30 czerwca 2015

Jak skutecznie i bezboleśnie popełnić samobójstwo?

Twoja pierwsza reakcja to pewnie zdziwienie, że trafiłeś na blog o książkach. Przecież szukasz sposobu jak się zabić,a nie recenzji powieści . Ale proszę, nie przestawaj czytać. Nie za bardzo wiem, jakie słowa do Ciebie skierować. Wszak nie jestem w Twojej sytuacji, nie znam Cię. Ale domyślam się, że jest Ci cholernie ciężko, skoro szukasz sposobu na szybkie, bezbolesne i skuteczne samobójstwo. Zatrzymaj się jednak na chwilę. I proszę, nie przestawaj czytać. Bo chociaż Cię nie znam, to jesteś dla mnie ważnym człowiekiem. Zapytasz jak to? Być może kiedyś się spotkamy, wymienimy uśmiech na ulicy, pomogę Ci pozbierać rozsypane zakupy z urwanej siatki. A może będziesz moim szefem, który da mi szansę na zebranie doświadczenia. Jeśli nie mnie, to jutro, jeżeli zdecydujesz się wyjść na ulicę, spotkasz innych ludzi, którzy wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń, zobaczysz śmiejące się dzieci, staruszków idących za rękę i uśmiechających się do siebie z Miłością. Te wszystkie drobne, ale pozytywne rzeczy, mogą stanąć na Twojej drodze. Daj sobie tylko szansę. Może uważasz, że łatwo mi mówić. Bo nigdy nie byłam w tak beznadziejnej sytuacji, gdzie odebranie sobie życia wydawało mi się jedynym rozwiązaniem. Ale wiesz, w moim życiu nadchodzą teraz zmiany, od których powodzenia wiele zależy. Być może się nie uda. Ale czy mam pozwolić by jedna porażka przekreśliła walkę o marzenia? Życie codziennie daje nam nowe szanse. Wystarczy je dostrzec i wykorzystać.

Być może powiesz teraz, że zmarnowałeś już wszystkie szanse, Świat skorzysta tylko na tym. Bliskim będzie lżej. Sąsiadka  nie będzie gadać, że znów Ci się nie udało. Ty pozbędziesz się kłopotu. Ponad rok temu dowiedziałam się, że dziewczyna, którą znałam z widzenia popełniła samobójstwo. Była ładna, inteligentna, miała mnóstwo przyjaciół, chłopaka, kochającą rodzinę. Wydawać by się mogło, że jej życie jest idealne. Ale tak nie było. Przygniotło ją tak, bardzo, że nie wezwała pomocy i po prostu odebrała sobie życie. Byłam na jej pogrzebie, widziałam rozpacz jej bliskich. I choć była dla mnie praktycznie zupełnie obcą osobą, to bardzo często odczuwam jej stratę. Bo kiedy się ją mijało na ulicy świat wydawał się lepszy. Mijając Ciebie, ktoś z pewnością też dostrzega to, że tli się w Tobie dobro dla świata, choć być może jest przyćmione przez złe myśli, które tego nie dopuszczają.

Nie bój się poprosić o pomoc. Jesteś ważny dla świata, dla mnie.

Tutaj podaję Ci numery, pod którymi uzyskasz pomoc. Nie poddawaj się. Każda chwila to nowa szansa. Wierzę, że dobrze ją wykorzystasz:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej


Blogerów zapraszam do pomocy. Więcej szczegółów tutaj: http://stayfly.pl/2015/06/stop-samobojstwom/

25 czerwca 2015

Jednak się wyprowadzam

Trzeba przyznać, że jestem wybitnie zdecydowaną osobą... Miało nie być drugiego bloga, a jednak będzie. A właściwie już jest. Ostatnio, ani do czytania, ani do recenzowania niespecjalnie mnie ciągnie. W głowie jednak kilka pomysłów, które nijak się mają do Krainy Książek. I choć miałam czekać do wyników matur, to dziś z nudów i zupełnie spontanicznie założyłam mojego nowego bloga. Jeśli znajdzie się tu jakiś fan moich recenzji, to z pewnością, pojawią się one właśnie tam, dlatego bez zbędnego lania wody, zapraszam :



A Kraina Książek zostaje tak jak wygląda teraz. Pojawi się jeszcze jeden tekst nie związany z książkami, a pewną akcją społeczną. Wszystkim, którzy przez te trzy lata mnie czytali serdecznie dziękuję. To było coś wspaniałego, a teraz czas na coś nowego :).

Trzymajcie się ciepło :*

11 czerwca 2015

68. "Nie odchodź" - Lisa Scottoline


Mike służy w Afganistanie. W kraju pozostawił swoją żonę i córeczkę. Wiadomość o nagłej śmierci partnerki jest wstrząsem, który odkrywa tajemnice ich związku. Czy bohater będzie w stanie pogodzić się 
z rzeczywistością? Jak poradzi sobie z opieką nad córeczką, 
która prawie go nie zna? Co będzie dla niego najważniejsze?

Przyznaję się bez bicia, że książka musiała odleżeć swoje, zanim w końcu się za nią zabrałam. Ale jak już się zabrałam, to nie mogłam się wprost oderwać. Główną przyczyną jest lekki język, dzięki któremu płyniemy po kartach książek śledząc kolejne wydarzenia. 
I choć czasem oczywiste, w jakiś specyficzny sposób angażują czytelnika. Ja osobiście tę książkę "przeżywałam". Zapytajcie biednego M., który co chwilę dostawał sms-a, o tym co się właśnie wydarzyło i jak to w ogóle możliwe, że dany bohater zrobił tak, a nie inaczej. Trzeba to przyznać Scottoline - trafia w emocje czytelnika. 

Część bohaterów zaskarbiła sobie moje serce, inni wręcz przeciwnie, choć byli świetnie wykreowani. Największy problem mam z głównym bohaterem. Nie miałam jak polubić,
 bo był ( nie lubię tego określenia) papierową postacią. Po prostu nie czułam, że mogłabym kiedyś spotkać taką osobę. Ciężko było mi więc czasem go zrozumieć, czy mu kibicować, bo w zasadzie nie umiałam go poznać.

Jestem bardzo ciekawa, Waszych odczuć odnośnie tej książki. Zapewne starsi będą mieli nieco inne podejście do tematu walki o dziecko, zdrady itd. Chętnie je poznam! Intrygują mnie też inne powieści tej autorki. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania, ale boję się, że każda z tych książek, będzie schematyczna i bardzo podobna do poprzedniej. Dajcie znać, bo co warto sięgnąć.

A "Nie odchodź" polecam tym, którzy szukają przyjemnej, co nie oznacza, że banalnej literatury. Bo choć to tylko książka, opisuje sytuacje i dramaty, rozgrywające się 
w prawdziwym życiu na całym świecie i przede wszystkim budzi emocje, a o to chyba 
w literaturze i w sztuce w ogóle, chodzi. 

Moja ocena 7/10 ( pewnie byłaby nieco wyższa gdyby nie zakończenie, które było do bólu przewidywalne)



1 czerwca 2015

W obiektywie #2

Na dobry początek, powrotu do ledwo tkniętej serii " W obiektywie", przedstawiam Wam dzisiaj dwa kolaże. 
Z pytaniem, czy się Wam podoba i czy chcecie jeszcze?



Najpierw moje wypieki z rabarbaru (omnomnomnom), następnie kalendarz, który uzupełniam każdego dnia ( no dobra, nie każdego, bo wiecznie o tym zapominam, ale później siedzę i ćwiczę przywoływanie wspomnień), by na Sylwestra przeczytać 365 wspaniałych momentów z tego roku. Później zdjęcie zrobione podczas czytania "Feed" 
 i ostatnie w trakcie posiadówki z Vibi, która mnie odwiedziła.



Tutaj mamy moją tablicę korkową, a nad nią wiedźmę z origami.  Później M. w roli dzielnego modela ( zdjęcie wykonane na potrzeby konkursu "Przyłapani na czytaniu"). Na samym dole prezenty urodzinowe dla Vibi właśnie, którymi to obdarowujemy się już chyba tradycyjnie kilka miesięcy po fakcie. Te związki na odległość...



Przy okazji tego luźniejszego postu, przypominam, że możecie do mnie pisać również na alicjah6@gmail.com.