22 czerwca 2013

Sobota z filmem #1 : "Artysta"


Tytuł oryginalny: The Artist
Gatunek: dramat, komedia, romans, film niemy
Premiera światowa: maj 2011
Scenariusz i reżyseria: Michel Hazanavicius
W rolach głównych:  Jean Dujardin, Bérénice Bejo

Soundtrack (polecam w czasie czytania recenzji)


Kiedy dwa tygodnie temu byłam na szkolnej nocy filmowej, wybrałam salę, w której tematem przewodnim było kino noir. Pierwszym obejrzanym filmem w konwencji czarno-białej była "Casablanca". Później przyszła pora na "Artystę". Kiedy dowiedziałyśmy się z koleżankami, że będzie to film nie tylko pozbawiony barw, ale również dźwięku, skazałyśmy go z góry na niepowodzenie. Jednak pierwsza scena w przypadku tej produkcji jest tak szokująca, że od razu poczułyśmy się rozbudzone i pomimo późnej godziny z zapartym tchem obejrzałyśmy to filmowe dzieło.

Mamy późne lata dwudzieste ubiegłego wieku. Kino nieme podbija rynek, a aktorzy są prawdziwymi gwiazdami. Jednym z nich jest George Valentin (Jean Dujardin). Przystojny, charyzmatyczny i pewny siebie dżentelmen podbija serca widzów. Razem z początkującą aktorką - Peppy Miller (Bérénice Bejo) tworzy zgrany filmowy duet. Bohaterowie świetnie się dogadują i jak możemy się spodziewać, zaczyna się między nimi rodzić uczucie. Co stanie się jednak, gdy do kina wkroczy dźwięk? Część aktorów kina niemego okazuje się być zupełnie nieporadnymi w nowych produkcjach. Czy sława doprowadzi aktora do obłędu? Czy duma pchnie go na samo dno? 

Jak już wspominałam oglądałam ten film z zapartym tchem. Bynajmniej nie przez zaskakującą fabułę, ale dzięki klimatowi jaki stworzył reżyser. Być może wynika to z realizacji tej produkcji w konwencji czarno - białej i osadzeniu wydarzeń w moich ukochanych latach 20. Brak dialogów zupełnie mi nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie - dodawał jedynie realizmu i oryginalności. Przecież w dzisiejszych czasach nie mamy zbyt często do czynienia z filmem niemym. Aktorzy również wyjęci są rodem z lat 20. George Valentin jest mężczyzną, którego pokochają wszystkie kobiety. Choć pyszny i dumny, jest również niezwykle charyzmatyczny i czarujący. Bérénice Bejo ma tak ujmujący i naturalny uśmiech, że nie sposób jej nie lubić. I pomimo tylu zachwytów film wywołał we mnie falę smutnych uczuć. Musiałam sobie powtarzać w trakcie projekcji : "to tylko film". Jednak patrząc na historię kina, w wielu przypadkach taka historia miała miejsce w w prawdziwym życiu. I być może nie zawsze znajdowała się dobra dusza, która chciała pomóc odrzuconym aktorom. Mogłabym chwalić ten film bez końca. Wspaniała muzyka, genialna gra aktorska, humorystyczne sceny oraz smutna prawda o przemijającej sławie. Nic dodać, nic ująć. Trzeba po prostu obejrzeć. 
Moja ocena 10!/10
Zwiastun:










5 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie obejrzałabym taki niemy film :) Soundtrack genialny :) Pozdrawiam. A takich historii jest rzeczywiście wiele... choćby życie polskiej gwiazdy Poli Negri, która po pojawieniu się dźwięku w kinach straciła " wzięcie" w Hollywood... Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam i, choć jest to film współczesny, jestem oczarowana tym, że zrobili coś tak pięknego! Powrót do starych, czarno-białych i niemych filmów to mój gigantyczny HOT kinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, iż chciałam obejrzeć ten film. Po Twojej recenzji stwierdzam, iż na pewno to zrobię. ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Widze, ze wysoko ocenione :) z mila checia obejrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkolna noc filmowa?? Też taką chcę! Nie wiem, czy wytrzymałabym na niemym filmie, no ale skoro piszesz, że jest taki dobry, to może warto się przemóc:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)