2 sierpnia 2012

7. Wielki marsz – Stephen King



„- Trzymanie się życia ciężko sklasyfikować jako hobby.
-A co z nurkowaniem? Polowaniem na grubego zwierza? Wspinaczką wysokogórską? A pomyśl o jakimś półgłówku, dla którego jedyną rozrywką jest prowokowanie bójek w sobotni wieczór. Musisz przyznać, że trzymanie się życia to prawdziwe hobby. Tak już jest.”

Stu chłopców przemierzających setki kilometrów pieszo. Wielki Marsz- wygrywa ten, który przetrzyma 99 pozostałych. Nie wolno się zatrzymywać, zwalniać. Trzeba tylko iść przed siebie, inaczej dostaniesz czerwoną kartkę, a z karabinów nie wyskoczą czerwone chorągiewki. Żołnierze będą bezwzględni, a widzowie żądni krwi…

„Dziwne. Po raz pierwszy, jak sięgał pamięcią w przeszłość, pragnął wygrać. Nawet na starcie (wtedy jeszcze, kiedy dinozaury chodziły po ziemi), nie pragnął tego świadomie. Wtedy czuł tylko, że stoi przed wyzwaniem. Ale z karabinów nie wyskakiwały czerwone chorągiewki z napisem PIF-PAF! To nie baseball ani gra w klasy; tu wszystko było prawdziwe.”

Idą, idą, idą i tak przez całe 263 strony książki czyli w przeliczeniu cztery doby… Dlaczego idą? Sami zawodnicy cały czas zastawiają się dlaczego się na to porwali. Nikt ich nie zmuszał, sami się zgłosili. Wiedzą tylko, że na końcu czeka ich wielka nagroda – spełnienie ich życzeń, życie w luksusie do końca życia. Jednak czy warto ryzykować życie dla pieniędzy i sławy?
Niestety ta książka mnie rozczarowała. King może i oddaje atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu, ale nic nie wyjaśnia. Dowiadujemy się jedynie, że Wielki Marsz dostarcza rozrywki obywatelom Ameryki. Setki kibiców dopinguje młodych bohaterów, obserwuje ich zmagania, często także śmierć. King opisuje wszystko w bezwzględny, pozbawiony emocji sposób. Wiele opisów budziło we mnie rozgoryczenie. Zastanawiałam się jak można być tak okrutnym wobec drugiej osoby. Żołnierze, którzy pilnowali uczestników nie mieli żadnych skrupułów – momentami bawili się nimi jak gdyby była to jakaś świetna zabawa.  Brakowało mi jednak genezy Wielkiego Marszu. Wydaje mi się również, że gdyby narratorem był sam Garraty książka wzbudziłaby we mnie większe emocje.
Jeżeli ktoś lubi literaturę grozy, to polecam tą książkę. Jak dla mnie była ona zbyt długim opowiadaniem  naszpikowanym przemocą, wulgarnością i śmiercią.
Moja ocena  5/10

3 komentarze:

  1. Coś nienajlepsza ocena... To może póki, co spasuję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. What's up, I read your blog regularly. Your story-telling style is witty, keep up the good work!
    My page ... how to lose weight fast

    OdpowiedzUsuń
  3. Z kolei dla mnie "Wielki marsz" jest jedną z ulubionych książek Kinga. Ale z jego twórczością jest tak, że jednych te same książki zachwycają, innych nudzą. Na szczęście dla czytelników jest z czego wybierać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)