2 marca 2014

57. "Ono"- Dorota Terakowska






Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Naucz się tego.

Ewa to młoda dziewczyna, która chce wyrwać się ze swojego miasteczka i rozpocząć nowe, lepsze życie. Jednak rzeczywistość brutalnie sprowadza ją na ziemię. Dziewczyna zachodzi
 w ciążę. Nakłoniona przez matkę udaje się do lekarza, gdzie ma poddać się aborcji. Ewa dowiaduje się tam, że płód ją słyszy, a za oknem widzi nagie drzewo.W młodej kobiecie budzi się wątpliwość. Dociera do niej, że jej dziecko nigdy nie dowie się czy to był kasztan, dąb, czy jesion. Postanawia urodzić. Zaczyna mówić do swojego dziecka, uczyć go świata. Sama również widzi i uczy się świata na nowo.

Z twórczością Doroty Terakowskiej spotykam się po raz drugi. Pierwszym tytułem po jaki sięgnęłam było "Tam, gdzie spadają anioły". Książka mnie zachwyciła, a ostatnio będąc w szkolnej bibliotece na wystawie leżało "Ono". Pomyślałam, że z chęcią przeczytam kolejną powieść tej autorki. Nie żałuję tego wyboru, choć książka nie jest najłatwiejszą lekturą. Nie chciałabym się tutaj rozwodzić nad poszczególnymi wydarzeniami, bo myślę, że nie są one w tej książce najważniejsze. Dla mnie ta książka jest do bólu prawdziwa. Przenosi też w sobie ogromny ładunek tak bliskich nam - zwykłych ludzkich problemów, jak brak akceptacji, chłodne rodzinne relacje, brak pieniędzy i stabilizacji, wzajemne wyrzuty i oskarżenia. Dotyka też spraw trudnych jak gwałt czy aborcja. Nie mniej jednak po przeczytaniu tej książki, nie wpadłam w podły nastrój, zastanawiając się jaki świat jest zły. Wręcz przeciwnie.Ta powieść dała mi jakąś nadzieję, że trzeba tylko inaczej spojrzeć na otaczający nas świat i wszystko może się zmienić.

Urodzisz się dzięki kasztanom i chcę, żebyś było do nich podobne. Ukłuj, gdy dotknie cię ktoś, kogo nie chcesz i nie lubisz. Pokaż miękką, ciepłą skórę, pozwól jej dotknąć i ją pogłaskać, gdy stwierdzisz, że ktoś jest dobry i go lubisz. Ale wnętrze zawsze zachowaj tylko dla siebie i dla niewielu ludzi, którym zaufasz, bo na pewno są gdzieś tacy, tylko trzeba ich znaleźć.

Moje serce zaskarbili sobie wszyscy bohaterowie, bez wyjątku. Ktoś kto czytał już tę powieść, może się dziwić. Jak mogę lubić żonę Jana, której zależy tylko na pieniądzach. Ano mogę. Dlatego, że te postacie są prawdziwe. Czasem, (nie mówię tu  o fantastyce, choć tam również ważne są prawdziwe postacie) spotykam się z papierowymi postaciami (podobno to modny zwrot w blogosferze). A tutaj było inaczej. Czytając czułam, że bez problemu i w moim mieście odnalazłabym jakąś Ewę, jej matkę i ojca, który kocha muzykę, a także jakąś kapeluszową babcie. I za to lubię te postacie. Nie są idealne, są po prostu prawdziwe. 

Człowiekowi zawsze się wydaje, że kiedyś było lepiej. To niekoniecznie prawda, bo nie umiemy docenić naszego dziś.

Nie boję się przyznać, że w jakimś stopniu ta książka zmieniła moje patrzenie na otaczającą rzeczywistość. Myślę, że podobnie będzie z Tobą, drogi czytelniku - zapraszam do lektury :).

Z tego co zrozumiałam, książka powstała na podstawie scenariusza do filmu "Ono" w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej - córki autorki. Z pewnością go obejrzę, a Was proszę o opinie.

Moja ocena 10/10, Must Read



***
Przepraszam, że tak rzadko dla Was piszę i tak rzadko odwiedzam Wasze blogi, ale mam problem z organizacją czasu i w ogóle życiowym ogarnięciem. Po raz kolejny obiecuję poprawę :).






5 komentarzy:

  1. Mimo że taka wysoka ocena i jeszcze dodatek, że jest to powieść "MUST READ", raczej, a może na pewno nie przeczytam tej powieści. Kiedyś widziałam na półce w bibliotece, dobrze wiedzieć, że jest, ale okładka taka... dziwna. Wiem, wiem, nie należy oceniać książki po okładce, no ale...
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście jest nieco specyficzna, nie mniej jednak książka bardzo dobra i ja po prostu nie zwracałam uwagi na okładkę:).

      Usuń
  2. Mi osobiście książka nie przypadła do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i była całkiem ok, ale jak dla mnie raczej na raz. Bez fajerwerków ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj!
    Chciałabym serdecznie zaprosić do udziału w moim autorskim czytelniczym wyzwaniu pt. KLUCZNIK.
    W skrócie - polega ono na czytaniu książek posiadających zaproponowane comiesięczne kluczniki, czyli hasła-klucze.
    Szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/03/wyzwanie-czytelnicze-klucznik.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)