28 maja 2013

42. "Życie Pi" - Yann Martel




"(...)
* 1 chłopiec w kompletnym, jeśli nie liczyć zgubionego buta, lekkim ubraniu
* 1 hiena cętkowana
* 1 tygrys bengalski
* 1 szalupa
* 1 ocean
* 1 Bóg"

Ten cytat chyba najlepiej oddaje zarys fabuły książki, o której chyba każdy słyszał, za sprawą nakręconego na jej podstawie filmu. Ja wyznając zasadę: najpierw czytamy, później oglądamy, więc z utęsknieniem czekałam, aż książka pojawi się w bibliotece.

"Powodem, dla którego śmierć tak mocno trzyma się życia, nie jest biologiczna konieczność, lecz zawiść. Życie jest tak piękne, że śmierć się w nim zakochała zazdrosną, zaborczą miłością, która zagarnia wszystko co się da. Ale życie przeskakuję lekko nad niebytem, gubiąc po drodze tylko parę drobiazgów bez znaczenia, a przygnębienie jest niczym więcej, jak przelotnym cieniem chmury."

Historia została podzielona na trzy części. Jest to opowieść Pi dla Martela, który chce spisać jego niesamowitą przygodę. Pierwsza z nich to życie w Puttuczeri, gdzie główny bohater wraz ze swoim starszym bratem spędził dzieciństwo w zoo. Jest to chłopiec niezwykły, nie tylko ze względu na nietypowe imię, ale z uwagi na ilość wyznawanych religii. Mamy tutaj do czynienia z filozoficzną refleksją na temat wiary, Boga i życia. Pomimo trochę żmudnego początku, czytelnik przechodzi do części najbardziej interesującej. Pi wraz z rodzicami przenosi się Kanady. Nieszczęśliwie statek tonie, a nastoletni chłopiec jest jedynym ocalałym. Jeśli nie liczyć rannej zebry, hieny, orangutana i tygrysa bengalskiego. Próbowałam postawić siebie w takiej sytuacji i nie mam pojęcia co zrobiłabym na miejscu Patela. Czy uciekłabym z szalupy w otchłań Pacyfiku, czy tak jak on próbowałabym oswoić dziką bestię. Nie muszę chyba wyjaśniać, że z pozostałych zwierząt zostały tylko szczątki i nie stanowiły już problemu...
Chociaż mogłoby się wydawać, że żegluga po oceanie nie jest materiałem na historię porywającą i zapierającą dech w piersiach (czytaj: "Stary człowiek i morze") to opowiedziana przez Martela, podobno prawdziwa historia dostarcza czytelnikowi wielu emocji i przyspieszonej akcji serca. Momenty spokojnych refleksji o opuszczeniu przez Boga i beznadziei rozbitka przeplecione są zrywami akcji, sztormami i atakami latających ryb. Co do wspomnianej prawdziwości historii. Po dziś dzień, a książkę przeczytałam jakiś czas temu, nie wiem co myśleć. Z jednej strony realizm oddany szczegółowymi opisami przekonuje. Z drugiej jednak niektóre zdarzenia były tak nieprawdopodobne, że budziło się we mnie zwątpienie.
W taki oto sposób czytelnik już nieco zdezorientowany trafia wraz z Pi na suchy ląd, gdzie odwiedzają go specjaliści próbujący dociec przyczyny katastrofy. I bach! Otrzymuje nagle alternatywny bieg wydarzeń i sam musi wybrać w co wierzy. To właśnie najbardziej zakończenie wbija w fotel i nie pozwala zapomnieć o książce, bo człowiek przez cały czas zastanawia się co jest prawdą, co literacką fikcją, a co metaforą.

"(...) i my mamy prawo wątpić. Musimy to jednak przezwyciężać. Wybierać zwątpienie jako filozofię życia to tak, jak wybierać bezruch jako formę przemieszczania się w przestrzeni."

Abstrahując jednak od rozważań na temat prawdziwości tej historii, muszę przyznać, że jest to książka bardzo wartościowa. Nie opisuje jedynie zmagań człowieka z dzikim zwierzęciem i próby przetrwania na oceanie. Jak już wspominałam jest to refleksja o Bogu, ale także o człowieku. O jego wytrzymałości i jednocześnie o słabości. O granicach do jakich możemy posunąć się w dramatycznych okolicznościach losu. Jeśli lubicie książki przygodowe, a jednocześnie chcecie zadumać się nad książką i myśleć o niej przez długi czas po przeczytaniu, to "Życie Pi" jest stworzone dla Was.

"(...) człowiek może przywyknąć do wszystkiego, nawet do zabijania."

Moja ocena 9/10

WYZWANIA
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3cm

14 komentarzy:

  1. Chciałam przeczytać te książkę, ale widziałam urywki filmu i nie podobał mi się, denerwowało mnie zachowanie głównego bohatera... I szkoda było mi tych zwierząt. Po Twojej recenzji utwierdziłam się w tym, że nie jest to książka dla mnie... "Refleksja o Bogu" to z pewnością nie dla mnie.
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze przeczytać ;>
    Film był prześwietny, więc książka powinna być jeszcze lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie film niestety bardzo rozczarował. Może wynika to z faktu, że najpierw czytałam książkę, ale napiszę trochę o tym w osobnej notce.

      Usuń
  3. Wiele pochwał na temat tej książki sprawia, że i ja chciałabym ją przeczytac!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się książka podobała. Film również! Ale książka... to jest to. Piękna, magiczna, wzruszająca.. A takiej okładki jeszcze nie widziałam - urocza!

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tę książkę na mojej "must have" liście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę mam w planach, ale wolę oglądnąć najpierw film, bo gdy oglądam po przeczytaniu książki cały czas porównuję treść filmu do książki i często się zdarza, że nic nie wiem z filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z odpowiedzia na twoje pytania w zwiazku z wyzwaniem: Najpierw ksiazka potem film: oczywiscie, ze mozesz napisac dwie recenzje, tylko, ze bedziesz musiała wysyłac mi dwa linki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna książka, piękny film.
    Życie Pi wspaniale opowiada o ludzkiej kruchości i wytrwałości zarazem. Godna polecenia, książka, która na długo pozostaje w pamięci.
    naczytane.blog.pl - dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę mam już za sobą i przyznaję, że naprawdę warto do niej zajrzeć. Nie oceniłabym jej tak wysoko, aczkolwiek to naprawdę dobra lektura. Teraz chciałabym obejrzeć film :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyjaciółka film mocno skrytykowała. Ale i tak chciałabym przeczytać, bo tych od filmu czasem mocno wyobraźnia ponosi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałem książkę i widziałem film. Dokładnie w tej kolejności :)
    Oczywiście książka podobała mi się zdecydowanie bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiele dobrego słyszałam o tej książce, więc koniecznie muszę przeczytać! : )

    PS Obserwuję i zapraszam do mnie. : )

    OdpowiedzUsuń
  13. byłam na tym w kinie i mi się on nie spodobał:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)