27 stycznia 2013

33. "Śniadanie u Tiffany'ego" - pierwsza filmowa recenzja

Kochani! Postanowiłam zapisać się do Dyskusyjnego Klubu Filmowego, który działa w mojej szkole. W związku z tym, raz na jakiś czas na blogu będą pojawiały się recenzje obejrzanych i przedyskutowanych filmów. Mam nadzieję, że z chęcią będziecie czytać moje recenzje. Będę również wdzięczna, jeżeli podrzucicie mi tytuły jakiś ciekawych filmów.


A dzisiaj na tapetę bierzemy "Śniadanie u Tiffany'ego".

Gatunek: melodramat
Produkcja: USA
Premiera: 1961
Reżyseria: Blake Edwards
Scenariusz: George Axelrod
W rolach głównych: Audrey Hepburn, George Peppard, Patricia Neal
Na podstawie: "Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote


Opis filmu: 
Ona- młoda kobieta żyjąca na koszt swoich kochanków, którzy następnie ją porzucają.
On- młody mężczyzna, którego utrzymuje jego kochanka.
Kiedy tych dwoje ludzi poznaje się rodzi się między nimi bezinteresowna przyjaźń. Jednak czy przyjaźń damsko- męska ma szanse istnieć? Czy między tym dwojgiem bohaterów zaiskrzy? Jak duży może być strach przed miłością? O tym wszystkim dowiecie się oglądając "Śniadanie u Tiffany'ego".
















Zjawiskowa Audrey Hepburn
- klasa sama w sobie



Recenzja:

Ten film można określić zaledwie kilkoma słowami: niebanalna historia o miłości. Pomimo początkowego sceptycyzmu jestem oczarowana tą produkcją. Historia opowiada o dwójce ludzi, których początkowo łączy przyjaźń, która stopniowo przeradza się w głębsze i silniejsze uczucie. Perypetie tej dwójki pokazują zmienność losu, strach przed miłością i więzią z drugim człowiekiem. Zachwyciła mnie również gra aktorska. Postacie były świetnie zarysowane, charakterystyczne i zapadają w pamięć. I chociaż początkowo Holly była dla mnie zupełnie nieprzekonywująca i wydawała się nawiną słodką idiotką, w trakcie filmu zmieniłam zdaniem. Hepburn pokazała swoją klasę. Jej filmowy partner również zasługuje na uznanie. Cóż więcej można powiedzieć? Musicie koniecznie obejrzeć "Śniadanie u Tiffany'ego"- nie pożałujecie.

Moja ocena 10/10






I na koniec fantastyczna muzyka z filmu:









8 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten film. Jest magiczny, nostalgiczny, przyjemny i taki... kobiecy. Uwielbiam ją, uwielbiam ją i jej kota, uwielbiam jak śpiewa, jak pali, jak się wzbrania przed miłością. Piękny film. Każda kobieta powinna obejrzeć, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to mój ulubiony film, często do niego wracam :) Audrey absolutnie rewelacyjna, zupełnie nie wyobrażam sobie w tej roli Marilyn Monroe, która miała grać rolę Holly wg pierwszego pomysłu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn była piękna, ale moim zdaniem również nie pasuje do roli Holly

      Usuń
  3. Krótka ta recenzja ;D
    Ale za to jaka rzeczowa ;O
    Musze oglądnąć ten film.
    MUSZĘ!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały film! A jakiego typu kino lubisz? Bo jakby co, to mogę spróbować podsunąć Ci kilka tytułów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to oglądam prawie wszystko, z wyjątkiem horrorów, których się nie boje i po prostu mnie nudzą.

      Usuń
  5. Tego filmu nie oglądałam, ale za to widziałam biografię tej aktorki, bardzo ciekawa osoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż trudno się przyznać, ale nie widziałam filmu... Czytałam książkę i była po prostu dobra, za to obejrzę film i porównam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)