12 grudnia 2012

24. "Klub Mefista" - Tess Gerritsen (audiobook)



"Zło ma ludzką twarz."

Brutalne morderstwo zakłóca spokój w dniu Bożego Narodzenia. Zmasakrowane zwłoki to nie koniec problemów. Na miejscu zbrodni znajdują się tajemnicze symbole i słowo "zgrzeszyłam".
Do akcji wkracza detektyw Jane Rizzoli i lekarka sądowa Maura Isles.
Poszukiwania doprowadzają to tajemniczego stowarzyszenia o nazwie Klub Mefista.
Czy jego członkowie mają coś wspólnego z tragicznymi wydarzeniami?
Kto będzie następną ofiarą?
Kogo szuka policja - człowieka, czy samego diabła?

" Ignorowanie zła, nie sprawia, że nie istnieje."

Od dawna miałam zamiar zapoznać się z twórczością Tess Gerritsen. Dzięki wygranej w konkursie organizowanym przez Audeo i SZwB miałam okazję wysłuchać audiobooka "Klub Mefista" tejże autorki.  Jak wypadło to literackie spotkanie?
Bardzo dobrze . 

Zwyczajowo zacznę od fabuły. Owszem, często trzymająca w napięciu, czasem przerażająca, wielowątkowa, ale momentami niestety monotonna i nużąca. Na początku miałam również problemy ze zrozumieniem pewnych faktów, które były dozowane w ogromnych ilościach. Momentami gubiłam się w zawiłych relacjach i wydarzeniach. Był to chyba jednak świadomy zabieg autorki, gdyż później wszystko układa się  w przejrzystą choć dość makabryczną układankę. 
W świat tajemniczych symboli i makabrycznych morderstw wplątani są fascynujący bohaterowie. Rizzoli i Isles tworzą zgrany duet, który za wszelką cenę stara się rozwiązać zagadkę. Moją uwagę przykuł też Anthony Sansone, jeden z członków Klubu Mefista. Był tak specyficzną i ekscentryczną postacią, że na długo pozostanie w mojej pamięci. 
Jedno trzeba Tess Gerritsen przyznać. Wspaniale kreuje rzeczywistość. Opisy zła czającego się tuż za rogiem były tak realistyczne, że momentami włosy jeżyły mi się na głowie, a w ten stan udaje się wprowadzić mnie tylko nielicznym. To samo tyczy się postaci, które są bardzo autentyczne i zyskują sympatię, bądź szczerą nienawiść czytelnika. 
Podsumowując książka ma swój specyficzny klimat i charakter. Wprowadza czytelnika w świat tajemniczych, groźnych symboli, przedstawia anatomię zła (człowieka z resztą też :)), a także nie pozwala o sobie zapomnieć po jej skończeniu.

Miałam przyjemność zapoznać się z tą książką w formie audiobooka, więc teraz ocena od strony technicznej. "Klub Mefista" przeczytał mi Marian Opania. Głos tego, bądź co bądź starszego pana, na początku przywodził mi na myśl opowieść dziadka. Później ta koncepcja mi nie odpowiadała, bo dziadkowie raczej nie opowiadają o krwawych mordach. Nie mniej jednak, jego głos działa na mnie kojąco i mogłam bez problemu skupić się na treści książki. Marian Opania nie przesadzał też z modelowaniem głosu, więc na prawdę bardzo miło słuchało mi się tego audiobooka. Cieszyło mnie również to, że kolejne części są krótkie, nie musiałam więc zatrzymywać się w połowie nagrania.

W ten oto sposób mam za sobą kolejnego, świetnego audiobooka. Bez wątpienia sięgnę również po inne kryminały Tess Gerritsen i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Może jakiś polecicie?

Moja ocena 9/10
***

Post opublikowany  12.12.12 godz. 12:12 - mam nadzieję, że na szczęście :)

1 komentarz:

  1. Też lubię Gerritsen. Przeczytałam już chyba 5 jej książek i do ulubionych należą "Skalpel" i "Grzesznik". Jak do tej pory najmniej przypadła mi do gustu: "Milcząca Dziewczyna".
    http://kolodynska.pl/?p=74

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)