25 marca 2014

59. "Lalka" - Bolesław Prus


Postyczniowa Warszawa.
Z jednej strony bogate salony, piękne, choć nieco próżne damy, szarmanccy mężczyźni. 
Z drugiej praca u podstaw, utylitaryzm. 
Co może połączyć dwoje ludzi z tych odmiennych światów?
Otóż oczywiście miłość. 

Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.

Wyjątkowa powieść o społeczeństwie polskim 
w XIX wieku, o marzycielach, wzniosłym uczuciu i grze pieniądza. 



A teraz proszę się ładnie przyznać, kto w szkole średniej nie przeczytał "Lalki" Prusa?
No śmiało, śmiało...
Lektury obowiązkowe - zazwyczaj kara i utrapienie dla uczniów. Nie tylko dla tych, którzy bez kija do książek nie podchodzą, ale także dla miłośników literatury. Bo czasem ciężkie, niedzisiejsze, niezrozumiałe. A do tego, jak w tym przypadku - opasłe. I siedzi taki licealista nad "Lalką" i od samego patrzenia się zmęczył, bo przecież to w tomach, to to grube,
o czym to w ogóle jest i po co mi wiedzieć o pracy organicznej, o Wokulskim i jego sklepie.

Posłuchaj. Gdyby mi się ziemia rozstąpiła pod nogami... rozumiesz?... Gdyby mi niebo miało zawalic się na łeb- nie cofnę się, rozumiesz?... Za takie szczęście oddam życie...

Myślę, że wiele osób ma lub też miało takie podejście i po prostu nie przebrnęło przez tę książkę. A szkoda! Kiedy w ubiegłym tygodniu wrzuciłam post " W obiektywie", gdzie znalazły się m.in. zdjęcia z lektury "Lalki", dostałam wiele komentarzy, że to jedna
z najgorszych lektur, jakie musieli przeczytać. Myślę sobie, że jestem dopiero na początku
 i nie jest źle, ale jak mówią, że kiepsko, to pewnie później będę zasypiać. Otóż wręcz przeciwnie! Bo choć to nie jest książka, którą się czyta z zapartym tchem to jest to powieść bardzo przyjemna w odbiorze. Ustalmy na początku, żeby nie było nieporozumień,
że romantyczką to ja nie jestem i te wszystkie patetyczne uniesienia po prostu do mnie nie przemawiają.

Przez rok cierpiałem na jakąś chorobę mózgową, a zdawało mi się, że jestem zakochany.

 Zwracam się tutaj do ludzi mojego pokroju - nie martwcie się i jednak spróbujcie. Bo choć miłości jest tutaj wiele, to gwarantuję Wam, że nie będzie wszędzie słodkich kwiatuszków
 i jednorożców. A to wszystko dzięki postaciom. Postaciom specyficznym i zapadającym
w pamięć.
 Jak ujęła Karolina - Izabela Łęcka to osoba pusta. Uwierzcie, że to jedno z łagodniejszych określeń, które usłyszałam odnośnie tej bohaterki od rozmaitych osób. Ale cóż się dziwić osobie, która została wychowana w powszechnym uwielbieniu dla jej osoby? I pomimo swojej irytującej natury, gdzieś tam zaskarbia sobie sympatię czytelnika. W powieści spotykamy całą gamę postaci nietuzinkowych, reprezentujących rozmaite warstwy społeczne i odznaczające się wyjątkowymi cechami charakteru postacie. Ich różnorodność sprawia,
że nawet najbardziej wybredny czytelnik znajdzie bohatera, którego polubi i którego losy będzie śledził. Wszystko to, przedstawione w jasno określonych realiach, które pozwalają nam się zatopić
 w ówczesny styl życia i bycia ludzi.

Kobiety nigdy nie gubią ludzi od razu.

Dla mnie, "Lalka" to jedna z najlepszych lektur, jakie miałam okazję przeczytać w trakcie swojej edukacji. Nie jest to powieść najłatwiejsza, nie jest to też lektura na dwa popołudnia. Nie dziwie się więc osobom, które nie przebrnęły przez tę książkę. Dziwię się tym,
które w ogóle nie spróbowały. Może akurat zakochalibyście się w niej, jak Wokulski
 w Izabeli?

Moja ocena 9/10

10 komentarzy:

  1. Czy omawiana na polskim? Oczywiście. Czy przeczytana? Oczywiście, że nie. Nie powiem, iż nie chciałam czytać tej powieści, bo nie o to tu chodzi. Bardziej zabrakło mi czasu na posiedzenie nad nią. Ale jako że za rok matura, na pewno to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo. A zresztą, gdyby nie było zmuszania - masz to przeczytać i koniec - to kto wie? Może sięgnęłabym z czystej ciekawości?

      Usuń
  2. W technikum 4 razy podchodziłam do tej nudnej lektury szkolnej. Z rozmysłem piszę nudnej, bo skoro, ja czterokrotnie nie mogłam spamiętać o czym są dwa pierwsze rozdziały, to odłożyłam tę klasykę na wieczne nigdy. I choć, że z zajęcia j. polskiego były lekcjami ulubionymi, to Prus nie zdobył mojego serca, i chyba go nie zdobędzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ocena to byłaby chyba -9 na 10. Wcale a wcale mi się nie podobała. Nigdy więcej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najbardziej Ci się nie podobało?

      Usuń
  4. "Lalka" to jedna z moich ulubionych lektur szkolnych. Wspominam ją bardzo dobrze i cieszę się, że nie poszłam śladem wielu osób, których przeraziła objętość tej książki, i dałam jej szansę, bo jest świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mhmm, już niedługo czeka mnie ta lektura i mam nadzieję że po twojej recenzji będę miała do niej lepsze podejście niż do pozostałych lektrur :D Zobaczymy ;)
    http://myawesomebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. "Lalkę" ledwie przetrwałam, ale do lektur, w czasach swojego liceum, miał totalny awers. Nie pomogło nawet to, że dostałam tę powieść od ukochanego barta, pięknie oprawioną w skórę. Podejrzewam, że powinnam przypomnieć sobie wszystkie znienawidzone przeze mnie lektury, może teraz zmieniłabym o nich zadanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że sam fakt, że MUSIMY coś przeczytać nas trochę odrzuca. Moim zdaniem, było jednak warto :)

      Usuń
  7. Zgadzam się, że "Lalka" to jedna z najlepszych lektur szkolnych! Nie czytałem wszystkich, nie przez wszystkie udało mi się przebrnąć, ale "Lalkę", mimo objętości, przeczytałem z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)