11 czerwca 2015

68. "Nie odchodź" - Lisa Scottoline


Mike służy w Afganistanie. W kraju pozostawił swoją żonę i córeczkę. Wiadomość o nagłej śmierci partnerki jest wstrząsem, który odkrywa tajemnice ich związku. Czy bohater będzie w stanie pogodzić się 
z rzeczywistością? Jak poradzi sobie z opieką nad córeczką, 
która prawie go nie zna? Co będzie dla niego najważniejsze?

Przyznaję się bez bicia, że książka musiała odleżeć swoje, zanim w końcu się za nią zabrałam. Ale jak już się zabrałam, to nie mogłam się wprost oderwać. Główną przyczyną jest lekki język, dzięki któremu płyniemy po kartach książek śledząc kolejne wydarzenia. 
I choć czasem oczywiste, w jakiś specyficzny sposób angażują czytelnika. Ja osobiście tę książkę "przeżywałam". Zapytajcie biednego M., który co chwilę dostawał sms-a, o tym co się właśnie wydarzyło i jak to w ogóle możliwe, że dany bohater zrobił tak, a nie inaczej. Trzeba to przyznać Scottoline - trafia w emocje czytelnika. 

Część bohaterów zaskarbiła sobie moje serce, inni wręcz przeciwnie, choć byli świetnie wykreowani. Największy problem mam z głównym bohaterem. Nie miałam jak polubić,
 bo był ( nie lubię tego określenia) papierową postacią. Po prostu nie czułam, że mogłabym kiedyś spotkać taką osobę. Ciężko było mi więc czasem go zrozumieć, czy mu kibicować, bo w zasadzie nie umiałam go poznać.

Jestem bardzo ciekawa, Waszych odczuć odnośnie tej książki. Zapewne starsi będą mieli nieco inne podejście do tematu walki o dziecko, zdrady itd. Chętnie je poznam! Intrygują mnie też inne powieści tej autorki. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania, ale boję się, że każda z tych książek, będzie schematyczna i bardzo podobna do poprzedniej. Dajcie znać, bo co warto sięgnąć.

A "Nie odchodź" polecam tym, którzy szukają przyjemnej, co nie oznacza, że banalnej literatury. Bo choć to tylko książka, opisuje sytuacje i dramaty, rozgrywające się 
w prawdziwym życiu na całym świecie i przede wszystkim budzi emocje, a o to chyba 
w literaturze i w sztuce w ogóle, chodzi. 

Moja ocena 7/10 ( pewnie byłaby nieco wyższa gdyby nie zakończenie, które było do bólu przewidywalne)



7 komentarzy:

  1. Wspaniałą książka i wspaniała autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Średnio lubię książki tej autorki; dla mnie to gorsza wersja Jodi Picoult ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną książkę tej autorki i bardzo mi się podobała, pewnie i na ta się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, jeśli książka wywołuje emocje, jest warta uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Spójrz na mnie" tej autorki i bardzo mi się podobało, więc po tę książkę tez chętnie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jeszcze tej autorki :) Ale na sam początek spotkało mnie zaskoczenie, bo zwykle kiedy jest używany motyw rodziny z ojcem/synem żołnierzem, to właśnie ten żołnierz umiera, a reszta musi sobie radzić. A tu proszę - jest odwrotnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytałabym tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu. Proszę również o konstruktywną krytykę :)