14 stycznia 2014

51. "Opowieść dla przyjaciela" - Halina Poświatowska



„A jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej...” 



„Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń.(...) Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.”


"Opowieść dla przyjaciela" to list, wyznanie skierowane do konkretnej osoby. Historia przyjaźni, miłości, ale także ogromnego cierpienia i zmagań z chorobą. Historia walki o marzenia, strachu przed życiem i o samym życiu również.

Z twórczością Poświatowskiej zetknęłam się głównie przez napotykane wiersze. Co jakiś czas natrafiałam również na cytat z tej właśnie książki. Zaintrygowana, postanowiłam ją wypożyczyć.

Opowiedzianą historię podzieliłabym na dwie części, choć cała książka ma formę listu, a właściwie listów skierowanych do przyjaciela. Na początku mamy to czynienia ze swoistym traktatem o uczuciach i relacjach międzyludzkich a także strachu - tak przed życiem, jak i przed śmiercią. W późniejszych rozdziałach Poświatowska opisuje tułaczkę po szpitalach, studia w Ameryce i próby spełniania marzeń, pomimo przeciwności losu.

To, co w tej książce urzekło mnie najbardziej to zdecydowanie język i styl autorki. Jest on bardzo poetycki i plastyczny, choć momentami Poświatowska nie owija w bawełnę. To świetny przykład,  jak pięknie można opisać ludzkie uczucia. Nie jest to jednak na szczęście grafomaństwo, puste frazesy i banalne słowa.
Mniej podobała mi się natomiast druga część książki, czyli wspomniany opis tułaczki po szpitalach itd. Momentami było to odrobinę nużące.

Jeżeli ktoś lubi poezję Poświatowskiej, ta książka na pewno mu się spodoba. Podobno, jest to również dobra propozycja na pierwsze spotkanie z tą autorką.
Pozostawiam Was na koniec z cytatem:

„Będę mówić przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem, milczenie nie wyjaśnia nic. A ja usiłuję wciąż na nowo wyjaśnić sobie i tobie, że to, co uczyniłam, nie było zdradą. Nawet wtedy, gdy zapragnęłam umrzeć, nie popełniłam zdrady i nie zawiodłam twojej wiary we mnie. I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu będę się bronić słowami. Chcę ci przypomnieć siebie taką, jaką byłam poprzez te wszystkie lata, które mijały nam wspólnie, dni - podczas których nasze myśli płynęły równolegle, świadome swojej bliskości; wystarczało napisać list, wyciągnąć rękę, żeby napotkać twoje słowa, twój przyjazny gest. Chcę przywołać naszą przeszłość, naszą wspólną przeszłość, chcę, żebyś na tych kartkach, które białe jeszcze piętrzą się przede mną, odnalazł drganie mojego żywego serca.”

Moja ocena 7/10


***
Dzisiejsza recenzja, co pewnie widać, jest pisana bardzo na szybko, ale powrócił do mnie mój laptop i musiałam dla Was coś napisać. Jest szansa, że recenzję będą się pojawiały teraz częściej, gdyż mam możliwości techniczne a od piątku rozpoczynam zimowe ferie. Jejja :D 

2 komentarze:

  1. oo, kojarzę okładkę, zdaje się, że u mojego taty widziałam xd ale raczej się nie skuszę, poezja to nie moja działka

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie znam tej autorki ani jej wierszy, ale pozycja wydaje się być ciekawa. Choć niewiele czytuję takich książek to byłoby ciekawe doświadczenie po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)