24 lutego 2013

KONKURS LITERACKI - HIGH FIVE! Przybij piątkę SM-bohaterowi



Stwardnienie rozsiane (SM) jest przewlekłą i nieuleczalną chorobą neurologiczną diagnozowaną między 20. a 40. rokiem życia. U każdego chorego na SM mogą pojawić się inne objawy: zaburzenia wzroku, niedowłady, zaburzenia mowy i wiele innych. Co druga osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim jest chora na SM.

W większości krajów Unii Europejskiej leczenie ma zapewnione ok. 30% chorych. Pod względem dostępności do terapii Polska jest wciąż na jednym z ostatnich miejsc. Nieleczone lub źle leczone SM prowadzi do niepełnosprawności i wykluczenia osoby będącej często dopiero u progu kariery zawodowej i życia rodzinnego.


Na stronie HIGH FIVE! Przybij piątkę SM-bohaterowi organizowany jest konkurs literacki. Akcja rozpoczyna się 1 marca i będzie obejmowała trzy miesięczne edycje. Kampania ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa dotyczącej stwardnienia rozsianego. Zapraszam Was serdecznie do udziału w tym konkursie - spróbujcie swoich sił - do wygrania m.in. książki.

***
Kończę czytać "Uprowadzoną". Następnie biorę się za "Pandemonium", "Makbeta" i "Chirurga" i "Podzielonych". Na jaką recenzję czekacie najbardziej?

21 lutego 2013

Język polski jest Ą-Ę

21 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Jak alarmują specjaliści zajmujący się językiem polskim coraz mniej Polaków używa znaków diakrytycznych. Nasz język ewoluuje, jak zaznacza profesor Bralczyk w złym kierunku. Przyznaję, że sama wiele razy w wiadomościach na czatach bądź w sms-ach nie używam ą i ę. Podjęłam więc postanowienie, aby to zmienić i Was również do tego zachęcam.
Teraz, może odrobinę z humorem - piosenka bez używania polskich znaków:

Łukasz Zagrobelny - U mnie maj


Więcej można znaleźć m.in. tutaj : klik



Zapraszam do dyskusji! Co sądzicie o języku polskim - zmianach, znakach diakrytycznych i zapożyczeniach z języków obcych?



***
Na blogu będzie remont! Zgłoszenie na szablon wysłane teraz pozostaje czekać. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Przypominam o klikaniu lajków na moim fanpage'u: klik


19 lutego 2013

37. "Osobliwy dom Pani Peregrine" - Ransom Riggs

"Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary w nie nie okaże się zbyt wysoka."


Życie Jacoba jest z pozoru zwyczajne. Żyje w dostatku, nie brakuje mu niczego poza pewnością siebie i przyjaciół. Jego dzieciństwo wypełniały historie dziadka o osobliwych dzieciach, a także o przerażających potworach. Czy dziadek miał na myśli hitlerowców, którzy zniszczyli ostoję dla osieroconych dzieci? A może miał na myśli coś znacznie gorszego?

Po śmierci dziadka Portmana Jacob otrzymuje książkę, w której znajduje nietypowy list. Nastoletni chłopak postanawia odnaleźć stary dom Pani Peregrine i rozwiązać zagadkę życia swojego przodka.

Historia opatrzona wieloma zdjęciami, które czasem przyprawiają czytelnika o gęsią skórkę.

"Kiedy ktoś nie wpuszcza cię do środka, w końcu przestajesz pukać do drzwi."



"(...) Właśnie dlatego ktoś niezwykle podatny na koszmary, nocne strachy, dreszcze, ciarki o zwidy wmówił sobie, że powinien wybrać się na ostatnią wyprawę do opuszczonego, niemal na pewno nawiedzonego domu,w którym przedwcześnie straciło życie kilkoro dzieci."

"Osobliwy dom Pani Peregrine" jest idealnym przykładem dla stwierdzenia, że książki nie ocenia się po okładce, a tym bardziej po opisie od wydawcy. Bo jak zapewnia właśnie ten opis ta książka to: "trzymający w napięciu thriller", "niesamowite zwroty akcji, klimat grozy i postacie...cokolwiek osobliwe". Niestety mogę zgodzić się zaledwie z jednym stwierdzeniem, albowiem w tej książce rzeczywiście ogromną rolę odkrywają fotografie. Zanim zaczęłam czytać książkę dokładnie ją przejrzałam i byłam zachwycona sposobem, w jaki została wykonana. Oczywiście, najważniejsza jest bez wątpienia treść, ale w tym przypadku nie można nie zwrócić uwagę na estetykę. Egzemplarze są po prostu piękne i wyjątkowe. Wręcz nie mogę się doczekać, kiedy tej książce pożółkną kartki, gdyż wtedy będzie jeszcze bardziej intrygowała czytelnika.

A teraz do rzeczy - czyli dlaczego nie można ufać opisom na okładkach?
Pokładałam w lekturze tej książki wielkie nadzieje. Chciałam poczuć strach i grozę, tajemnicę starego domu i  zobaczyć oczyma wyobraźni upiorne potwory. Horrory nigdy mnie nie przerażały, ale to właśnie książki potrafią wywołać u mnie gęsią skórkę (ach, ta wyobraźnia). W tym przypadku czytałam jednak historię, która w żadnym momencie nie przyprawiła mnie o dreszczyk czy nerwowe przekładanie stron. Nic z tych rzeczy. Postanowiłam więc dotrwać do końca, głównie ze względu na dowcipny i lekki styl autora. Opowiedziana przez Riggsa historia jest ciekawa  i interesująca, aczkolwiek do bólu przewidywalna. Trafnym pomysłem było oparcie jej na autentycznych (!) fotografiach i stworzenie postaci osobliwych dzieci, które posiadają niezwykłe umiejętności. Jeżeli o postaciach mowa, to żadna z nich nie przypadła mi do gustu. Być może dlatego, że było ich zbyt wiele, a niektóre były bardzo groteskowe i wręcz niewyobrażalne. Lewitującą dziewczynkę mogę sobie wyobrazić, ale chłopca, który ożywia żołnierzyki za pomocą mysich serc już niekoniecznie.Główni bohaterowie nie moją zbyt wielu charakterystycznych cech, nie są wyjątkowi czy nawet różni. Dla mnie wszyscy byli tacy sami.
 Akcja nie ma zbyt wielu wątków,  no i oczywiście jak to w książkach dla młodzieży musi pojawić się miłość, która mi nieszczególnie pasowała do klimatu grozy, jaki  miałam otrzymać.
No i jak ocenić taką książkę? Z jednej strony piękna pod względem graficznym i oparta na ciekawym pomyśle. Z drugiej jednak przewidywalna i nie budząca obiecanego klimatu grozy.
Przyznam szczerze, że gdyby nie zdjęcia i oryginalny pomysł moja ocena byłaby dużo niższa.

Moja ocena 6/10



"Ktoś musi być bohaterem(...)."

Zwiastun książki:

WYZWANIA:

17 lutego 2013

Top10: ulubione okładki książek

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dziś przyszła pora na...
Dziesięć ulubionych okładek książek!
Akcję prowadzi Kreatywa.





Kończę czytanie "Osobliwego domu pani Peregrine",który okazał się dla mnie ogromnym zaskoczeniem, gdyż spodziewałam się zupełnie innej książki, ale o tym w recenzji. Żeby nie świeciło tutaj pustkami, postanowiłam dodać ranking ulubionych okładek. Chociaż książek po okładce nie powinno się oceniać, to jednak te, które trafiają w nasz gust, szybciej trafiają w nasze ręce podczas buszowania po księgarniach, czyż nie?


Część z tych książek czytałam, inne mam w planach.


Zapraszam do zapoznania się z moimi faworytami (werble):
1.Cykl Cmentarza Zapomnianych Książek - Carlos Ruiz - Zafón


Okładki urzekły mnie tak bardzo, że nie mogłam powstrzymać się przed dodaniem właśnie ich trzech na pierwszej pozycji.
Recenzje:

2."Błękit szafiru" -  Kerstin Gier
Na razie czytałam jedynie "Czerwień rubinu", a już nie mogę doczekać się kiedy sięgnę po kolejne tomy Trylogii Czasu.

3. "Requiem" - Lauren Olivier
Okładka ostatniej części bestsellerowej trylogii Lauren Olivier. Według mnie najlepsza.

4. "Pokój" - Emma Donoghue

5. "Misery" - Stephen King


6. "Upadli" - Lauren Kate

7. "Cmentarz w Pradze" - Umberto Eco

8. "Rok 1984" - George Orwell

9. "Magiczna gondola" - Eva Voller


10. "Osobliwy dom pani Peregrine" - Ransom Riggs



Ogłoszenia parafialne :)

Kochani! Blog tworzony jest głównie dla Was. W związku z tym mam pytanie. Co powiecie na mały remont i zmienienie mojego bloga w Krainę Czarów? Czy może zostawić tak jak jest?

Zgłosiłam się do rekrutacji na recenzenta portalu ParanormalBookS. Nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse, ale mimo wszystko możecie trzymać kciuki.

Udanego niedzielnego wieczoru :)

13 lutego 2013

36. "Życie na drzwiach lodówki" - Alice Kuipers




Piętnastoletnia Clarie zajęta jest swoim nastoletnim życiem, a jej matka całkowicie pochłonięta pracą. Kiedy jednak kobieta dowiaduje się, że ma raka piersi jest już za późno, żeby odbudować relację. Szczególnie, jeżeli ma ona formę notatek zawieszonych na lodówce. Poruszająca powieść o [znajdowaniu czasu dla osób, które kochamy, gdy mamy go tak mało*].


„Gdy na ciebie patrzę,
Widzę kobietę, jaką pragnę być,
Silną i nieustraszoną,
Piękną i wolną.
Clarie
PS Kocham cię.”




„Życie na drzwiach lodówki” to powieść zaproponowana przez moją przyjaciółkę i zastała wypożyczona zupełnie przypadkiem. Uwagę przyciąga landrynkowo - różowa okładka a także napis, który na niej widnieje: powieść w notatkach. Zaintrygowana przystąpiłam od razu do lektury i jestem z niej zadowolona. Książkę czyta się błyskawicznie – nie powinno zająć to więcej niż godzinę, gdyż rzeczywiście ma ona formę krótkich notatek – wiadomości wymienianych pomiędzy matką i jej nastoletnią córką. Taka forma powieści jest oryginalna, co jest oczywiście atutem tej książki. Niestety brakowało mi w tej książce większych wzruszeń. Na filmach nie płaczę nigdy, przy książkach czasem mi się zdarza, a w tym przypadku, pomimo trudnego i dołującego tematu nie doznałam większego wstrząsu emocjonalnego. Szkoda, gdyż książka ma ogromny potencjał i niesie ważne przesłanie.
„Życie na drzwiach lodówki” jest napisane przystępnym językiem, aczkolwiek porusza bardzo ważne kwestie. Podjęta tematyka to kolejna zaleta tej książki. Rak piersi, zmagania z chorobą i cierpienie, a przede wszystkich brak czasu dla najbliższych osób. Osobiście nie wyobrażam sobie, wymieniać z rodzicami krótkie informacje zapisane na karteczkach i prawie w ogóle ich nie widywać. Nigdy nie mogłam i chyba nigdy nie zrozumiem, jak praca może być ważniejsza od drugiego człowieka. W tej książce dostrzegamy rozpacz dwóch kobiet: córki, która momentami rozpaczliwie potrzebuje wsparcia i rady matki, a także zwykłej codziennej rozmowy i matki, która woła o wsparcie i pomoc w trudnych chwilach choroby. Chociaż podczas czytania nie czułam wzruszenia, za wyjątkiem zakończenia, dramat tej rodziny nakłonił mnie do refleksji dotyczącej relacji z bliskimi i czasu jaki im poświęcamy.
Dla kogo więc jest ta książka? Moim zdaniem trafi ona zarówno do młodzieży, która często nie może znaleźć języka z rodzicami i nauczycielami, popadając w konflikt pokoleń. Powinna ona trafić również w gust starszych czytelników, głównie czytelniczek. Ta książka niesie ze sobą również przesłanie o profilaktyce i wczesnym wykrywaniu raka piersi. Z tyłu książki możemy znaleźć instytucję, która w Polsce pomaga kobietom zmagać się z chorobą. Odsyłam na stronę Narodowej Koalicji do Walki z Rakiem (klik).
Moja ocena 8/10

 WYZWANIA:









11 lutego 2013

35. "Oro" - Marcel A. Marcel


"Ma oswoić miejsce? To nie problem. Gorzej oswoić ludzi."




"Czasem odkrycie tajemnicy może pomóc uporać się z nią. Tajemnicami stają się rzeczy, z którymi sobie nie radzimy."

Kolejny dom. Nie warto się starać. Przecież i tak za jakiś czas wróci do bidula. Co z tego, że wydają się mili? Nie może się angażować, nie może zaufać, nie chce znowu być zraniona.
Z takim nastawieniem Lena trafia do nowej rodziny zastępczej. Dziewczyna pragnie jak najszybciej wywrzeć złe wrażenie, aby wrócić do domu dziecka. Nie chce kolejny raz się przywiązać, by potem zostać porzuconą. Jej plany krzyżuje pojawienie się Oro...


"(...) obie myślały o tym samym. O samotności w miłości. Kochasz kogoś całym sercem, a on ciebie albo mniej. Albo węziej, albo kwadratowiej, albo wcale. Prędzej czy później odsyłasz tę miłość do sierocińca dla niechcianych uczuć."

Gdyby nie recenzja Vibi, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Bo ani okładka jakaś nadzwyczajna nie jest, dziwny autor, a do tego niewiele mówiący opis na okładce. Jakże nie warto sugerować się pozorami! 

Spodziewałam się na początku zwykłej, młodzieżowej książki z banalnym zakończeniem i przewidywalnymi zwrotami akcji. Kiedy jednak zaczęłam czytać, moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni. To nie jest tylko zwykła młodzieżówka. To książka o smutnym dzieciństwie, samotności, odrzuceniu i braku akceptacji. To także książka o problemach nastolatków i dorosłych, o zmaganiu z chorobami i przeciwnościami losu. Jest to lektura, która przenosi człowieka do idyllicznego domu rodziny zastępczej, gdzie panuje tolerancja, miłość i szacunek. Czego więc może chcieć jeszcze Lena? Lena się po prosu boi. Bo jaka jest wytrzymałość człowieka na rozczarowanie i porzucenie? Może lepiej się nie przywiązywać, nie ufać, wyłączyć emocje. Na przekór zamiarom Leny staje tajemniczy Oro, który próbuje, czasem w nieco ironiczny sposób, zmienić punkt widzenia nastolatki. Obawiałam się przez całą lekturę, że zaraz zacznie się wielka nastoletnia miłość, która pewnie skończ się cierpieniem, albo czymś w tym rodzaju. Jak się okazuje Oro staje się przyjacielem i pomaga Lenie przezwyciężyć strach. Mam z tą postacią jednak pewien problem dotyczący niespójności faktów ( tak, wiem - czepiam się). Z jednej strony Oro jest widziany i słyszany wyłącznie przez Lenę, a z drugiej rzuca rzutkami i nikt się nie orientuje, że latają same. Chwile później chłopak żałuje, że nie może usmażyć jajecznicy, żeby się nie wydać. Gdzie tu sens, gdzie logika? 
Inne postacie natomiast, całkowicie zawładnęły moje serce. Mamy cały wachlarz bohaterów, z którymi część na pewno się utożsamia: Cienka mająca problemy z nadwagą, Arnold z odżywianiem, Iska ma ADHD, Memory zespół sawanta, a Oko ... cóż, Oko jest pięcioletnim "menszczyną", który w uroczy sposób wszystko przekręca, jest do tego ciekawski i zadaje tryliardy pytań. Nie sposób go nie lubić. Są też również rodzice, którzy stoją za swoimi przybranymi dziećmi murem.  I chociaż ten ideał rodziny, wydaje się być niemożliwy, w trakcie czytania tej książki można uwierzyć we wszystko - nawet w magię. 
Pod pseudonimem książkę stworzyły dwie autorki - Dana Łukasińska i Olga Sawica, a rysunki wykonał Krzysztof Ostrowski. Pisarki nie pokazują jedynie rodzinnej sielanki, ale problemy, z jakimi styka się młodzież, a szczególnie ta pochodząca z domów dziecka. Chociaż jak możemy się przekonać, czasem w domu można nie mieć domu. W tej książce możemy znaleźć właściwie wszystko - radość, smutek, śmiech i łzy. Jest też osobliwy język, który niestety raził mnie w oczy. Nie rozumiem jak można zapisywać angielskie wyrazy fonetycznie, np.zamiast what - łot? 

Serdecznie polecam Wam lekturę "Oro" - zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. Jest to książka o zmianie własnego ja, zmianie siebie na lepsze.

Moja ocena 9/10

WYZWANIA:

9 lutego 2013

Świat nagle stał się szklany...

Kochani! Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moją drugą pasją,  jaką jest fotografia. I chociaż są to zdjęcia zupełnie amatorskie to postanowiłam je opublikować. Chociaż w mojej miejscowości po zimie nie ma już ani śladu, jakiś czas temu uchwyciłam w obiektywie świat pokryty lodem. Mam nadzieję, że chociaż jedno zdjęcie się komuś spodoba. Za jakiś czas planuję wykonać też serię zdjęć książkowych, a efektami podzielę się również z Wami.

Wejdziesz?

























Oznaki życia?




Odrobinę monotematyczne te zdjęcia, ale ja jestem całkiem zadowolona z efektu. Jeżeli macie pomysły na tytuły, to proszę o pozostawienie ich w komentarzach.

***
Przepraszam Was, że rzadko zaglądam na Wasze blogi i nie dodaję recenzji, ale doba jest dla mnie za krótka. Dobra wiadomość jest taka, że właśnie zaczęłam ferie i postaram się wszystko nadrobić.