1 sierpnia 2013

48."Miasto białych kart" - Jose Saramago







"[...] gratulowali sobie doskonałej techniki zastosowanej przez szefa, tej, którą określano ciekawym wyrażeniem trochę-kija-trochę-marchewki, stosowanej głównie wobec osłów i mułów w dawnych czasach, lecz którą nowoczesność, z wynikami bardziej niż godnymi uznania, zastosowała wobec ludzi. "




"[...] ludzie są jedynymi zwierzętami zdolnymi do kłamstwa, i choć wiadomo, że czasem robią to ze strachu, a czasem z wyrachowania, czasem robią to także dlatego, że na czas zrozumieli, że jest to jedyny dostępny im sposób, aby obronić prawdę."

W nienazwanym mieście obywatele w nietypowy sposób korzystają ze swojego prawa wyborczego. W urnach do głosowania komisja znajduje praktycznie same białe karty. Kto wymierzył taki policzek demokracji? Rząd postanawia opuścić stolicę i wprowadzić w niej stan oblężenia. Według polityków jest to świetna nauczka dla niepokornych mieszkańców.  Czy miasto pogrąży się w totalnym chaosie? A może utarte poglądy okażą się błędne a rzeczywistość zakłamana?


"Tylko wielkie lekarstwa są w stanie wyleczyć wielkie choroby [...]'












Oryginalna okładka. Moim zdaniem dużo lepsza od tej z polskiego wydania.






"Diabeł ma tak dobry słuch, że nie trzeba mu nic mówić na głos, Zatem, oby bóg miał nas w swojej opiece, Nie warto, ten jest głuchy od urodzenia."

Nienazwane miasto jest znane czytelnikom "Miasta ślepców".  Owa książka była pierwszym dziełem Saramago, po które miałam okazję sięgnąć. Nie była to lektura łatwa, jednak wbiła mnie w fotel. Pomimo tego, że zarzekałam się, iż nie wypożyczam żadnej książki z biblioteki, bo mój czytelniczy stosik jest za duży, kiedy zobaczyłam "Miasto białych kart" bez wahania sięgnęłam po kolejną powieść portugalskiego noblisty. 

"Znacznie lepiej by było, gdybyśmy nie potrzebowali snu, żeby być spokojni [...]"

W ten oto sposób właśnie powstaje recenzja bez recenzji. Książkę przeczytałam kilka tygodni temu, ale do tej pory nie jestem w stanie napisać opinii o niej. Ciężko wyrazić mi słowami, uczucia jakie targały mną w trakcie i po lekturze. Na LC będę jedną z nielicznych osób, jakie wystawiły tej pozycji notę wyższą niż 5.
Bo rzeczywiście książka trudna i momentami bardzo zawikłana. Trzeba dodać, że styl autora wcale nie ułatwia zadania przebrnięcia przez tę powieść. I być może właśnie ta oryginalność rozłożyła mnie na łopatki.

Nic więcej nie napiszę, bo nie jestem w stanie określić jak genialna jest ta książka.
Po prostu przeczytajcie!
Moja ocena 10/10, Must read


"Niezmienną zasadą władzy jest tom że głowy lepiej ściąć, zanim zaczną myśleć, potem może być już za późno."

"[...] nigdy nie jest stracony dzień, w którym udzielono nam przynajmniej jednej dobrej rady."

"[...] Nie ma większego szacunku niż płakać nad kimś, kogo się nie znało."

"[...] z myślami naprawdę trzeba uważać, niektóre pojawią nam się jako obłudne niewiniątka, a potem, ale nazbyt późno, pokazują, jakie są wredne."



WYZWANIA:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 2cm

8 komentarzy:

  1. "Miasto ślepców" mnie zachwyciło. "Miasto białych kart" czeka na mnie od bardzo dawna. Muszę się w końcu wziąć za tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach "Miasto ślepców" tego autora, już jakiś czas leży na mojej półce, ale nie mam kiedy sięgnąć. ; p

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo że właściwie nic konkretnego nie napisałaś, to bardzo mnie ta książka zaintrygowała, więc w tym szaleństwie jest metoda :) Ale najpierw muszę sięgnąć po "Miasto ślepców". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie - Miasto ślepców warte przeczytania !

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba raczej nie dla mnie, ale masz rację- okładka jest bardzo oryginalna : Pozdrawiam, Livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem, że będę musiała po nią sięgnąć. Bardzo mnie zainteresowała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)