19 lutego 2013

37. "Osobliwy dom Pani Peregrine" - Ransom Riggs

"Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary w nie nie okaże się zbyt wysoka."


Życie Jacoba jest z pozoru zwyczajne. Żyje w dostatku, nie brakuje mu niczego poza pewnością siebie i przyjaciół. Jego dzieciństwo wypełniały historie dziadka o osobliwych dzieciach, a także o przerażających potworach. Czy dziadek miał na myśli hitlerowców, którzy zniszczyli ostoję dla osieroconych dzieci? A może miał na myśli coś znacznie gorszego?

Po śmierci dziadka Portmana Jacob otrzymuje książkę, w której znajduje nietypowy list. Nastoletni chłopak postanawia odnaleźć stary dom Pani Peregrine i rozwiązać zagadkę życia swojego przodka.

Historia opatrzona wieloma zdjęciami, które czasem przyprawiają czytelnika o gęsią skórkę.

"Kiedy ktoś nie wpuszcza cię do środka, w końcu przestajesz pukać do drzwi."



"(...) Właśnie dlatego ktoś niezwykle podatny na koszmary, nocne strachy, dreszcze, ciarki o zwidy wmówił sobie, że powinien wybrać się na ostatnią wyprawę do opuszczonego, niemal na pewno nawiedzonego domu,w którym przedwcześnie straciło życie kilkoro dzieci."

"Osobliwy dom Pani Peregrine" jest idealnym przykładem dla stwierdzenia, że książki nie ocenia się po okładce, a tym bardziej po opisie od wydawcy. Bo jak zapewnia właśnie ten opis ta książka to: "trzymający w napięciu thriller", "niesamowite zwroty akcji, klimat grozy i postacie...cokolwiek osobliwe". Niestety mogę zgodzić się zaledwie z jednym stwierdzeniem, albowiem w tej książce rzeczywiście ogromną rolę odkrywają fotografie. Zanim zaczęłam czytać książkę dokładnie ją przejrzałam i byłam zachwycona sposobem, w jaki została wykonana. Oczywiście, najważniejsza jest bez wątpienia treść, ale w tym przypadku nie można nie zwrócić uwagę na estetykę. Egzemplarze są po prostu piękne i wyjątkowe. Wręcz nie mogę się doczekać, kiedy tej książce pożółkną kartki, gdyż wtedy będzie jeszcze bardziej intrygowała czytelnika.

A teraz do rzeczy - czyli dlaczego nie można ufać opisom na okładkach?
Pokładałam w lekturze tej książki wielkie nadzieje. Chciałam poczuć strach i grozę, tajemnicę starego domu i  zobaczyć oczyma wyobraźni upiorne potwory. Horrory nigdy mnie nie przerażały, ale to właśnie książki potrafią wywołać u mnie gęsią skórkę (ach, ta wyobraźnia). W tym przypadku czytałam jednak historię, która w żadnym momencie nie przyprawiła mnie o dreszczyk czy nerwowe przekładanie stron. Nic z tych rzeczy. Postanowiłam więc dotrwać do końca, głównie ze względu na dowcipny i lekki styl autora. Opowiedziana przez Riggsa historia jest ciekawa  i interesująca, aczkolwiek do bólu przewidywalna. Trafnym pomysłem było oparcie jej na autentycznych (!) fotografiach i stworzenie postaci osobliwych dzieci, które posiadają niezwykłe umiejętności. Jeżeli o postaciach mowa, to żadna z nich nie przypadła mi do gustu. Być może dlatego, że było ich zbyt wiele, a niektóre były bardzo groteskowe i wręcz niewyobrażalne. Lewitującą dziewczynkę mogę sobie wyobrazić, ale chłopca, który ożywia żołnierzyki za pomocą mysich serc już niekoniecznie.Główni bohaterowie nie moją zbyt wielu charakterystycznych cech, nie są wyjątkowi czy nawet różni. Dla mnie wszyscy byli tacy sami.
 Akcja nie ma zbyt wielu wątków,  no i oczywiście jak to w książkach dla młodzieży musi pojawić się miłość, która mi nieszczególnie pasowała do klimatu grozy, jaki  miałam otrzymać.
No i jak ocenić taką książkę? Z jednej strony piękna pod względem graficznym i oparta na ciekawym pomyśle. Z drugiej jednak przewidywalna i nie budząca obiecanego klimatu grozy.
Przyznam szczerze, że gdyby nie zdjęcia i oryginalny pomysł moja ocena byłaby dużo niższa.

Moja ocena 6/10



"Ktoś musi być bohaterem(...)."

Zwiastun książki:

WYZWANIA:

7 komentarzy:

  1. Kurczę, bardzo zachęcający zwiastun i tematyka całkiem intrygująca, szkoda, że tak nieudolnie to wyszło. Idealny temat na porządny horror, ale sam pomysł nie wystarczy. Raczej spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moze kiedys po nia siegne, mimo tylu zachwytow, o kotrych czytalam tu i owdzie nie mam specjalnego cisnienia, aby ja natychmiast posiasc i przeczytac, a Twoja opinia utwierdza mnie w przekonaniu, ze moje przeczucia sa sluszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, ze pomimo dobrego pomysłu, nie ukrywajmy ksiazka jest na poziomie srednim.
    Pomimotego zwiastun mnie bardzo zainteresował i dodaja ta ksiazke do listy must have.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciąż się waham i nie wiem, czy po nią sięgnąć. Może kiedyś, a na razie ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam, że miałam ogromne nadzieje co do tej książki, ale Twoja recenzja jak i kilka innych ostudziły moje emocje więc może się na razie wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Twojej recenzji wynika, że to niezbyt ciekawa książka. Fotografia, którą wybrałaś, jest intrygująca, ale to za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta książka była ogromnym rozczarowaniem. Bardziej nazwałabym ją jaką powieść przygodową niż mrożący krew w żyłach thriller.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)