26 listopada 2014

To już jest koniec...

Piszę ten post z ciężkim sercem, ale kiedyś w końcu trzeba... Wiele razy już zawieszałam bloga, wracałam, później znów były przerwy. Ostatnio przez nawał obowiązków nie mam czasu i ochoty na czytanie i recenzowanie. Będzie tak zapewne do maja, czyli do czasu egzaminów maturalnych. Po długich rozmyślaniach doszłam więc do wniosku, że czas najwyższy zamknąć moją Krainę Książek. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną przez te dwa lata, czytali, komentowali, pisali. Dzięki blogowaniu poznałam wielu na prawdę świetnych ludzi, wydaje mi się, że poprawiłam swój warsztat. Był to świetnie spędzony czas. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zamierzam założyć w przyszłości bloga o dość szerokiej tematyce. Oczywiście o książkach, filmach, ale też o studiowaniu medycyny i życiu jako takim. Jeszcze usłyszycie o alice.


Blog jako taki pozostaje, może ktoś kiedyś przeczyta jakąś recenzję. Czas od czasu wrzucę też pewnie coś na fanpage. Możecie się ze mną również dalej kontaktować drogą mejlową: alicjah6@gmail.com

A teraz żegnam Was czule, a właściwie mówię: do zobaczenia. Wszystkim blogerom życzę zapału do pracy i wielu świetnych blogowych przygód. Trzymajcie kciuki za moje matury.

Cześć i czołem!

alice

31 sierpnia 2014

Hiszpania + kilka pytań do Was

Tak, dobrze widzicie. Hiszpania. Czeka na mnie już we wtorek. Nie mogę się doczekać! W związku z moją nieobecnością w kraju na wszelkie komentarze, czy wiadomości odpowiem po powrocie, chyba, że będę miała taką możliwość w Tarragonie, do której jadę.


Oczekujcie mojego powrotu, a tymczasem mam do Was kilka pytań.Co zmienilibyście na blogu? Czy chcielibyście czytać o czymś innym, a nie tylko o książkach? Założyłam co prawda drugiego bloga, ale przyznam szczerze, że jego rozkręcanie będzie zbyt czasochłonne jak na klasę maturalną. Co więc powiecie na taki misz-masz? Czekam na Wasze odpowiedzi, propozycje, etc. i żegnam się z Wami do 16 września :).


29 sierpnia 2014

66. Trochę poezji - Szymborska jak zawsze mistrzowska, Tuwim, jakiego nie znałam i Baczyński, w którym się zakochałam

Witajcie! Weny nie mam, ale obiecałam wrzucić coś przed wyjazdem, więc żeby nie być gołosłownym, notka będzie. Trochę inna, bo o poezji. Poezji trzech autorów, która umilała mi przez ostatnie miesiące czas. Molu książkowy czytaj też wiersze :).

Na pierwszy rzut oczywiście noblistka Wisława Szymborska, której stylistyka po prostu drąży w moim sercu dziurę. Kocham, co tu dużo mówić. Do bólu prawdziwie i mądrze. Jeśli ktoś nie zna, czas najwyższy nadrobić! Ja czytałam:

Tuwim. Kojarzy się głównie z wierszykami dla dzieci, dlatego też długo nie mogłam zebrać się, by sięgnąć na wygrany w jakimś konkursie tomik jego wierszy. No bo dla dzieci. A tu się okazało, że ja pana Juliana  w ogóle nie znałam. Ale poznałam i wiem, że nasza znajomość będzie się rozwijać. Już nie z wierszykami dla dzieci. Czytałam:



 I na koniec Baczyński. Urzekł moje serce, przewrócił do góry nogami duszę, zachwycił, co tu dużo mówić. Wierszami, bo przez poematy niestety nie przebrnęłam. Ale może kiedyś...


Taki to dziś krótki i trochę (bardzo) nieskładny post. Nic to! O poezji się nie pisze, poezje się czyta. I czerpie inspiracje do własnego tworzenia. Czytacie poezję? Polecicie kogoś?

Muzycznie:

7 sierpnia 2014

Wyniki konkursu!!!


Tumdyrydum!!! W zorganizowanym niedawno konkursie z okazji 2. rocznicy założenia bloga, po o dziwo jednogłośnych decyzjach, razem z moim wspaniałym jury wyłoniony został jeden zwycięzca. Jest nim uczestnik o nicku...





















ZJADAM SKARPETY!!!

Serdecznie gratuluję wygranej i proszę o przesłanie danych adresowych w celu przesłania nagrody.

5 sierpnia 2014

65. "Siostrzyca" - John Harding


Florence to dwunastoletnia, rezolutna dziewczynka, która wraz z bratem i służbą mieszka w starym dworze Blithe. Dni upływają w radosnej atmosferze, bohaterka w tajemnicy przed wszystkimi, a przede wszystkim swoim wujem, posiada magiczną umiejętność czytania i odkrywania nowych światów za pomocą literackich wrót. Jednak kiedy guwernantka Gilesa ginie w tajemniczych okolicznościach, wszystko się zmienia. Do posiadłości przybywa nowa nauczycielka, od stóp do głów ubrana na czarno. Rozsiewa wokół siebie aurę tajemniczości i zapach lilii. Czy dziewczynka może mieć obawy przed tą kobietą? Czy jej bratu grozi niebezpieczeństwo? A może młoda czytelniczka postradała zmysły?

Tym co uderzyło mnie, gdy sięgnęłam po tę powieść, jest niewątpliwie jej piękne wydanie. Uwielbiam kiedy graficzna oprawa książki koresponduje z treścią. Drugą rzeczą, która od razu zwraca uwagę czytelnika, jest język używany przez narratorkę, która jednocześnie jest główną bohaterką. Florence używa bowiem wymyślonego przez siebie języka. Np., mówiąc o tajemniczej śmierci guwernantki, mówi, iż ta utragiczniła się na jeziorze. Po kilku takich neologizmach stwierdziłam, że przejście przez tę książkę będzie wyjątkowo trudne. Jak się jednak okazało, nic bardziej mylnego! Szybko przywykłam do specyficznego stylu autora i tych wszystkich nowych słów. Bez wątpienia, miała też w tym udział główna bohaterka. Muszę przyznać, że już dawno nie spotkałam literackiego bohatera, który tak bardzo zaskarbił sobie moje serce. 

Harding przenosi czytelnika w zupełnie inny świat. Świat tajemnicy i grozy. Świat niedopowiedzeń i zawiłości, niewyjaśnionych okoliczności i zastanawiających zrządzeń losu. Powieść jest bardzo klimatyczna. Choć może nie wywołuje gęsiej skórki, ma jednak w sobie tę nutkę czegoś wyjątkowego, nieuchwytnego, co sprawia, że książka ta pozostawia we wnętrzu czytelnika obrażenia. Szczególnie, że pisarz, pozostawia nas z zaskakująco chłodnym, nieco bezwzględnym zakończeniem, które nie do końca wyjaśnia to, co czytelnik chciał by wiedzieć na pewno. 

W powieści roi się też od odwołań do literatury. Flo czyta bardzo dużo. W kulminacyjnych momentach często pojawiają się nawiązania do twórczości E.A. Poe. Wcześniej wspomniany klimat książki, jest również nieco podobny do niektórych opowiadań tego autora. 

Kiedy czytacie "Siostrzyce" targają Wami sprzeczne uczucia i towarzyszy Wam niepokój.  Nie wiecie co jest prawdą, a co wymysłem małej dziewczynki. Przecież może to tylko jej, pobudzona przez książki, wyobraźnia? Może bohaterka postradała zmysły?

Chcecie się przekonać jak było naprawdę? Sięgnijcie więc po "Siostrzyce", choć nie gwarantuję, że lektura tej powieści przyniesie Wam oczekiwane odpowiedzi. Nie jest to bynajmniej minus tej książki. 
Polecam serdecznie!
Moja ocena 8/10



Music:



30 lipca 2014

64."7 razy dziś" - Lauren Oliver


Sam to dziewczyna, której chyba niczego nie brakuje w życiu. Jest ładna, ma przystojnego chłopaka, wspaniałe przyjaciółki, a przede wszystkim jest popularna i większość podłych rzeczy uchodzi jej na sucho. Bycie wrednym to wręcz przywilej. 
12 lutego, w Dzień Kupidyna, wraz ze swoimi przyjaciółkami udaje się na imprezę. Powrót z zabawy kończy się jednak tragicznie. Kiedy dziewczyna jest przekonana, że umarła, budzi się w swoim pokoju i znów jest 12 lutego... Jeszcze raz. I tak przez siedem dni. 

"Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć- tyle czasu, że możesz się w nim zanurzyć, taplać do woli, że możesz pozwolić by przesypywał ci się przez palce jak monety. Tyle czasu, że możesz go zmarnować."

"7 razy dziś" to debiut Oliver, znanej wszystkim dobrze autorki trylogii "Delirium". Sięgnęłam po tę książkę, z przeświadczeniem, że będzie to lekka lektura, bo na taką miałam ochotę. Jak się jednak okazało, książki dla młodzieży, choć napisane prostym językiem, bardzo często zmuszają czytelnika do głębokich refleksji. 

"Nadzieja trzyma przy życiu. Nawet po śmierci jest to jedyna rzecz, która trzyma przy życiu."

Sam to dziewczyna, a właściwie typ człowieka, którego każdy z nas zna. Nastolatka ma wszystko. Urodę, chłopaka, popularność. Pomiata innymi, nie szanuje i nie docenia tego co ma. Można jej za to nie lubić. Będzie Was irytować, kiedy będziecie czytać tę powieść. Będziecie mieli ochotę na nią wrzeszczeć. Bohaterka jednak zadaje jedno ważne pytanie: Czy naprawdę jest gorsza niż inni, gorsza niż ty?
Nie chcę jej usprawiedliwiać. Przed tym, jak wpadła w pętlę czasu i jeden dzień zaczął się powtarzać, wyrządziła wiele złego. Ale gdzieś, między wierszami, możemy dostrzec, że kiedyś była zupełnie inną osobą. I ta inna, lepsza Sam, nie miała lekkiego życia. Była pośmiewiskiem. Dopiero później zdobywa popularność i idącą z nią władzę. I tak oto prześladowany staje się prześladowcą. Obnaża to prosty fakt, że najczęściej ludzie, którzy znęcają się psychicznie, bądź fizycznie nad innymi, są po prostu słabi, a agresja jest ich formą obrony. Dlatego też, pomimo tego, że główna bohaterka, przez połowę książki mnie ogromnie irytowała, podobnie jak jej psiapsióły, starałam się ją zrozumieć i dopingowałam w próbach zmian swojego życia.

"Drobiazgi układają się w szczególny wzór mojego życia, sprawiają, że jest niepowtarzalne - jak ręcznie tkany dywan, któremu indywidualne piękno nadają drobne skazy w splocie, niewielkie dziurki, uspokoi i niedoskonałości, których nie da się podrobić."

Rozpoczynając tę książkę, obawiałam się, że czytając siedem wersji jednego dnia, będę się nudzić. Jak się jednak okazało, moje obawy okazały się bezpodstawne. Pomimo tego, że wydarzenia się powtarzają, zmienia się ich bieg i wpływ na losy głównej bohaterki. Dziewczyna bowiem, powoli i z mozołem odkrywa to, co jest w jej życiu najważniejsze. Docenia swoich rodziców, swoją młodszą siostrę. Zrozumie, co jest najważniejsze w miłości, a co najważniejsze tę miłość spotka, w osobie, w której ze względu na swój "status społeczny", nie ma prawa się zakochać.

Książkę czyta się w jedno popołudnie. Głównie przez szybki tok wydarzeń, jak i dzięki lekkiemu i przystępnemu językowi Oliver. I tak jak wspominałam na początku, pomimo tego, że jest to młodzieżówka, czytelnik chcąc, nie chcąc, musi się zastanowić nad swoim życiem, swoim postępowaniem, a także nad śmiercią. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście jest lepszy od głównej bohaterki i czy ma prawo ją oceniać? Jak wykorzystuje dany mu czas?  Musi odpowiedzieć na pytanie, co w jego życiu jest najważniejsze: popularność, władza, czy prawdziwa miłość i przyjaźń?

Jeśli macie więc ochotę, na jakąś dobrze napisaną młodzieżówkę, która nie niesie w sobie tylko ochów i achów głównych bohaterów, a zawiera jakieś mądre przesłanie to bez wątpienia polecam "7 razy dziś".

Moja ocena 7/10

Music:
Miłość. Nostalgia. Paranoje. 

29 lipca 2014

Konkursowa przypominajka!

Kochani! Przypominam, że z okazji drugich urodzin bloga zorganizowałam konkurs. Szczegóły możecie uzyskać po kliknięciu w baner:


***
Mam nowy sprzęt, więc pisanie recenzji nie będzie się już wiązało z obawami, że laptop się nagle wyłączy. Jeśli wena dopisze, spodziewajcie się niedługo lawiny recenzji. 

22 lipca 2014

63."Freak city" - Kathrin Schrocke



Mika przeżywa swój miłosny zawód, kiedy poznaję Leę. Dziewczyna jest piękna, intrygująca i do tego głucha... Pomiędzy bohaterami rodzi się jednak coś, czego dźwięki i tak nie są w stanie oddać.

Zawsze myślałam, że spadające gwiazdy brzmią jak tłuczone szkło...

Wypożyczyłam "Freak city", bo była to jedyna książka, która rzuciła mi się w oczy podczas jednej z wycieczek do biblioteki. Pomyślałam, że skoro są wakacje to przeczytam sobie  jakąś młodzieżówkę. Miałam co chciałam. Jakąś młodzieżówkę, którą można przeczytać w kilka godzin, i która nie zapada w pamięć, bo też niczym się nie wyróżnia, wśród - lawiny wręcz- książek dla nastolatków. W lawinie tej można znaleźć perełki, można też znaleźć książki, które choć nie są dnem, pozostawiają wiele do życzenia. Tak jest też z powieścią Schrocke.

Po pierwsze główny bohater, narrator. Ja rozumiem, że nastolatek i nie wyżyty. Ale czy przez niemal połowę, swoją drogą krótkiej książki, musi mówić i myśleć o jednym?! Liczyłam  też na szerszą analizę problemu głuchoty. Chciałam poznać problemy ludzi niesłyszących, ich odrębność, zupełnie inny świat. A tak po prawdzie, Lea, w której nasz bohater się kocha (to nie jest spojler, to oczywista oczywistość) pojawia się w książce dużo rzadziej niż słowo seks. Trudno. Chciałam książkę o miłości, która spotyka na swojej drodze ogromną, można by powiedzieć, językową barierę. A przeczytałam historię chłopaczka, który z jednej strony jest dojrzały, bo nie odrzuca głuchej dziewczyny, podczas gdy część jego rówieśników by ją wyśmiała. Z drugiej jednak strony myśli tylko o tym, by wylądować z nią w łóżku. Nie wspomnę już o jego byłej, która jest okropnie irytującą postacią, która wykorzystuje swoją urodę i talent, by bawić się uczuciami innych, w tym głównego bohatera. 

Głuchota, czy innego rodzaju niepełnosprawności to wciąż temat tabu. Liczyłam, że książka choć trochę go przełamie. Dla mnie była jednak naiwną historią, która nie była dla mnie w ogóle przekonywująca. A miałam takie nadzieje...


Piosenka, która pojawia się w książce. Nie myślałam, że niemiecki może tak,całkiem ładnie, brzmieć.

Moja ocena 5/10



20 lipca 2014

Drugie urodziny bloga!!! + KONKURS


Ekhem, ekhem... Stało się! Nadeszły drugie urodziny bloga, choć nie mam bladego pojęcia, kiedy ten czas minął. Ostatnio przeglądałam początkowe wpisy. Przez te 730 dni zmieniło się tu dużo. Począwszy od wyglądu, po (mam nadzieję) jakość wpisów. Były przerwy, pożegnania, powroty. Były okresy kompletnych pustek, kiedy blog umierał śmiercią naturalną oraz okresy wzmożonej aktywności. Przez cały ten czas towarzyszyli i towarzyszą mi nadal wspaniali ludzie. Części z nich nie poznałabym, gdyby nie blog. 

Rocznice to również czas podsumowań. Przez dwa lata:
 - opublikowałam 114 postów, z czego 62 to recenzje
- wyświetliliście mój blog ponad 50 000 razy 
- zostawiliście tutaj 892 komentarze
- moją pracę śledzi 157 obserwatorów, a na facebooku  175 łapek powędrowało w górę
-( założyłam drugiego bloga : http://swiatwedlugalice.blogspot.com/)
- wpadłam w nałóg kupowania książek i tak oto, prezentuje się moja biblioteczka:

Nie pozostaje mi nic, tylko Wam podziękować! Za to, że czytacie, komentujecie, doradzacie. Za to, że jesteście nawet wtedy, kiedy nie pojawiają się nowe wpisy. Dziękuję i proszę o kolejny rok :).

Składam też serdeczne życzenia wszystkim recenzentom, którzy dzisiaj obchodzą swój dzień. Życzę Wam, a w tym też sobie, motywacji do działania, wielu wspaniałych pomysłów i wiernych czytelników. 


KONKURS
Bo czym byłyby urodziny, bez takowego? 
Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Alicja w Krainie Książek - alice.
2. Konkurs trwa od 20.07. do 03.08.2013 do godziny 23:59
3. Nagrodą w konkursie jest książka pochodząca z mojej biblioteczki. Jaka? Otóż w tym roku, macie możliwość wyboru z następującej puli tytułów:
Przewiduję wyłonienie jednego zwycięzcy. Gdyby jednak okazało się, że podjęcie tej decyzji będzie niemożliwe, wybiorę dwie osoby, z zastrzeżeniem, że pierwszeństwo wyboru ma laureat I miejsca. 

4. Aby wziąć udział w konkursie należy zgłosić się pod tym postem, lub wysłać mejla. 
Formularz zgłoszenia (Proszę o zachowanie kolejności!!!):
-nick
- książka, którą chcecie wygrać
-adres e-mail
-adres bloga (opcjonalnie)
-odpowiedź na pytanie konkursowe:

Książki są portalem do innego świata. Gdybyś był zmuszony do przeprowadzki, w konkretne miejsce z literatury, to co by to było i dlaczego? 

Liczę na Waszą kreatywność i poczucie humoru. W wyborze najlepszej odpowiedzi zapewne pomogą mi moje dwie przyjaciółki - Karolina, Vibi z książek okiem nastolatki i Ala z good-or-bad.

5. Zwycięzcy mają tydzień na przesłanie na mojego mejla (alicjah6@gmail.com) swoich danych adresowych. Jeśli w tym terminie, bez wcześniejszego uprzedzenia, nie otrzymam adresu, zostanie wybrana kolejna osoba.  Nie wysyłam poza teren Polski!

6.Osoby posiadające bloga proszę o umieszczenie podlinkowanego baneru:


7. Dodanie bloga do obserwowanych oraz lajki na fb nie są obowiązkowe i nie wpływają na podjęcie decyzji jury.
8. Wszelkie pytania proszę zostawiać pod tym wpisem, lub słać na adres alicjah6@gmail.com
9. W przypadku małej liczby zgłoszeń, organizator, zastrzega sobie prawo do przedłużenia terminu konkursu.

15 lipca 2014

62. "Doktorzy" - Erich Segal

Oryginalny tekst Przysięgi Hipokratesa (fragmenty):

 Przysięgam Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i osądu [sumienia] przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam.[...]
Zdrowy tryb życia i sposób odżywiania się zalecał będę wedle swoich sił i osądu, mając na względzie pożytek cierpiących, chroniąc ich zaś przed szkodą i krzywdą.
Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; [...] Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją.[...]
Do któregokolwiek z domów wnijdę, wejdę dla pożytku cierpiących; [...]
Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie.


Szkoła Medyczna Uniwersytetu Harvarda. Laura, Barney, Bennet, Hank i Seth wraz z innymi studentami pierwszego roku stają do boju o zdobycie zawodu lekarza. Najpierw wyczerpujące studia, później lata praktyk i staży. A to wszystko, by pewnego dnia usłyszeć: dziękuję, że uratował mi pan życie.

"Następnego ranka wchodzili na salę egzaminacyjną jak automaty, aby ponownie stawić czoło kolejnym testom, których pytania przyprawiały ich o takie mdłości, że prawie odruchowo zwracali informacje."

Jako (mam nadzieję) przyszła studentka medycyny po powieść Segala sięgnęłam z radością, pomimo, że posiadam ją w wersji kieszonkowej i mała czcionka oraz jej format nieco utrudniał zadanie przejścia przez 730 stron książki. Jednak dzięki temu, że autora mogę zaliczyć do tych, którzy posiadają niezwykle lekkie pióro, pochłonęłam tę książkę bardzo szybko, choć nie ukrywam, że oczekiwałam po niej czegoś zupełnie innego. 
Segal bowiem nie skupia się na dokładnym opisie procesu kształcenia, dokonywanych zabiegów i konkretnych medycznych przypadków. Jak sam pisze w podziękowaniach, posiada dyplom z literatury porównawczej, a nie z anatomii. Jeśli więc wzbranialiście się przed tym tytułem, ze względu na skojarzenia z medycznym bełkotem i krwawymi szczegółami zabiegów, możecie odłożyć te uprzedzenia na bok i spokojnie sięgnąć po tę książkę. Bo medycznych przypadków, które byłyby tu szerzej rozwinięte, jest tu niestety, przynajmniej dla mnie, jak kot napłakał.
"Dlaczego myślisz o zmartwieniach innych ludzi?
Czyżbyś chciał przez to uniknąć analizy własnych uczuć?"

Nie oznacza to jednak, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie. Pomyślicie, że skoro Segal nie naszpikował swojej powieści łacińskimi nazwami organów, opisami wycinania wyrostka robaczkowego, to co do licha umieścił w tym tomisku? Otóż to co chyba najbardziej podobało mi się w tej książce to to, że jest dość mocno osadzona w realiach historycznych. Szeroki wachlarz bohaterów jest niejako obrazem sytuacji, jaka miała miejsce w latach 60. nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie. Historie głównych bohaterów to często poruszające opowieści, które mogą stać się dla wielu czytelników inspiracją do spełniania swoich marzeń. Czarnoskóry Bennet walczy z rasizmem. Laura, jako jedna z nielicznych kobiet na roku i nielicznych w ówczesnych czasach lekarzy kobiet, również zmaga się z dyskryminacją, udowadniając, że piękna blondynka, może być naukowym geniuszem. Dzięki Segalowi śledzimy także ogromny postęp medycyny, znajdujemy odniesienia do historii i literatury. Mierzymy się z moralnymi i filozoficznymi dylematami i problemami, które po dziś dzień budzą kontrowersje.Mierzymy się z cierpieniem i śmiercią, z bezradnością wobec choroby, frustracją, że nie można już pomoc.  Śledzimy losy młodych idealistów, którzy muszą zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Z naukowcami, dla których pacjent jest tylko materiałem badawczym, a dla niego samego istotne są tytuły, nagrody i pieniądze. Z niezrozumieniem współpracowników, z trudnościami życia osobistego. Postacie nie są idealne i przez to zaskarbiają sobie sympatię czytelnika. Moje serce zdobyła oczywiście Laura, która swoim uporem i determinacją, pokazała, że kobiety to nie jest słaba płeć. No i oczywiście lubię ją za to, że jako specjalizację wybrała pediatrię.

To co mnie w tej książce momentami irytowało to fakt, zbyt wielu miłosnych dramatów Laury i Barneya, którym autor poświęca najwięcej słów. Od nich też powieść zaczyna się, ich losy również ją zamykają. Było tego trochę za dużo. Zamiast tego wolałabym poczytać o jakimś niespotykanym medycznym przypadku. 
To co jeszcze jest ważne to to, że Segal odziera niejako profesję lekarza z jego "boskości". Pokazuje, że są to zwykli ludzie, którzy choć czasem próbują bawić się w Pana Boga, popełniają błędy, które mogą zaważyć na ludzkim życiu. 

Z pewnością sięgnę po inne książki tego autora, głównie ze względu na jego lekkie pióro. "Doktorów" polecam nie tylko tym, których medycyna fascynuje, ale wszystkim, którzy mają ochotę poznać kilka świetnie przemyślanych i świetnie napisanych historii młodych lekarzy, którzy nie są tylko lekarzami, ale ludźmi z krwi i kości. Gorąco polecam! A jeśli się już zdecydujecie, nie czytajcie opisu z okładki, bo znajduje się tam okropny spojler :).

"Niemal przez całe życie studiował sztukę medyczną, a teraz pojął, że nigdy do końca nie zrozumie jej tajemnic.
Medycyna jest bowiem wiecznym poszukiwaniem powodów - przyczyn, które wyjaśniają skutki.
Nauka nie jest w stanie pojąć cudu."


Moja ocena 8/10

Music: 

14 lipca 2014

Stosik #11 ~ bo przecież nie mam co czytać


Jestem uzależniona... I muszę to przyznać otwarcie. Uzależniona od książek oczywiście. Bo przecież w czym przeszkadzają piętrzące się stosy własnych książek, w tym, żeby udać się do biblioteki lub poprosić przyjaciółki o kolejne tytuły. I tak oto zawitały w kolejce do czytanie takie oto pozycje:

-"Cierpienia Młodego Wertera"
-"Faust"
-"Freak City" - rano pożyczone, już skończone
-"Siostrzyca"
-"Feed"

Aktualnie namiętnie czytam "Doktorów" i sagę o Wiedźminie. Spodziewajcie się więc wielu recenzji. Oby tylko naszła mnie wena. A Wy co czytacie na tych wakacjach?

10 lipca 2014

61. "Gwiazd naszych wina" - John Green

Kiedy na polskim rynku pojawiła się powieść Johna Greena "Gwiazd naszych wina", blogosfera i czytelniczy świat rozpłynął się, w przeważającej części, w zachwycie. Oczekując wiele, a i chcąc być na bieżąco z bestsellerami postanowiłam sięgnąć po ten tytuł. Niestety, ja w zachwytach rozpływać się nie będę.


Nastoletnia Hazel ma raka. Jej życie to walka o każdy oddech, każdą chwilę spędzoną z najbliższymi. Dziewczyna, zniechęcona wszystkim, zostaje niejako zmuszona do wzięcia udziału w spotkaniu grupy wsparcia. Poznaje tam Augustusa. Między bohaterami nawiązuje się więź, tworzą oni swoją małą nieskończoność, wbrew swoim gwiazdom, które mają inne plany.

                                                                                                                                                                                                     Gdyby z opisu fabuły usunąć słowa "rak" i "grupa wsparcia", a wstawić "przeciętna" i "lekcja biologii" oraz kilka przymiotników przed imieniem głównego bohatera, otrzymalibyśmy opis na okładkę wielu książek dla młodzieży. Bo "Gwiazd naszych wina" to jest książka dla młodzieży. Tak, wiem. Dlatego też postaram się spojrzeć na nią z tej perspektywy. 

"Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę; daj mi cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę, i daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego."

Grupa odbiorców, z czym wiąże się używany przez autora język i styl, są jak najbardziej trafione. Choć dla mnie, niektóre rozmowy, czy sceny były nieco sztuczne, inne zaś infantylne. Chylę czoła przed Greenem za coś innego. Za poruszony temat. Nie da się ukryć - rak, czy inne nieuleczalne choroby to nie jest już coś z czym spotykamy się rzadko. To nas otacza, coraz częściej dowiadujemy się, że ktoś z naszych bliskich, bądź znajomych jest poważnie chory. W większości nie wiemy, jak z tą osobą rozmawiać, litujemy się nad nią, unikamy spojrzeń w oczy. Green pokazuje, że Ci ludzie mają normalne życie. Kochają, nienawidzą, popełniają błędy, spełniają marzenia. Jest im ciężko, to oczywiste, bo chodzenie z aparatem tlenowym na pewno życia nie ułatwia. Ale żyją. I najczęściej, pomimo bólu i cierpienia, frustracji i buntu, podchodzą do choroby z dystansem. Tak właśnie zachowuje się Hazel, czy Isaac - przyjaciel Gusa. Chciałabym wierzyć, że młodzi ludzie, którzy przeczytają tę książkę, będą lepiej rozumieli np. swoich chorych rówieśników. Nie będą ich traktować, z jednej strony jak jajko, z drugiej jak muzealny eksponat. Będą też mieli większą świadomość, że prędzej, czy później oni odejdą.

Książkę można przeczytać w jedno popołudnie. Zapewne można się wzruszyć, mnie się nie udało. Można za to bardzo szybko przewidzieć zakończenie, niestety. Chwalę za pomysł poszukiwań autora, który napisał ulubioną książkę Hazel. Przyznam, że ten wątek był najbardziej interesujący. Z chęcią wyrzuciłabym z tej
książki kilka ckliwych momentów, a w ich miejsce wsadziłabym więcej psychiki bohaterów, która swoją drogą głęboka jest, gdyż spotkać można tu mnóstwo filozoficznych wywodów. Kilka całkiem niezłych, choć jak na szesnastolatkę? To pewnie Efekt Uboczny Umierania.

"Do grupy, której skład bezustannie się zmieniał, należeli młodzi ludzie na różnych etapach rozwoju choroby nowotworowej. Dlaczego jej skład się zmieniał? Efekt uboczny umierania."

Przyznaję, ta recenzja jest nieco ironiczna. Nie rozumiem fenomenu tej książki i samych 10 stawianych w recenzjach. Jako młodzieżówka niezła, ale nie jest to książka, która mnie porwała, wstrząsnęła i wewnętrznie wywróciła. 

Na podstawie książki powstał film, o którym pewnie większość słyszała. Jestem ciekawa Waszych opinii.

Moja ocena 7/10
***
Nutka:


***
Przypominam, że szukam pen friend. Chętnych proszę o mejla: alicjah6@gmail.com


2 lipca 2014

Stosik #10 ~ wakacyjnie

                                                                                                                                                    
 Jakby ktoś nie był jeszcze zorientowany, to zaczęły się wakacje! Miałam leżeć, czytać i miało mi być z tym dobrze, 
a tymczasem zabrałam się za generalne porządki. Stworzyłam dodatkowe miejsce na książki, które przestawały mi się już mieścić w mojej biblioteczce. Można więc kupować kolejne tomiska. 

Zanim jednak zapełnię wolne przestrzenie, chciałabym nadrobić swoje zaległości.
 Powstał więc kolejny już stosik.
Książek, które będą mi towarzyszyć przez wakacyjne miesiące.

Jak widać na pierwszy rzut oka, króluje Sapkowski. Pewna osoba się zapewne bardzo cieszy, że wreszcie czytam sagę o Wiedźminie. Jest też Segal i "Doktorzy". "Nie odchodź" to prezent od wychowawczyni za bycie najlepszą przewodniczącą, "Dziewczyny atomowe" to z kolei nagroda za czerwony pasek. Jest też okazyjnie nabyty tytuł "Gdzie byliście gdy zapadła ciemność", który aktualnie czytam. Gdybym chciała zaprezentować Wam cały stosik lektur na nadchodzące miesiące, to byłby on chyba wyższy ode mnie...







***
Ludzie listy piszą...

Zanim ucieknę do czytania, mam propozycję nie do odrzucenia. Od jakiegoś czasu piszę ze swoją przyjaciółką, ale także z innymi osobami listy. Takie wiecie, papierowe. Ktoś w ogóle wie jeszcze jak to wygląda??? Może ktoś z Was chciałby prowadzić taką korespondencję? A możemy pisać o wszystkim. Gdyby ktoś był zainteresowany, to proszę o kontakt mejlowy: alicjah@gmail.com



I jeszcze nutka:

10 czerwca 2014

60. "Poprzez cienie"- Kinga Rozalia Nowak



"Strona za strona chowają się myśli,
chwila za chwilą odchodzą wspomnienia."

Jakiś czas temu dostałam propozycję recenzji nowo wydanego tomiku wierszy "Poprzez cienie". Załączony opis zaciekawił mnie i właściwie bez większego zastanowienia podjęłam się temu zadaniu. I o ile przeczytanie wierszy trudne nie było, to ich recenzja jest już nie lada wyzwaniem.

Zacznę od gratulacji. Gratuluję autorce odwagi, bo jakby nie było - pisanie wymaga szczerości, wobec samego siebie, ale też innych. Wymaga też odsłonięcia przed drugim człowiekiem kawałka naszej kruchej duszy. Podziwiam ludzi, którzy decydują się pokazać swoją twórczość, a nie piszą tylko do szuflady.

"Cisza,co krzyczy, gdy nikt jej nie słucha
jest zawsze w przestrzeni bezmiaru zgubiona."

Co do samych wierszy. Kilka z nich mnie wzruszyło, kilka zachwyciło, kilka rozczarowało. Najważniejsze jest dla mnie to, że te wiersze nie są udawane, naciągane, sztuczne. Czytając je, wiemy, że autorka zawarła w nich swoje serce i być może dlatego recenzja tego tomiku jest tak trudna.
Ostatnio zaczytuję się w poezji tak samo jak w prozie. Muszę więc przyznać, że pomimo wielu pozytywnych zaskoczeń, autorkę czeka jeszcze sporo pracy. Głównie przeszkadzał mi brak konsekwencji. Jeśli już czytam wiersz bez znaków interpunkcyjnych to uważam, że cały powinien być w takiej konwencji, a nie przemieszany.

"Trudniej z mroku nicości
do miłości wyciągnąć duszę."

Słowem - pomimo drobnych niedociągnięć - udany debiut. Myślę, że gdybym poznała autorkę na żywo to z pewnością bym się z nią dogadała. Mam nadzieję, Kinga Rozalia Nowak nie przestanie tworzyć i będę miała okazję przeczytać kolejny, może trochę obszerniejszy tomik jej wierszy. Życzę też powodzenia w pisarskiej karierze.

Moja ocena 7/10

***
Znów nie piszę. Ale już niedługo wakacje, więc będę mogła siedzieć, czytać i recenzować!

6 maja 2014

Stosik #9

Witajcie! Dzięki maturom mam teraz trochę wolnego czasu, więc  postanowiłam zaprezentować Wam stosik książek, które w najbliższym czasie będę czytać, bądź recenzować.




1. "Sen i śmierć" - zakupiona w Matrasie z okazji Dnia Książki, przeczytana i czeka na recenzję.
2."Wiersze wybrane" Szymborskiej - również przeczytane, będzie pierwsza recenzja poezji na blogu.
3.  "Malowany ptak" - czeka w kolejce
4. "Zbrodnia i kara" - moja aktualna lektura
5. "Mistrz i Małgorzata" - czytam po raz drugi, recenzję możecie przeczytać tutaj .
6. "Chłopiec z latawcem"
7. "Lolita" - zarzucona swojego czasu, więc mam nadzieję, że będę miała teraz okazję do niej powrócić
8. "Bezcenny" - jestem już w finale tej książki, ale nie wciąga mnie tak bardzo by dokończyć
9. "Atlas chmur" - pożyczone od Vibi, znajduje sięna mojej liście Must Read na 2014 

Jak widzicie czytam dużo książek na raz i kończy się to tym, że część zostaje zarzucona i niedokończona. Mam nadzieję, że na wakacjach będę miała dużo czasu, żeby wszystko nadrobić. A teraz by zdobyć wenę i napisać dla Was jakąś recenzję. Co chcielibyście przeczytać?

Zapraszam na mojego nowego bloga:.http://swiatwedlugalice.blogspot.com/ . Już niedługo pojawi się tam post z moimi zdjęciami. 

4 kwietnia 2014

Rusza świat według alice

Moi mili! Od jakiegoś czasu na blogu jest mały misz-masz. W pierwotnym założeniu miałam wrzucać jedynie recenzje książek. Później doszły "soboty z filmem",  zdjęcia i wpisy prywatne. A, że tytuł bloga to Alicja w Krainie Książek, postanowiłam założyć drugiego bloga. Tutaj zostają tylko recenzje książek i posty z książkami związane. Zapraszam Was więc do odwiedzenia mojego nowego kawałka sieci: tutaj. Znajdziecie tam treści odbiegające od tematyki książkowej, ale mam nadzieję, że równie ciekawe :).

Przypominam o konkursie, czekam cały czas na Wasze zgłoszenia :). Jak widzicie, po lewej stronie znajduje się nowy gadżet. Od teraz możecie otrzymywać powiadomienia o nowych postach na e-mail.

30 marca 2014

Konkurs na 18-ste urodziny

Cześć i czołem!
Tak się moi drodzy składa, że świętuję dziś swoje osiemnaste urodziny. Postanowiłam podzielić się radością i zorganizować konkurs.
Bez zbędnych wstępów:


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Alicja w Krainie Książek - alice.
2. Konkurs trwa od 30.03.2014 do 13.04.2014 do godziny 23:59
3. Nagrodą w konkursie jest książka pochodząca z mojej biblioteczki pt. "Długa Ziemia". Książka jest nowa.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy zgłosić się pod tym postem. W komentarzach podajcie swój nick, e - mail, adres bloga (jeśli takiego posiadacie) oraz odpowiedź na pytanie konkursowe :

Można powiedzieć, że "Długa Ziemia" to książka o Wszechświatach równoległych, alternatywnych. Jak wyglądałby wymyślony przez Ciebie Wszechświat?

Podobnie jak w przypadku pierwszego konkursu, zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie
 i moich przyjaciół. Czekamy na Wasze zgłoszenia, liczymy na kreatywność :).

5. Zwycięzca ma tydzień na przesłanie na mojego mejla (alicjah6@gmail.com) swoich danych adresowych. Nie wysyłam poza teren Polski!
6.Osoby posiadające bloga proszę o umieszczenie podlinkowanego baneru. Nie jest to jednak konieczne.
7. Dodanie bloga do obserwowanych oraz lajki na fb nie są obowiązkowe.
8. Wszelkie pytania proszę zostawiać pod tym wpisem, lub słać na adres alicjah6@gmail.com

25 marca 2014

59. "Lalka" - Bolesław Prus


Postyczniowa Warszawa.
Z jednej strony bogate salony, piękne, choć nieco próżne damy, szarmanccy mężczyźni. 
Z drugiej praca u podstaw, utylitaryzm. 
Co może połączyć dwoje ludzi z tych odmiennych światów?
Otóż oczywiście miłość. 

Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.

Wyjątkowa powieść o społeczeństwie polskim 
w XIX wieku, o marzycielach, wzniosłym uczuciu i grze pieniądza. 



A teraz proszę się ładnie przyznać, kto w szkole średniej nie przeczytał "Lalki" Prusa?
No śmiało, śmiało...
Lektury obowiązkowe - zazwyczaj kara i utrapienie dla uczniów. Nie tylko dla tych, którzy bez kija do książek nie podchodzą, ale także dla miłośników literatury. Bo czasem ciężkie, niedzisiejsze, niezrozumiałe. A do tego, jak w tym przypadku - opasłe. I siedzi taki licealista nad "Lalką" i od samego patrzenia się zmęczył, bo przecież to w tomach, to to grube,
o czym to w ogóle jest i po co mi wiedzieć o pracy organicznej, o Wokulskim i jego sklepie.

Posłuchaj. Gdyby mi się ziemia rozstąpiła pod nogami... rozumiesz?... Gdyby mi niebo miało zawalic się na łeb- nie cofnę się, rozumiesz?... Za takie szczęście oddam życie...

Myślę, że wiele osób ma lub też miało takie podejście i po prostu nie przebrnęło przez tę książkę. A szkoda! Kiedy w ubiegłym tygodniu wrzuciłam post " W obiektywie", gdzie znalazły się m.in. zdjęcia z lektury "Lalki", dostałam wiele komentarzy, że to jedna
z najgorszych lektur, jakie musieli przeczytać. Myślę sobie, że jestem dopiero na początku
 i nie jest źle, ale jak mówią, że kiepsko, to pewnie później będę zasypiać. Otóż wręcz przeciwnie! Bo choć to nie jest książka, którą się czyta z zapartym tchem to jest to powieść bardzo przyjemna w odbiorze. Ustalmy na początku, żeby nie było nieporozumień,
że romantyczką to ja nie jestem i te wszystkie patetyczne uniesienia po prostu do mnie nie przemawiają.

Przez rok cierpiałem na jakąś chorobę mózgową, a zdawało mi się, że jestem zakochany.

 Zwracam się tutaj do ludzi mojego pokroju - nie martwcie się i jednak spróbujcie. Bo choć miłości jest tutaj wiele, to gwarantuję Wam, że nie będzie wszędzie słodkich kwiatuszków
 i jednorożców. A to wszystko dzięki postaciom. Postaciom specyficznym i zapadającym
w pamięć.
 Jak ujęła Karolina - Izabela Łęcka to osoba pusta. Uwierzcie, że to jedno z łagodniejszych określeń, które usłyszałam odnośnie tej bohaterki od rozmaitych osób. Ale cóż się dziwić osobie, która została wychowana w powszechnym uwielbieniu dla jej osoby? I pomimo swojej irytującej natury, gdzieś tam zaskarbia sobie sympatię czytelnika. W powieści spotykamy całą gamę postaci nietuzinkowych, reprezentujących rozmaite warstwy społeczne i odznaczające się wyjątkowymi cechami charakteru postacie. Ich różnorodność sprawia,
że nawet najbardziej wybredny czytelnik znajdzie bohatera, którego polubi i którego losy będzie śledził. Wszystko to, przedstawione w jasno określonych realiach, które pozwalają nam się zatopić
 w ówczesny styl życia i bycia ludzi.

Kobiety nigdy nie gubią ludzi od razu.

Dla mnie, "Lalka" to jedna z najlepszych lektur, jakie miałam okazję przeczytać w trakcie swojej edukacji. Nie jest to powieść najłatwiejsza, nie jest to też lektura na dwa popołudnia. Nie dziwie się więc osobom, które nie przebrnęły przez tę książkę. Dziwię się tym,
które w ogóle nie spróbowały. Może akurat zakochalibyście się w niej, jak Wokulski
 w Izabeli?

Moja ocena 9/10

16 marca 2014

W obiektywie #1

Witajcie! Kiedy zmieniłam wygląd bloga, zapowiedziałam, że pojawią się jakieś nowe notki. Alicja zasugerowała, by pojawiło się trochę więcej zdjęć. I tak sobie pomyślałam, że w sumie czemu nie? Może będę miała w końcu okazję, by sięgnąć po zakurzony już aparat. I tak co jakiś czas, na blogu będą się pojawiać moje zdjęcia, które w jakiś sposób opisują też moje życie, więc będzie trochę prywaty. Mam nadzieję, że tego typu posty przypadną Wam do gustu :). Czekam na opinie.
Ale już bez zbędnych wstępów:



 Namiastka tego, co ostatnio zajmuje większość mojego czasu - chemia i biologia. Chciała biol-chem, to niech teraz nie narzeka!



Z wyjazdu do Rzeszowa. Niech świat wie - będę okularnikiem :).



Pan Miś (po lewej) i Pani Misiowa (po prawej), czyli prezenty od wspaniałych chłopaków 
z mojej wspaniałej klasy z okazji Dnia Kobiet, razem z właścicielkami na Dyskusyjnym Klubie Filmowym oglądają "Smażone Zielone Pomidory".


Moje miasto i piękny zachód słońca...



Pomimo ogromu nauki i obowiązków nie zarzucam czytania! Wręcz przeciwnie, muszę jak najszybciej uwinąć się z "Lalką". Jak możecie zauważyć na ostatnim zdjęciu, mam możliwość e-czytania. Pomimo oczywistych plusów jak mały ciężar tabletu, czy dostępnych w aplikacji gadżetów, e-czytanie raczej nie wyprze w moim przypadku książek papierowych. Tablet bowiem nie ma zapachu niemal 50 letnich wspomnień papieru, gdzie znalazłam m.in. kwiaty zasuszone przez moją babcię. 

Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają. Życzę udanej niedzieli! 

9 marca 2014

58. "Tato, gdzie jedziemy?" - Jean-Louis Fournier













Jean-Louis Fournier jest ojcem dwóch chłopców, Mathieu i Thomasa. Urodzili się w odstępie dwóch lat, obaj upośledzeni fizycznie i umysłowo. To sprawiło, że autor "dwukrotnie zaznał końca świata".


 Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia: "Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają stosowną minę, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie". Humorem Fournier łamie tabu i uśmierza ból. "To jedyny sposób, by przetrwać, gdy człowiek znalazł się na topliście 50 najbardziej zdesperowanych ludzi" - wyznaje. "Pomyślałem, żeby napisać list do moich dwóch chłopców innych niż wszyscy. Żeby ludzie ich poznali, żeby zaistnieli w społeczeństwie, które ich odrzuca - przecież o takich jak oni przyjaciele się nie dowiadują, ba! uważają, że ich odejście przynosi ulgę. Chciałem wysoko wynieść Mathieu i Thomasa. Chciałem uczynić ich bohaterami książki!".

                                                                                                                                              [opis z lubimyczytac.pl]

Recenzja tej książki przychodzi mi niezwykle trudno. Zazwyczaj niska ocena książki może urazić najwyżej ego jej autora, który nie może przyjąć do wiadomości, że komuś jego dzieło się nie spodobało. W tym wypadku przychodzi mi ocenić czyjeś życie. I pytam: no jak? Jak mogę ocenić wyznanie człowieka, który opisuje życie ze swoimi niepełnosprawnymi synami. A najlepsze jest to, że on, w przeciwieństwie do mnie,  nie ma skrupułów. Bez ogródek stwierdza, że jego synowie mają sieczkę w mózgu. Podchodzi do tego wszystkiego z ogromnym dystansem i specyficznym poczuciem humoru, którego czasem nie mogłam zrozumieć. 


"Tato, gdzie jedziemy?" to książka, po której ludziom robi się lepiej".

Christine Jordis, przewodnicząca jury nagrody Fémina


Czy po tej książce zrobiło mi się lepiej? Nie jestem do tego przekonana. Ta książka dała mi jednak poczucie, że nie należy przy ludziach chorych umysłowo przyjmować tej grzecznej i przepraszającej miny. Trzeba ich po prostu zaakceptować i traktować jak najbardziej normalnie. 

Jeśli chcecie sięgnąć po tę książkę, nie oczekujcie smutnej historii o trudzie wychowania niepełnosprawnych dzieci. Spodziewajcie się brutalnej prawdy, prostego i dosadnego języka w historii o dzieciach z sieczką w mózgu.


Miałam nie przyznawać liczbowej oceny, jednak umieszczę taką jak na LC: 8/10









8 marca 2014

Trochę zmian... nie tylko w wyglądzie

Zmiany wyglądu bloga Vibi, popchnęły mnie do tego, żeby zmienić coś u siebie. A, że to wszystko łączyło się z podjęciem ważnych decyzji to dzisiaj mam dla Was trochę informacji odnośnie tego, jakie zmiany zaszły i jeszcze zajdą :).

Po pierwsze i najważniejsze prawdopodobnie rezygnuję z udziału w Olimpiadzie Biologicznej. Nie oznacza to jednak, że będę miała teraz mnóstwo wolnego czasu. Wręcz przeciwnie, bo zamierzam zabrać się za powtórki do przyszłorocznej matury (taka szalona jestem). Obiecałam sobie jednak, że będę bardziej zorganizowana i poświęcę blogowaniu więcej czasu niż dotychczas.

Jak widzicie zmienił się też wygląd bloga. Nie ma już rażącej po oczach bieli. Mam nadzieję, że się Wam podoba. Czekam na opinie i sugestie.

Mam też kilka pomysłów odnośnie "zawartości" postów. Pojawią się prawdopodobnie recenzje zbiorcze (ma ktoś pomysł na nazwę takiego postu?). Zacznę aktywniej tworzyć "Sobotę z filmem". Myślę też nad postami odnośnie wydarzeń kulturalnych, ciekawych premier, itd.

Zbliżają się moje 18 urodziny i z tej okazji zorganizuję prawdopodobnie konkurs. Bądźcie więc czujni!

Jeśli macie jakieś sugestie, piszcie śmiało :)

6 marca 2014

Ambitne plany na rok 2014

Początek roku i związane z nim noworoczne postanowienia już dawno za nami. Podjęłam decyzję, że na razie zawieszam swój udział w wyzwaniach, ponieważ nie udaje mi się ich wypełniać. Jedyne co robię, to z czystej ciekawości, mierzę grzbiety. Ostatnio do głowy wpadł mi pomysł, na stworzenie listy książek, które muszę w tym roku przeczytać. I choć moja przewspaniała przyjaciółka Karolina nie wierzy, że uda mi się tej sztuki dokonać, postanowiłam spróbować. Tak oto prezentuje się MUST READ na rok 2014:

- "Malowany ptak" - J. Kosiński - UWAGA! Książka jest usilnie przez nas poszukiwana. Jeśli ktoś ma ją w swoich zbiorach i chciałby ją pożyczyć/wymienić/sprzedać to koniecznie proszę o kontakt
w komentarzu lub w mejlu (alicjah6@gmail.com)

-  "451° Fahrenheita"   R.Bradbury
- "American Psycho" - B.E. Ellis
- "Atlas chmur" - D.Mitchell
- "Białe na czarnym" - R.D.G Gallego
- "Brak tchu" - G. Orwell
- "Cierpienia młodego Wertera"- J.W.Goethe
- " Cmentarz w Pradze" -U.Eco
- "Faust" - J.W.Goethe
- "Granica" - Z.Nałkowska
- "Gra w klasy"-J. Cortazar
- "Jądro ciemności" - J. Conrad
- "Lolita" - Vladmir Nabokov
- "Lot nad kukułczym gniazdem"-K. Kesey
- "Mechaniczna pomarańcza"  - A.Burgess
- "Miłość w czasach zarazy"-G.G.Marquez
- "Paragraf 22" -J. Heller
- "Popioły" - S. Żeromski
- "Portret Doriana Graya" - O. Wilde 
- "Proces"- Franz Kafka
- "Przeminęło z wiatrem"- M.Mitchell
- "Sklepy cynamonowe" - Bruno Szulz
- "Sto lat samotności - G.G. Marquez
- "Umiłowana" - T. Morrison
- "Zabić drozda" -N.H. Lee
- "Cesarz" -R.Kapuściński

Pogrubione tytuły to te, które chcę przeczytać najbardziej. Cała sprawa jest niestety utrudniona, ponieważ główna biblioteka mojego miasta jest przenoszona w nowe miejsce, a filie nie są tak dobrze wyposażone. Na moich półkach pokutuje również wiele innych książek, głównie młodzieżowek, które zamierzam raz dwa przeczytać w wolnym czasie i prawdopodobnie sprzedać lub wymienić, także możecie oczekiwać jakiejś wyprzedaży. 

Co czytaliście z mojej listy? Co Was szczególnie zachwyciło, a co rozczarowało?

Na blogu szykują się też zmiany w wyglądzie, ale to musi poczekać, aż wyjdę na prosto w szkole, w której przez chorobę mam sporo zaległości.

2 marca 2014

57. "Ono"- Dorota Terakowska






Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Naucz się tego.

Ewa to młoda dziewczyna, która chce wyrwać się ze swojego miasteczka i rozpocząć nowe, lepsze życie. Jednak rzeczywistość brutalnie sprowadza ją na ziemię. Dziewczyna zachodzi
 w ciążę. Nakłoniona przez matkę udaje się do lekarza, gdzie ma poddać się aborcji. Ewa dowiaduje się tam, że płód ją słyszy, a za oknem widzi nagie drzewo.W młodej kobiecie budzi się wątpliwość. Dociera do niej, że jej dziecko nigdy nie dowie się czy to był kasztan, dąb, czy jesion. Postanawia urodzić. Zaczyna mówić do swojego dziecka, uczyć go świata. Sama również widzi i uczy się świata na nowo.

Z twórczością Doroty Terakowskiej spotykam się po raz drugi. Pierwszym tytułem po jaki sięgnęłam było "Tam, gdzie spadają anioły". Książka mnie zachwyciła, a ostatnio będąc w szkolnej bibliotece na wystawie leżało "Ono". Pomyślałam, że z chęcią przeczytam kolejną powieść tej autorki. Nie żałuję tego wyboru, choć książka nie jest najłatwiejszą lekturą. Nie chciałabym się tutaj rozwodzić nad poszczególnymi wydarzeniami, bo myślę, że nie są one w tej książce najważniejsze. Dla mnie ta książka jest do bólu prawdziwa. Przenosi też w sobie ogromny ładunek tak bliskich nam - zwykłych ludzkich problemów, jak brak akceptacji, chłodne rodzinne relacje, brak pieniędzy i stabilizacji, wzajemne wyrzuty i oskarżenia. Dotyka też spraw trudnych jak gwałt czy aborcja. Nie mniej jednak po przeczytaniu tej książki, nie wpadłam w podły nastrój, zastanawiając się jaki świat jest zły. Wręcz przeciwnie.Ta powieść dała mi jakąś nadzieję, że trzeba tylko inaczej spojrzeć na otaczający nas świat i wszystko może się zmienić.

Urodzisz się dzięki kasztanom i chcę, żebyś było do nich podobne. Ukłuj, gdy dotknie cię ktoś, kogo nie chcesz i nie lubisz. Pokaż miękką, ciepłą skórę, pozwól jej dotknąć i ją pogłaskać, gdy stwierdzisz, że ktoś jest dobry i go lubisz. Ale wnętrze zawsze zachowaj tylko dla siebie i dla niewielu ludzi, którym zaufasz, bo na pewno są gdzieś tacy, tylko trzeba ich znaleźć.

Moje serce zaskarbili sobie wszyscy bohaterowie, bez wyjątku. Ktoś kto czytał już tę powieść, może się dziwić. Jak mogę lubić żonę Jana, której zależy tylko na pieniądzach. Ano mogę. Dlatego, że te postacie są prawdziwe. Czasem, (nie mówię tu  o fantastyce, choć tam również ważne są prawdziwe postacie) spotykam się z papierowymi postaciami (podobno to modny zwrot w blogosferze). A tutaj było inaczej. Czytając czułam, że bez problemu i w moim mieście odnalazłabym jakąś Ewę, jej matkę i ojca, który kocha muzykę, a także jakąś kapeluszową babcie. I za to lubię te postacie. Nie są idealne, są po prostu prawdziwe. 

Człowiekowi zawsze się wydaje, że kiedyś było lepiej. To niekoniecznie prawda, bo nie umiemy docenić naszego dziś.

Nie boję się przyznać, że w jakimś stopniu ta książka zmieniła moje patrzenie na otaczającą rzeczywistość. Myślę, że podobnie będzie z Tobą, drogi czytelniku - zapraszam do lektury :).

Z tego co zrozumiałam, książka powstała na podstawie scenariusza do filmu "Ono" w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej - córki autorki. Z pewnością go obejrzę, a Was proszę o opinie.

Moja ocena 10/10, Must Read



***
Przepraszam, że tak rzadko dla Was piszę i tak rzadko odwiedzam Wasze blogi, ale mam problem z organizacją czasu i w ogóle życiowym ogarnięciem. Po raz kolejny obiecuję poprawę :).