31 sierpnia 2014

Hiszpania + kilka pytań do Was

Tak, dobrze widzicie. Hiszpania. Czeka na mnie już we wtorek. Nie mogę się doczekać! W związku z moją nieobecnością w kraju na wszelkie komentarze, czy wiadomości odpowiem po powrocie, chyba, że będę miała taką możliwość w Tarragonie, do której jadę.


Oczekujcie mojego powrotu, a tymczasem mam do Was kilka pytań.Co zmienilibyście na blogu? Czy chcielibyście czytać o czymś innym, a nie tylko o książkach? Założyłam co prawda drugiego bloga, ale przyznam szczerze, że jego rozkręcanie będzie zbyt czasochłonne jak na klasę maturalną. Co więc powiecie na taki misz-masz? Czekam na Wasze odpowiedzi, propozycje, etc. i żegnam się z Wami do 16 września :).


29 sierpnia 2014

66. Trochę poezji - Szymborska jak zawsze mistrzowska, Tuwim, jakiego nie znałam i Baczyński, w którym się zakochałam

Witajcie! Weny nie mam, ale obiecałam wrzucić coś przed wyjazdem, więc żeby nie być gołosłownym, notka będzie. Trochę inna, bo o poezji. Poezji trzech autorów, która umilała mi przez ostatnie miesiące czas. Molu książkowy czytaj też wiersze :).

Na pierwszy rzut oczywiście noblistka Wisława Szymborska, której stylistyka po prostu drąży w moim sercu dziurę. Kocham, co tu dużo mówić. Do bólu prawdziwie i mądrze. Jeśli ktoś nie zna, czas najwyższy nadrobić! Ja czytałam:

Tuwim. Kojarzy się głównie z wierszykami dla dzieci, dlatego też długo nie mogłam zebrać się, by sięgnąć na wygrany w jakimś konkursie tomik jego wierszy. No bo dla dzieci. A tu się okazało, że ja pana Juliana  w ogóle nie znałam. Ale poznałam i wiem, że nasza znajomość będzie się rozwijać. Już nie z wierszykami dla dzieci. Czytałam:



 I na koniec Baczyński. Urzekł moje serce, przewrócił do góry nogami duszę, zachwycił, co tu dużo mówić. Wierszami, bo przez poematy niestety nie przebrnęłam. Ale może kiedyś...


Taki to dziś krótki i trochę (bardzo) nieskładny post. Nic to! O poezji się nie pisze, poezje się czyta. I czerpie inspiracje do własnego tworzenia. Czytacie poezję? Polecicie kogoś?

Muzycznie:

7 sierpnia 2014

Wyniki konkursu!!!


Tumdyrydum!!! W zorganizowanym niedawno konkursie z okazji 2. rocznicy założenia bloga, po o dziwo jednogłośnych decyzjach, razem z moim wspaniałym jury wyłoniony został jeden zwycięzca. Jest nim uczestnik o nicku...





















ZJADAM SKARPETY!!!

Serdecznie gratuluję wygranej i proszę o przesłanie danych adresowych w celu przesłania nagrody.

5 sierpnia 2014

65. "Siostrzyca" - John Harding


Florence to dwunastoletnia, rezolutna dziewczynka, która wraz z bratem i służbą mieszka w starym dworze Blithe. Dni upływają w radosnej atmosferze, bohaterka w tajemnicy przed wszystkimi, a przede wszystkim swoim wujem, posiada magiczną umiejętność czytania i odkrywania nowych światów za pomocą literackich wrót. Jednak kiedy guwernantka Gilesa ginie w tajemniczych okolicznościach, wszystko się zmienia. Do posiadłości przybywa nowa nauczycielka, od stóp do głów ubrana na czarno. Rozsiewa wokół siebie aurę tajemniczości i zapach lilii. Czy dziewczynka może mieć obawy przed tą kobietą? Czy jej bratu grozi niebezpieczeństwo? A może młoda czytelniczka postradała zmysły?

Tym co uderzyło mnie, gdy sięgnęłam po tę powieść, jest niewątpliwie jej piękne wydanie. Uwielbiam kiedy graficzna oprawa książki koresponduje z treścią. Drugą rzeczą, która od razu zwraca uwagę czytelnika, jest język używany przez narratorkę, która jednocześnie jest główną bohaterką. Florence używa bowiem wymyślonego przez siebie języka. Np., mówiąc o tajemniczej śmierci guwernantki, mówi, iż ta utragiczniła się na jeziorze. Po kilku takich neologizmach stwierdziłam, że przejście przez tę książkę będzie wyjątkowo trudne. Jak się jednak okazało, nic bardziej mylnego! Szybko przywykłam do specyficznego stylu autora i tych wszystkich nowych słów. Bez wątpienia, miała też w tym udział główna bohaterka. Muszę przyznać, że już dawno nie spotkałam literackiego bohatera, który tak bardzo zaskarbił sobie moje serce. 

Harding przenosi czytelnika w zupełnie inny świat. Świat tajemnicy i grozy. Świat niedopowiedzeń i zawiłości, niewyjaśnionych okoliczności i zastanawiających zrządzeń losu. Powieść jest bardzo klimatyczna. Choć może nie wywołuje gęsiej skórki, ma jednak w sobie tę nutkę czegoś wyjątkowego, nieuchwytnego, co sprawia, że książka ta pozostawia we wnętrzu czytelnika obrażenia. Szczególnie, że pisarz, pozostawia nas z zaskakująco chłodnym, nieco bezwzględnym zakończeniem, które nie do końca wyjaśnia to, co czytelnik chciał by wiedzieć na pewno. 

W powieści roi się też od odwołań do literatury. Flo czyta bardzo dużo. W kulminacyjnych momentach często pojawiają się nawiązania do twórczości E.A. Poe. Wcześniej wspomniany klimat książki, jest również nieco podobny do niektórych opowiadań tego autora. 

Kiedy czytacie "Siostrzyce" targają Wami sprzeczne uczucia i towarzyszy Wam niepokój.  Nie wiecie co jest prawdą, a co wymysłem małej dziewczynki. Przecież może to tylko jej, pobudzona przez książki, wyobraźnia? Może bohaterka postradała zmysły?

Chcecie się przekonać jak było naprawdę? Sięgnijcie więc po "Siostrzyce", choć nie gwarantuję, że lektura tej powieści przyniesie Wam oczekiwane odpowiedzi. Nie jest to bynajmniej minus tej książki. 
Polecam serdecznie!
Moja ocena 8/10



Music: