18 grudnia 2012

25. "Upadek" - Albert Camus

"Niewątpliwie podejrzewali mnie o to, że żyje pełnią  życia i oddany szczęściu: tego się nie wybacza."

"Miałem serce na rękawach. Można było doprawdy nie uwierzyć, że sprawiedliwość sypia ze mną co noc."

Amsterdamska spelunka "Mexico City", sędzia pokutnik i spowiedź z całego życia.
Podróż ulicami holenderskiego miasta w poszukiwaniu sensu istnienia, dobra i zła oraz wolności człowieka. Czy jedno wydarzenie może całkowicie zmienić pogląd człowieka na świat?
Co sprawiło, że renomowany prawnik, udziela teraz porad prawnym prostytutkom i załatwia szemrane interesy w barze przy kieliszku jałowcówki?

"Radowała mnie moja własna natura, a wiemy wszyscy, że na tym właśnie polega szczęście. chociaż, żeby wzajemnie się uspokoić, udajemy czasem, że potępiamy ten rodzaj przyjemności, nazywając ją egoizmem."

"Upadek" to według krytyków jeden z najlepszych, obok "Dżumy" utwór  Camusa. Muszę jednak przyznać, że było to najdłuższe sto stron w mojej czytelniczej karierze. Podczas gdy ja męczyłam "Upadek", moja przyjaciółka próbowała poradzić sobie z "Dżumą"(recenzja) . Obie mamy dość negatywny stosunek to dzieł tego noblisty. 


Głównym bohaterem jest prawnik, którego  dawno przeminęła. Mężczyzna w formie monologu-spowiedzi opowiada historię swojego życia. Początkowo jest on takim panem idealnym, który uśmiecha się do każdego przechodnia, pomaga staruszkom przechodzić przez ulicę. Nie powiem, irytował mnie. Był tak przesadnie pewny swoich racji, tak zadowolony i zapatrzony w siebie, że nie sposób było go lubić. A to, co robi w kulminacyjnym momencie swojej historii przechodzi ludzkie pojęcie. Trudna była dla mnie także forma  monologu. W przypadku "Traktatu o łuskaniu fasoli" odłożyłam książkę na półkę bez wyrzutów sumienia. W przypadku powieści Camusa postanowiłam dotrwać do końca.
Autor w obrazowej historii zwykłego człowieka pokazuje jak jedno wydarzenie może całkowicie przewartościować system wartości. Dość długo zwlekałam z napisaniem recenzji, ponieważ ta książka na początku w ogóle mnie do siebie nie przekonała. Bez wątpienia jest ona trudna w odbiorze, kilku wątków nie mogłam wręcz zrozumieć. Jednakże cieszę się, że zaczekałam z napisaniem recenzji. Po upływie czasu. dostrzegam, że ta książka niesie wiele wartości i drogowskazów. Jest jednak napisana w mało przystępny sposób, który nie pozwolił mi się do końca cieszyć lekturą.
Moja ocena 7/10 

Wyzwanie:


3 komentarze:

  1. Wow, sięgasz po klasyka. Mało osób już to robi. Podziwiam. Camusa czytałam tylko z racji lektury szkolnej niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Camusa już raczej nie sięgnę. Dżuma może nie była zła, ale moim zdaniem jest wiele więcej bardziej interesujących klasyków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Klasyków warto czytać :)

    Są dwie powieści, które długo męczyłam, ale było warto. Pierwsza to "Miłość w czasach zarazy", a druga "Upadek" właśnie. Obie czytało się trudno i długo, ale to, co po sobie zostawiły w moim sercu, nie umiera. Co ciekawe to jedne z niewielu powieści, które pamiętam, mimo iż trochę czasu upłynęło od ich lektury.

    "Upadek" jest jedną z tych powieści, które rozwijają czytelnika psychicznie i wyrabiają smak czytelniczy (a tym, którzy piszą, otwiera całą galaktykę nowych możliwości twórczych). Dla mnie to 10/10 (a nawet i 11) :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)