30 marca 2014

Konkurs na 18-ste urodziny

Cześć i czołem!
Tak się moi drodzy składa, że świętuję dziś swoje osiemnaste urodziny. Postanowiłam podzielić się radością i zorganizować konkurs.
Bez zbędnych wstępów:


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Alicja w Krainie Książek - alice.
2. Konkurs trwa od 30.03.2014 do 13.04.2014 do godziny 23:59
3. Nagrodą w konkursie jest książka pochodząca z mojej biblioteczki pt. "Długa Ziemia". Książka jest nowa.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy zgłosić się pod tym postem. W komentarzach podajcie swój nick, e - mail, adres bloga (jeśli takiego posiadacie) oraz odpowiedź na pytanie konkursowe :

Można powiedzieć, że "Długa Ziemia" to książka o Wszechświatach równoległych, alternatywnych. Jak wyglądałby wymyślony przez Ciebie Wszechświat?

Podobnie jak w przypadku pierwszego konkursu, zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie
 i moich przyjaciół. Czekamy na Wasze zgłoszenia, liczymy na kreatywność :).

5. Zwycięzca ma tydzień na przesłanie na mojego mejla (alicjah6@gmail.com) swoich danych adresowych. Nie wysyłam poza teren Polski!
6.Osoby posiadające bloga proszę o umieszczenie podlinkowanego baneru. Nie jest to jednak konieczne.
7. Dodanie bloga do obserwowanych oraz lajki na fb nie są obowiązkowe.
8. Wszelkie pytania proszę zostawiać pod tym wpisem, lub słać na adres alicjah6@gmail.com

25 marca 2014

59. "Lalka" - Bolesław Prus


Postyczniowa Warszawa.
Z jednej strony bogate salony, piękne, choć nieco próżne damy, szarmanccy mężczyźni. 
Z drugiej praca u podstaw, utylitaryzm. 
Co może połączyć dwoje ludzi z tych odmiennych światów?
Otóż oczywiście miłość. 

Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.

Wyjątkowa powieść o społeczeństwie polskim 
w XIX wieku, o marzycielach, wzniosłym uczuciu i grze pieniądza. 



A teraz proszę się ładnie przyznać, kto w szkole średniej nie przeczytał "Lalki" Prusa?
No śmiało, śmiało...
Lektury obowiązkowe - zazwyczaj kara i utrapienie dla uczniów. Nie tylko dla tych, którzy bez kija do książek nie podchodzą, ale także dla miłośników literatury. Bo czasem ciężkie, niedzisiejsze, niezrozumiałe. A do tego, jak w tym przypadku - opasłe. I siedzi taki licealista nad "Lalką" i od samego patrzenia się zmęczył, bo przecież to w tomach, to to grube,
o czym to w ogóle jest i po co mi wiedzieć o pracy organicznej, o Wokulskim i jego sklepie.

Posłuchaj. Gdyby mi się ziemia rozstąpiła pod nogami... rozumiesz?... Gdyby mi niebo miało zawalic się na łeb- nie cofnę się, rozumiesz?... Za takie szczęście oddam życie...

Myślę, że wiele osób ma lub też miało takie podejście i po prostu nie przebrnęło przez tę książkę. A szkoda! Kiedy w ubiegłym tygodniu wrzuciłam post " W obiektywie", gdzie znalazły się m.in. zdjęcia z lektury "Lalki", dostałam wiele komentarzy, że to jedna
z najgorszych lektur, jakie musieli przeczytać. Myślę sobie, że jestem dopiero na początku
 i nie jest źle, ale jak mówią, że kiepsko, to pewnie później będę zasypiać. Otóż wręcz przeciwnie! Bo choć to nie jest książka, którą się czyta z zapartym tchem to jest to powieść bardzo przyjemna w odbiorze. Ustalmy na początku, żeby nie było nieporozumień,
że romantyczką to ja nie jestem i te wszystkie patetyczne uniesienia po prostu do mnie nie przemawiają.

Przez rok cierpiałem na jakąś chorobę mózgową, a zdawało mi się, że jestem zakochany.

 Zwracam się tutaj do ludzi mojego pokroju - nie martwcie się i jednak spróbujcie. Bo choć miłości jest tutaj wiele, to gwarantuję Wam, że nie będzie wszędzie słodkich kwiatuszków
 i jednorożców. A to wszystko dzięki postaciom. Postaciom specyficznym i zapadającym
w pamięć.
 Jak ujęła Karolina - Izabela Łęcka to osoba pusta. Uwierzcie, że to jedno z łagodniejszych określeń, które usłyszałam odnośnie tej bohaterki od rozmaitych osób. Ale cóż się dziwić osobie, która została wychowana w powszechnym uwielbieniu dla jej osoby? I pomimo swojej irytującej natury, gdzieś tam zaskarbia sobie sympatię czytelnika. W powieści spotykamy całą gamę postaci nietuzinkowych, reprezentujących rozmaite warstwy społeczne i odznaczające się wyjątkowymi cechami charakteru postacie. Ich różnorodność sprawia,
że nawet najbardziej wybredny czytelnik znajdzie bohatera, którego polubi i którego losy będzie śledził. Wszystko to, przedstawione w jasno określonych realiach, które pozwalają nam się zatopić
 w ówczesny styl życia i bycia ludzi.

Kobiety nigdy nie gubią ludzi od razu.

Dla mnie, "Lalka" to jedna z najlepszych lektur, jakie miałam okazję przeczytać w trakcie swojej edukacji. Nie jest to powieść najłatwiejsza, nie jest to też lektura na dwa popołudnia. Nie dziwie się więc osobom, które nie przebrnęły przez tę książkę. Dziwię się tym,
które w ogóle nie spróbowały. Może akurat zakochalibyście się w niej, jak Wokulski
 w Izabeli?

Moja ocena 9/10

16 marca 2014

W obiektywie #1

Witajcie! Kiedy zmieniłam wygląd bloga, zapowiedziałam, że pojawią się jakieś nowe notki. Alicja zasugerowała, by pojawiło się trochę więcej zdjęć. I tak sobie pomyślałam, że w sumie czemu nie? Może będę miała w końcu okazję, by sięgnąć po zakurzony już aparat. I tak co jakiś czas, na blogu będą się pojawiać moje zdjęcia, które w jakiś sposób opisują też moje życie, więc będzie trochę prywaty. Mam nadzieję, że tego typu posty przypadną Wam do gustu :). Czekam na opinie.
Ale już bez zbędnych wstępów:



 Namiastka tego, co ostatnio zajmuje większość mojego czasu - chemia i biologia. Chciała biol-chem, to niech teraz nie narzeka!



Z wyjazdu do Rzeszowa. Niech świat wie - będę okularnikiem :).



Pan Miś (po lewej) i Pani Misiowa (po prawej), czyli prezenty od wspaniałych chłopaków 
z mojej wspaniałej klasy z okazji Dnia Kobiet, razem z właścicielkami na Dyskusyjnym Klubie Filmowym oglądają "Smażone Zielone Pomidory".


Moje miasto i piękny zachód słońca...



Pomimo ogromu nauki i obowiązków nie zarzucam czytania! Wręcz przeciwnie, muszę jak najszybciej uwinąć się z "Lalką". Jak możecie zauważyć na ostatnim zdjęciu, mam możliwość e-czytania. Pomimo oczywistych plusów jak mały ciężar tabletu, czy dostępnych w aplikacji gadżetów, e-czytanie raczej nie wyprze w moim przypadku książek papierowych. Tablet bowiem nie ma zapachu niemal 50 letnich wspomnień papieru, gdzie znalazłam m.in. kwiaty zasuszone przez moją babcię. 

Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają. Życzę udanej niedzieli! 

9 marca 2014

58. "Tato, gdzie jedziemy?" - Jean-Louis Fournier













Jean-Louis Fournier jest ojcem dwóch chłopców, Mathieu i Thomasa. Urodzili się w odstępie dwóch lat, obaj upośledzeni fizycznie i umysłowo. To sprawiło, że autor "dwukrotnie zaznał końca świata".


 Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia: "Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają stosowną minę, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie". Humorem Fournier łamie tabu i uśmierza ból. "To jedyny sposób, by przetrwać, gdy człowiek znalazł się na topliście 50 najbardziej zdesperowanych ludzi" - wyznaje. "Pomyślałem, żeby napisać list do moich dwóch chłopców innych niż wszyscy. Żeby ludzie ich poznali, żeby zaistnieli w społeczeństwie, które ich odrzuca - przecież o takich jak oni przyjaciele się nie dowiadują, ba! uważają, że ich odejście przynosi ulgę. Chciałem wysoko wynieść Mathieu i Thomasa. Chciałem uczynić ich bohaterami książki!".

                                                                                                                                              [opis z lubimyczytac.pl]

Recenzja tej książki przychodzi mi niezwykle trudno. Zazwyczaj niska ocena książki może urazić najwyżej ego jej autora, który nie może przyjąć do wiadomości, że komuś jego dzieło się nie spodobało. W tym wypadku przychodzi mi ocenić czyjeś życie. I pytam: no jak? Jak mogę ocenić wyznanie człowieka, który opisuje życie ze swoimi niepełnosprawnymi synami. A najlepsze jest to, że on, w przeciwieństwie do mnie,  nie ma skrupułów. Bez ogródek stwierdza, że jego synowie mają sieczkę w mózgu. Podchodzi do tego wszystkiego z ogromnym dystansem i specyficznym poczuciem humoru, którego czasem nie mogłam zrozumieć. 


"Tato, gdzie jedziemy?" to książka, po której ludziom robi się lepiej".

Christine Jordis, przewodnicząca jury nagrody Fémina


Czy po tej książce zrobiło mi się lepiej? Nie jestem do tego przekonana. Ta książka dała mi jednak poczucie, że nie należy przy ludziach chorych umysłowo przyjmować tej grzecznej i przepraszającej miny. Trzeba ich po prostu zaakceptować i traktować jak najbardziej normalnie. 

Jeśli chcecie sięgnąć po tę książkę, nie oczekujcie smutnej historii o trudzie wychowania niepełnosprawnych dzieci. Spodziewajcie się brutalnej prawdy, prostego i dosadnego języka w historii o dzieciach z sieczką w mózgu.


Miałam nie przyznawać liczbowej oceny, jednak umieszczę taką jak na LC: 8/10









8 marca 2014

Trochę zmian... nie tylko w wyglądzie

Zmiany wyglądu bloga Vibi, popchnęły mnie do tego, żeby zmienić coś u siebie. A, że to wszystko łączyło się z podjęciem ważnych decyzji to dzisiaj mam dla Was trochę informacji odnośnie tego, jakie zmiany zaszły i jeszcze zajdą :).

Po pierwsze i najważniejsze prawdopodobnie rezygnuję z udziału w Olimpiadzie Biologicznej. Nie oznacza to jednak, że będę miała teraz mnóstwo wolnego czasu. Wręcz przeciwnie, bo zamierzam zabrać się za powtórki do przyszłorocznej matury (taka szalona jestem). Obiecałam sobie jednak, że będę bardziej zorganizowana i poświęcę blogowaniu więcej czasu niż dotychczas.

Jak widzicie zmienił się też wygląd bloga. Nie ma już rażącej po oczach bieli. Mam nadzieję, że się Wam podoba. Czekam na opinie i sugestie.

Mam też kilka pomysłów odnośnie "zawartości" postów. Pojawią się prawdopodobnie recenzje zbiorcze (ma ktoś pomysł na nazwę takiego postu?). Zacznę aktywniej tworzyć "Sobotę z filmem". Myślę też nad postami odnośnie wydarzeń kulturalnych, ciekawych premier, itd.

Zbliżają się moje 18 urodziny i z tej okazji zorganizuję prawdopodobnie konkurs. Bądźcie więc czujni!

Jeśli macie jakieś sugestie, piszcie śmiało :)

6 marca 2014

Ambitne plany na rok 2014

Początek roku i związane z nim noworoczne postanowienia już dawno za nami. Podjęłam decyzję, że na razie zawieszam swój udział w wyzwaniach, ponieważ nie udaje mi się ich wypełniać. Jedyne co robię, to z czystej ciekawości, mierzę grzbiety. Ostatnio do głowy wpadł mi pomysł, na stworzenie listy książek, które muszę w tym roku przeczytać. I choć moja przewspaniała przyjaciółka Karolina nie wierzy, że uda mi się tej sztuki dokonać, postanowiłam spróbować. Tak oto prezentuje się MUST READ na rok 2014:

- "Malowany ptak" - J. Kosiński - UWAGA! Książka jest usilnie przez nas poszukiwana. Jeśli ktoś ma ją w swoich zbiorach i chciałby ją pożyczyć/wymienić/sprzedać to koniecznie proszę o kontakt
w komentarzu lub w mejlu (alicjah6@gmail.com)

-  "451° Fahrenheita"   R.Bradbury
- "American Psycho" - B.E. Ellis
- "Atlas chmur" - D.Mitchell
- "Białe na czarnym" - R.D.G Gallego
- "Brak tchu" - G. Orwell
- "Cierpienia młodego Wertera"- J.W.Goethe
- " Cmentarz w Pradze" -U.Eco
- "Faust" - J.W.Goethe
- "Granica" - Z.Nałkowska
- "Gra w klasy"-J. Cortazar
- "Jądro ciemności" - J. Conrad
- "Lolita" - Vladmir Nabokov
- "Lot nad kukułczym gniazdem"-K. Kesey
- "Mechaniczna pomarańcza"  - A.Burgess
- "Miłość w czasach zarazy"-G.G.Marquez
- "Paragraf 22" -J. Heller
- "Popioły" - S. Żeromski
- "Portret Doriana Graya" - O. Wilde 
- "Proces"- Franz Kafka
- "Przeminęło z wiatrem"- M.Mitchell
- "Sklepy cynamonowe" - Bruno Szulz
- "Sto lat samotności - G.G. Marquez
- "Umiłowana" - T. Morrison
- "Zabić drozda" -N.H. Lee
- "Cesarz" -R.Kapuściński

Pogrubione tytuły to te, które chcę przeczytać najbardziej. Cała sprawa jest niestety utrudniona, ponieważ główna biblioteka mojego miasta jest przenoszona w nowe miejsce, a filie nie są tak dobrze wyposażone. Na moich półkach pokutuje również wiele innych książek, głównie młodzieżowek, które zamierzam raz dwa przeczytać w wolnym czasie i prawdopodobnie sprzedać lub wymienić, także możecie oczekiwać jakiejś wyprzedaży. 

Co czytaliście z mojej listy? Co Was szczególnie zachwyciło, a co rozczarowało?

Na blogu szykują się też zmiany w wyglądzie, ale to musi poczekać, aż wyjdę na prosto w szkole, w której przez chorobę mam sporo zaległości.

2 marca 2014

57. "Ono"- Dorota Terakowska






Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Naucz się tego.

Ewa to młoda dziewczyna, która chce wyrwać się ze swojego miasteczka i rozpocząć nowe, lepsze życie. Jednak rzeczywistość brutalnie sprowadza ją na ziemię. Dziewczyna zachodzi
 w ciążę. Nakłoniona przez matkę udaje się do lekarza, gdzie ma poddać się aborcji. Ewa dowiaduje się tam, że płód ją słyszy, a za oknem widzi nagie drzewo.W młodej kobiecie budzi się wątpliwość. Dociera do niej, że jej dziecko nigdy nie dowie się czy to był kasztan, dąb, czy jesion. Postanawia urodzić. Zaczyna mówić do swojego dziecka, uczyć go świata. Sama również widzi i uczy się świata na nowo.

Z twórczością Doroty Terakowskiej spotykam się po raz drugi. Pierwszym tytułem po jaki sięgnęłam było "Tam, gdzie spadają anioły". Książka mnie zachwyciła, a ostatnio będąc w szkolnej bibliotece na wystawie leżało "Ono". Pomyślałam, że z chęcią przeczytam kolejną powieść tej autorki. Nie żałuję tego wyboru, choć książka nie jest najłatwiejszą lekturą. Nie chciałabym się tutaj rozwodzić nad poszczególnymi wydarzeniami, bo myślę, że nie są one w tej książce najważniejsze. Dla mnie ta książka jest do bólu prawdziwa. Przenosi też w sobie ogromny ładunek tak bliskich nam - zwykłych ludzkich problemów, jak brak akceptacji, chłodne rodzinne relacje, brak pieniędzy i stabilizacji, wzajemne wyrzuty i oskarżenia. Dotyka też spraw trudnych jak gwałt czy aborcja. Nie mniej jednak po przeczytaniu tej książki, nie wpadłam w podły nastrój, zastanawiając się jaki świat jest zły. Wręcz przeciwnie.Ta powieść dała mi jakąś nadzieję, że trzeba tylko inaczej spojrzeć na otaczający nas świat i wszystko może się zmienić.

Urodzisz się dzięki kasztanom i chcę, żebyś było do nich podobne. Ukłuj, gdy dotknie cię ktoś, kogo nie chcesz i nie lubisz. Pokaż miękką, ciepłą skórę, pozwól jej dotknąć i ją pogłaskać, gdy stwierdzisz, że ktoś jest dobry i go lubisz. Ale wnętrze zawsze zachowaj tylko dla siebie i dla niewielu ludzi, którym zaufasz, bo na pewno są gdzieś tacy, tylko trzeba ich znaleźć.

Moje serce zaskarbili sobie wszyscy bohaterowie, bez wyjątku. Ktoś kto czytał już tę powieść, może się dziwić. Jak mogę lubić żonę Jana, której zależy tylko na pieniądzach. Ano mogę. Dlatego, że te postacie są prawdziwe. Czasem, (nie mówię tu  o fantastyce, choć tam również ważne są prawdziwe postacie) spotykam się z papierowymi postaciami (podobno to modny zwrot w blogosferze). A tutaj było inaczej. Czytając czułam, że bez problemu i w moim mieście odnalazłabym jakąś Ewę, jej matkę i ojca, który kocha muzykę, a także jakąś kapeluszową babcie. I za to lubię te postacie. Nie są idealne, są po prostu prawdziwe. 

Człowiekowi zawsze się wydaje, że kiedyś było lepiej. To niekoniecznie prawda, bo nie umiemy docenić naszego dziś.

Nie boję się przyznać, że w jakimś stopniu ta książka zmieniła moje patrzenie na otaczającą rzeczywistość. Myślę, że podobnie będzie z Tobą, drogi czytelniku - zapraszam do lektury :).

Z tego co zrozumiałam, książka powstała na podstawie scenariusza do filmu "Ono" w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej - córki autorki. Z pewnością go obejrzę, a Was proszę o opinie.

Moja ocena 10/10, Must Read



***
Przepraszam, że tak rzadko dla Was piszę i tak rzadko odwiedzam Wasze blogi, ale mam problem z organizacją czasu i w ogóle życiowym ogarnięciem. Po raz kolejny obiecuję poprawę :).