na razie planuję Marinę, tego autora. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od tej powieści zaczęłam swoją przygodę z Zafonem. Bardzo mi się spodobała i teraz mam w planach pozostałe powieści tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Zafona, choć jego książki dla dorosłych nieszczególnie do mnie trafiają.. Uwielbiam "Marinę"; "Pałac północy" i "Książę mgły" też były całkiem całkiem, ale gdy sięgnęłam po "Grę anioła" to strasznie się nudziłam i przebrnęłam przez zaledwie kilkadziesiąt stron. Z tego co wiem "Cień wiatru" jest poprzednikiem "Gry anioła", a skoro tak Ci się podobał, to może się jednak zdecyduję kiedyś i spróbuję pokonać tę awersję? Zobaczymy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cień wiatru jest fantastyczny! Również uwielbiam Fermina, którego więcej jest w "Więźniu nieba", który bardzo ładnie łączy wątki z Cienia wiatru i Gry anioła...
    No właśnie, Gra anioła...
    Dziwna była, oj dziwna, więc nie zrażaj się ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)